fbpx

Nie trać watów cz. 1 – Moc mocy nierówna

Mówi się, że sprzęt nie jeździ, jednak dobrze wiemy, że nie jest to do końca prawdą. Oczywiście nawet najwyższej klasy rower nie zrobi ze słabego kolarza mistrza świata. Ale mistrz świata nie zdobyłby tytułu, gdyby jechał po niego na Wigrach.

Jeśli na dystansie połowy Ironmana plasujemy się zwykle w okolicy miejsca 1234, aerodynamiczne koła i ceramiczne łożyska są zbędną fanaberią, która być może pozwoli nam znaleźć się na miejscu 1228. To słaby zwrot z ogromnej inwestycji – lepiej po prostu wziąć się za porządny trening. Jednak na szczeblu zawodniczym, na którym zacierają się różnice w poziomie wytrenowania, do gry wchodzą detale. Między innymi rzeczony sprzęt. I co jeszcze?

Seria artykułów„Nie trać watów” powstała we współpracy z Arkiem Kogutem – pierwszym w Polsce certyfikowanym przez UCI trenerem kolarstwa. Wyróżnienia tego rodzaju dostępuje rocznie tylko dziesięcioro trenerów z całego świata.
Arek na co dzień zajmuje się współpracą z triathlonistami i kolarzami, a cenną wiedzę teoretyczną łączy z własnym doświadczeniem, bowiem przez 10 lat wyczynowo uprawiał kolarstwo szosowe w Polsce i za granicą.

10807030_10202499350115402_548300718_n

Fot. freepik.com

Wyścig zbrojeń jest nieunikniony w dobie wciąż pojawiających się nowinek technologicznych. Naturalną koleją rzeczy wiele elementów przenika do środowiska amatorskiego. Jednym z takich udogodnień jest miernik mocy. Jednak czy wiecie, że nie wszystkie waty, których wartość widzimy na liczniku, przekładają się bezpośrednio na napędzanie roweru? Na ten parametr wpływa nie tylko to, jak dobrze jesteśmy wytrenowani, lecz także – w mniejszym, ale nie małym stopniu – jakość naszego sprzętu. Posłuchajmy, co do powiedzenia na ten temat ma Arek.

Po pierwsze – liczy się sztywność sprzętu

Im sztywniejsza rama, korba i koła, tym mniej watów tracimy. Ile można zaoszczędzić? Podajemy szacunkowe wartości, porównując przeciętne modele za przeciętną cenę do topowych produktów z najwyższej półki (np. rama szosowa za 2500 zł versus rama za 15 000 zł) przy jeździe z prędkością ok. 40 km/h po płaskim:

  1. Rama – 10-25 W
  2. Korba – 5-10 W
  3. Koła – 10-20 W
  4. Buty – 3-8 W

Po drugie – ubiór

Przede wszystkim sztywność butów. W mniejszym stopniu inne elementy poprawiające aerodynamiczność – kask oraz opływowy strój. Buty są najważniejszym połączeniem naszego ciała z rowerem. Przekazywana przez podeszwę moc może być efektywna w 100%, a może w 90%. Z tego powodu zawodowi kolarze wymieniają buty co 30 dni – nie mogą sobie pozwolić na utratę choćby 5 W z powodu błahostki.

Po trzecie – efektywna pozycja

Profesjonalny bikefitting ma na celu ustawienie sylwetki kolarza w taki sposób, aby wykorzystać jego naturalne atuty i zniwelować negatywny wpływ jego niedoskonałości. Odpowiednie ustawienie bloków, wyprofilowanie wkładek do butów, zadbanie o dobór odpowiedniej długości kierownicy, mostka czy kątów ramy pozwalają w efekcie zwiększyć efektywność komfort jazdy.

Po czwarte – core stability

Nie mniej ważne są możliwości fizyczne kolarza, który powinien szczególnie zadbać o mięśnie głębokie, stabilizujące i usprawniające korpus. Wykorzystuje się w tym celu zarówno ćwiczenia z obciążeniem wyłącznie własnego ciała, przy użyciu sprzętu (piłka gimnastyczna, medyczna, BOSU, TRX) i wolnych ciężarów (sztanga, hantle, kettlebell). Im silniejszy “core”, tym mniej energii z mięśni nóg potrzeba do utrzymywania sylwetki w pozycji aerodynamicznej. To oznacza więcej mocy na pedałowanie. Zainwestowanie we własne ciało przynosi czasem podobne efekty jak zakup drogiego sprzętu – to aż 10-20 W oszczędności!

Jak widać, efektywne kręcenie pedałami to nie taka prosta sprawa – składa się na nie więcej czynników, niż na pierwszy rzut oka można by się spodziewać. Pamiętajmy, że na poziomie, na jakim znajduje się większość z nas, oszczędności watów powinniśmy szukać przede wszystkim w swojej formie. To inwestycja najtańsza dla naszego portfela, a jednocześnie ze wszech miar najcenniejsza. Na zawodach liczy się przede wszystkim “noga”.

W kolejnym odcinku Arek poradzi, jak w praktyce wykorzystać miernik mocy na zawodach triathlonowych. Koniecznie zostańcie z nami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger