fbpx

Wschodnia gościnność – odsłona czternasta. Bieg Sapiehów w Kodniu 3 sierpnia

Autor: Paweł Kowalik • 10.07.2013

koden 3

To bieg, który w telegraficznym skrócie można określić, jako: mały, lokalny, zapadający w pamięć. Kodeński Bieg Sapiehów to wydarzenie, które rokrocznie przyciąga w pierwszą sobotę sierpnia biegaczy ze środkowej i wschodniej części Polski. Dlaczego? Bo chcą tutaj wracać. Do siebie.                  

Kodeński magnetyzm

Kodeń to mała miejscowość, położona blisko granicy z Białorusią, licząca niespełna cztery tysiące mieszkańców. Słynie przede wszystkim z sanktuarium maryjnego, tłumnie odwiedzanego przez pielgrzymów. Od czternastu lat organizowany jest również w Kodniu piętnastokilometrowy Bieg Sapiehów, na który zjeżdżają się biegacze i biegaczki nie tylko z Polski, ale i z zagranicy, głównie z Białorusi. Wydarzenie sportowe, na które małe miasteczko czeka cały rok, powoli staje się jednym z jego ważniejszych znaków rozpoznawczych. Bieg kodeński ma w sobie magnetyzm, który sprawia, że po ukończonych zawodach człowiek zaczyna się zastanawiać, czy uda mu się przyjechać za rok. To niejako punkt zbiórki biegaczy ze wschodu, w którym spodziewają się odnaleźć swoich starych znajomych. Znajomych, którzy nierzadko na co dzień, przemierzają ścieżki i trasy biegowe usytuowane w różnych zakątkach kraju. Zawody w Kodniu należą do tych, które w kalendarzach startów wschodnich biegaczy figurują w rubryce „obowiązkowych”. Tutaj przecież startują „sami swoi” i nikt nie czuje się obco.

kodeń 1

Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej organizatora/autor: Adam Trochimiuk „Słowo Podlasia”


Wschodnia gościnność w pakiecie startowym

Decydując się na udział w jakimś dużym biegu masowym uczestnik – w obrazowy sposób określany poniżej – zgadza się być małą cegiełką budującą fragment większej całości. Czasami chciało by się, żeby nawet tak mała „cegiełka” została przez kogoś zauważona, nawet jeżeli nie uda jej się zająć wysokiego miejsca w zawodach. Wydaje się, że na Biegu Sapiehów każdy może poczuć się, chociaż przez chwilę, dostrzeżony. Spora grupa zawodników i zawodniczek ścigających się w Kodniu zwykle zna się  między sobą. Nie oznacza to jednak, że biegacz, który po raz pierwszy pojawi się na biegu, będzie skazany na „samotność”. Okazję do miłej pogawędki z sąsiadem siedzącym obok daje chociażby poczęstunek (dwudaniowy!) po biegu. Do tego kompot i uśmiech pań-gospodyń wydających posiłki. Poza tym, zdaniem osoby piszącej ten tekst, biegacze ze wschodu są bardziej otwarci i bezpośredni w relacjach międzyludzkich, łatwiej z nimi znaleźć wspólny język. Bardzo subiektywna teza, z którą nie każdy się pewnie zgodzi. Niemniej jednak warto jest sprawdzić na własnej skórze, czy jest prawdziwa.


Z pól powieje żarem

Piętnastokilometrowa trasa Biegu Sapiehów bywa momentami trochę monotonna i przewidywalna. To efekt oparcia jej na prostej zasadzie, którą można ująć jako „tam i z powrotem”. Chociaż płaska, pozbawiona podbiegów, to bywa ciężka i wymagająca. Wszystko za sprawą sierpniowej, przyjemnej dla plażowiczów, ale niekoniecznie dla biegaczy temperatury. Ta tradycyjnie jest wysoka. Najgorzej jest na nieosłoniętych od słońca odcinkach, przebiegających wzdłuż łąk i pól, na których w tym okresie wre praca przy żniwach. Widoki są bardzo malownicze i przyjemne dla oka, ale podmuchy gorącego powietrza od strony pól skutecznie odbierają siły biegaczom, marzącym w takich momentach o odrobinie wody w ustach. Z tą akurat nie jest na trasie źle, ponieważ oprócz organizatorów sami mieszkańcy Kodnia i okolicznych miejscowości ustawiają własne punkty z wodą albo wodą z szlaufów starają się chłodzić biegaczy. Chwilę wytchnienia sportowcy znajdują w cieniu drzew pobliskiego lasu, przez który prowadzi trasa. Potem już tylko nawrotka w Kobyłce i bieg do mety, która została zlokalizowana przy szkole.

koden7

 Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej organizatora/autor: Adam Trochimiuk „Słowo Podlasia”

Spróbować wschodniej gościnności choć raz – warto

Biegów we wschodniej części Polski wciąż jest jeszcze za mało, chociaż zainteresowanie nimi całkiem spore. Dowodem jest rosnąca z roku na rok liczna chętnych, którzy chcą przebiec kodeńską piętnastkę. W ubiegłym roku było ich prawie dwustu. Warto spróbować i przekonać się, jak wyglądają biegi organizowane na wschodnich rubieżach Polski. Bieg Sapiehów daje ku temu możliwość. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć, czym jest owa wschodnia gościnność i jak smakuje kodeński kompot po biegu, powinien choć raz wybrać się do Kodnia i to sprawdzić. A nuż spodoba mu się i będzie tutaj przyjeżdżał co rok. Na Bieg Sapiehów.


Informacje, które mogą się przydać:

Kiedy?

3 sierpnia

Gdzie?

Kodeń

Trasa 

dystans 15 km Kodeń – Kopytów – Kodeń trasą atestowaną przez PZLA;

nawierzchnia asfaltowa, płaska, oznakowanie kilometrowe, napoje po 5 km, 10 km i na mecie;

opieka medyczna od startu do mety

Gdzie się zapisać?

Zapisy [TUTAJ!]

Ile to kosztuje?

30 zł płatne przy odbiorze numerów startowych lub przelewem na konto

Co w pakiecie startowym?

pamiątkowy medal na mecie, dyplom, komunikat końcowy, koszulka okolicznościowa, gorący posiłek

Więcej informacji na:

BIEG SAPIEHÓW

Tak było w ubiegłym roku:

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger