„Bo Ty biegasz i biegasz…”. Jak (i czy) przekonać partnera do naszej pasji?

pixabay.com

pixabay.com

Żyjemy w świecie, w którym ciągle na wszystko brakuje czasu. Praca zawodowa, dbanie o dom, dzieci i ich zajęcia dodatkowe – to sprawy, które wypełniają dni większości osób od rana do nocy. I jak tu jeszcze znaleźć czas na regularne treningi? Jak pogodzić wszystkie obowiązki? Jak się „wyrwać” na bieganie jeśli partner czy partnerka nie podzielają naszej pasji? I czy warto namawiać partnera do biegania?

„Bo ty ciągle tylko biegasz i biegasz”

Ty uwielbiasz biegać z twoja druga połówka woli jogę? Nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że pozwolicie sobie nawzajem realizować swoje pasje. Jeśli jedna osoba w związku jest aktywna, a druga nie, problem staje się większy ponieważ z czasem może się okazać, że brakuje między wami porozumienia. Nie może być tak, że tylko ty się realizujesz i biegasz na treningi, a twoja druga połówka w tym czasie zajmuje się domem i wszystkim tym na co tobie zabrakło czasu. Ustalcie jasny podział obowiązków, ustalcie dni i godziny kiedy nie będzie cię w domu ze względu na trening. Ważne żeby nie zaniedbywać rodziny z powodu np. przygotowań do zawodów.

Jednocześnie istotne jest żeby twój partner czy partnerka wiedział, że te zawody są dla ciebie wyjątkowo ważne, że przygotowanie do maratonu wiąże się z większą ilością treningów itd. Zanim twoje nazwisko znajdzie się na liście startowej karkołomnych zawodów omów ten temat ze swoją drugą połową. Komunikacja to podstawa.

Znowu jedziesz na zawody?

Jeśli w sezonie biegowym każdy weekend kręci się wokół twoich startów nie dziw się, że partner czy partnerka mogą mieć tego w końcu dosyć. Stanie przy mecie i kibicowanie jest może fascynujące w pierwszej fazie związku i przy kilku pierwszych zawodach. Jednak już uczestniczenie w każdym biegu w roli kibica i czekanie 4 godziny zanim przebiegniesz maraton może okazać się nużące, szczególnie jeśli dojdą do tego znudzone dzieci, których trzeba przypilnować i kiepska pogoda. Okaż wyrozumiałość i nie ciągnij swojej drugiej połówki ze sobą za każdym razem. Ogranicz ilość startów w roku. Wypracujcie kompromis i umówcie się, że np. jeden weekend będzie sportowy, a kolejny spędzicie tak jak lubi twój partner czy partnerka.

Może zaczniesz biegać?

Bardzo często w małżeństwie jest tak, że biega jedna osoba, a druga unika tej aktywności dopóki… nie ulegnie namowom współmałżonka i nie zacznie swojej przygody ze sportem. To fantastyczne jeśli ludzie wzajemnie się inspirują i dzięki sobie odkrywają nowe pasje. Pamiętaj jednak, że nie możesz zmuszać partnera czy partnerki do biegania jeśli wyraźnie nie odpowiada im ten rodzaj aktywności. To, że ty kochasz bieganie nie czyni cię lepszym i nie powinieneś na siłę przekonywać swojej drugiej połówki, że bieganie po lesie w sobotni poranek to jedyny słuszny sposób na rozpoczęcie weekendu.

Czyj trening jest ważniejszy?

Jeśli oboje małżonkowie biegają to na pierwszy rzut oka sprawa może się wydawać dużo prostsza – przecież partner czy partnerka na pewno doskonale rozumie potrzebę wyjścia na trening czy chęć udziału w zawodach. Sprawa komplikuje się jednak dużo bardziej jeśli pojawiają się dzieci. Ktoś przecież musi się pociechami zająć i podczas zawodów i w czasie treningów rodziców. Pozostaje pytanie kto! Często bowiem okazuje się, że jedno z partnerów uważa swoje treningi za ważniejsze (nierzadko bywa to tata, który w zdecydowanej większości przypadków jest biegaczem szybszym, lubiącym rywalizację, bardziej doświadczonym itd.) Jeśli więc ma w planie treningowym bieganie 5 razy w tygodniu to nie odpuści choćby nie wiem co. Takie podejście to błąd, bo możesz szybko zniechęcić swoją drugą połowę do sportu lub… do siebie. Nie ma ważniejszych i mniej ważnych treningów. Postarajcie się wypracować kompromis, bądźcie dla siebie nawzajem wsparciem i traktujcie poważnie swoje potrzeby.

Jeśli oboje jedziecie na te same zawody spróbujcie zaangażować kogoś z rodziny żeby pomógł wam i zaopiekował się dziećmi – najlepiej tak, aby udało się pojechać całą rodziną. Dzieci uczą się stylu życia od rodziców więc im wcześniej pokażecie im jak przyjemnie i radośnie można spędzać czas na sportowo tym większa szansa na to, że chętnie pójdą w wasze ślady.

Na koniec jeszcze jedna rada – niezależnie od tego czy biegacie z partnerem czy partnerką oboje czy tylko ty połknąłeś biegowego bakcyla, najważniejsze jest znalezienie równowagi. Bieganie jest zdrowe, piękne i pozytywne, ale tylko wtedy kiedy przynosi radość i nie przesłania kompletnie reszty życia.

Czy biegasz ze swoim partnerem/partnerką?

Komentarze