Canicross, czyli bieganie z psem

Autor: Filip Springer • 09.06.2013

Canicross, bieganie z psem.

Fot. Artur Markiewicz

Pięć kilometrów ze średnią prędkością 50 km/h. Tyle może bez problemu przebiec wytrenowany pies zaprzęgowy. Wszystko zależy od rzeźby terenu i typu podłoża, jednak ten wynik robi wrażenie. Biegaczom oczy robią się okrągłe ze zdziwienia, dla nas to rezultat nieosiągalny.

Tak to już jest, jak się ma cztery nogi zamiast dwóch i serce stworzone do biegania. Możemy jednak tę siłę wykorzystać.

Sport dla każdego

Canicross to stosunkowo młoda dyscyplina wywodząca się wprost ze sportu psich zaprzęgów. Tyle, że zamiast sań czy wózka ciągniętego przez psy, na końcu linki znajduje się człowiek. Warunkiem sukcesu jest więc dobra współpraca jednego z drugim. Czworonóg dodaje człowiekowi energii, człowiek jest zaś elementem myślącym i decydującym. Choć najbardziej doświadczeni zawodnicy niekiedy zastanawiają się, kto w ich zespole naprawdę rządzi.

Osoby trenujące canicross zgodnie przyznają, że do tego sportu nadaje się każdy pies. Polski Związek Sportu Psich Zaprzęgów dodaje, że „każdy” oznacza takiego, który ma przynajmniej 12 kilogramów masy (i nie mówimy tutaj o otyłych jamnikach). Przynajmniej takie dopuszczane są do zawodów organizowanych przez Związek.

– Chodzi o to, by pies był odpowiednio duży – mówi Mateusz Brylewski ze Żnina, reprezentant Polski i wicemistrz Europy w Canicrossie – jeśli będzie zbyt mały, za to z wielkim sercem do biegania, może sobie sam zrobić krzywdę nadmiernym wysiłkiem.

Jakie rasy są najlepsze do tego by zacząć? Oczywiście wszystkie rasy północne, genetycznie są niemal stworzone do biegu i sportów zaprzęgowych. A więc przede wszystkim syberiany i malamuty. Jednak równie dobrze mogą się sprawdzić owczarki niemieckie czy wyżły. Podstawą jest to by pies, którego chcemy przygotować do canicrossu miał zapał do biegu, był posłuszny, pewny siebie ale też na tyle łagodny by nie wchodzić w konflikty z innymi psami.

Zasada jest prosta. Pies biegnie przodem ubrany w specjalne szelki nie krępujące jego ruchów. Do nich przypięta jest linka nie krótsza niż 2,5 metra i wyposażona w odpowiedni elastyczny amortyzator. Łagodzi on szarpnięcia psa i biegacza. Sam zawodnik zaś, ma na biodrach uprząż, która przenosi energię psa i ułatwia bieg człowiekowi.

– Poza tym nie trzeba żadnego innego sprzętu. Butów używamy trailowych, zakazane jest używanie kolców ze względu na bezpieczeństwo psa. Canicross to najprostszy ze sportów zaprzęgowych – dodaje Brylewski.

Dokąd pobiegniemy?

Właściciel chyba każdego szczekającego czworonoga przekonał się nieraz podczas spaceru, że psa trzeba raczej zniechęcać do ciągnięcia niż go do tego zmuszać. Tę cechę psiej psychiki wykorzystują zawodnicy canicrossu. Cała jednak sztuka polega na tym, by pies chciał ciągnąć dokładnie w tym kierunku, w jakim chce biec zawodnik. To już wymaga treningu i zgrania się człowieka z psem.

– Przez wiele lat biegałem sam, ale zapragnąłem mieć psa. Nie chciałem jednak takiego, który będzie polegiwał na kanapie. Kupiłem więc syberiana, a w internecie przeczytałem, że mogę z nim biegać. Tak się zaczęło – wspomina Mateusz Brylewski – nauczenie psa podstawowych komend zajęło mi około pół roku. Najważniejsze to wyrobić w nim nawyk, by po komendzie „naprzód” skoncentrował się tylko na podążaniu przed siebie – bez wąchania, zaczepiania innych psów czy podziwiania okolicy.

Canicross, bieganie z psem.

Fot. Artur Markiewicz

Po nauczeniu tej komendy przychodzi czas na inne – „prawo”, „lewo”, „szybciej”, „wolniej”, „stój”. W nauce najbardziej pomaga metoda kija i marchewki. Po prawidłowym wykonaniu polecenia psu należy się nagroda. Ważnym jest też to, żeby treningów nie prowadzić na tych samych trasach. Pies ma bowiem skłonność do uczenia się ich na pamięć. Komendy mają wtedy drugorzędne znaczenie.

Pozostaje jeszcze pytanie gdzie najlepiej trenować. Wiadomo, że asfalt bywa zabójczy dla stawów człowieka. A ten ma zwykle na nogach amortyzowane obuwie. Można więc sobie wyobrazić jakie spustoszenie w psich stawach może spowodować długotrwały bieg po takiej nawierzchni. Dlatego treningi i zawody canicrossu odbywają się z reguły na podłożu naturalnym, z nieutwardzoną nawierzchnią. Ukształtowanie terenu ma tutaj znaczenie drugorzędne. Trzeba jednak zaznaczyć, że zawody odbywają się często w terenie pagórkowatym, warto więc uwzględnić to w treningach.

Szybszy niż Bekele

– Zaczynamy sprintem, w środku dystansu przyspieszamy, pod koniec gnamy na złamanie karku – tak opisuje strategię swojego biegu Hubert Kiljan, wielokrotny medalista Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy w Canicrossie. Znacząco różni się ona od tej, jaką preferują profesjonalni biegacze – tutaj nie ma miejsca na oszczędzanie się, bo podstawową zasadą, jaka rządzi canicrossem jest to,  żeby jak najmniej spowalniać psa.

A czworonóg, w przeciwieństwie do człowieka,  nigdy nie wie jaki dystans ma do pokonania. Bez względu więc na to, czy meta jest za pierwszym zakrętem, czy 5 kilometrów dalej pies rozpoczyna bieg dając z siebie wszystko. Na tym etapie zawodnik wysoko podnosi nogi by maksymalnie skorzystać z siły ciągnącego psa. W środku dystansu zwierzę nieco słabnie – to czas na to by zawodnik dodał mu animuszu zachęcając do dalszego biegu.

– Na około kilometr przed metą krzyczę „Roxy, finisz!” i wtedy moja suczka wyrywa do przodu bo wie, że zaraz wszystko się skończy. Wtedy ja zaciskam zęby i staram się za nią nadążyć. Na mecie zwykle to ja padam ze zmęczenia – uzupełnia Kiljan.

Większość zawodów canicrossowych rozgrywana jest na dystansach od 2 do 5 kilometrów w terenie. Trasy nie są atestowane, więc zwykle mają kilkadziesiąt metrów więcej lub mniej. Aby przygotować się do takich zawodów zawodowcy rozpisują osobny trening dla psa i osobny dla siebie.

– Mój trening indywidualny jest typowym treningiem osoby startującej w biegach na 5 i 10 kilometrów. Ze względu na specyfikę canicrossu trenując kładę większy nacisk na siłę. Biegamy w terenie. W okresie przygotowawczym do sezonu tygodniowo przebiegam około 150 kilometrów – wylicza Mateusz Brylewski.

SLONSKO MARAS GONITWA. Bikejoring - wyścigi psich zaprzęgów z rowerami

Ślonsko Maras Gonitwa. Zawody odbywały się 8 i 9 grudnia 2012 na terenie Lasów Murckowskich. Fot. Materiały prasowe Ślonsko Maras Gonitwa

Trening psa wygląda nieco inaczej

– Aby uzyskać siłę uprawiamy bikejoring. Ja siedzę na rowerze, a pies mnie ciągnie. Wytrzymałość wyrabiam mu biegając z nim długie dystanse dochodzące nawet do 15-20 kilometrów. Trening szybkościowy polega na puszczeniu go luzem by biegł za samochodem, motocyklem albo quadem. Jest wtedy w stanie przebiec kilka kilometrów z prędkością przekraczającą 50 km/h. Niezmiennie mnie to zadziwia – uśmiecha się Hubert Kiljan.

Dystanse na treningach powinny być dwukrotnie dłuższe od tych, jakie obowiązują na zawodach.

– Chodzi o to by pies po dobiegnięciu na metę, lub co gorsza jeszcze przed tym, nie był zmęczony wysiłkiem – wyjaśnia Kiljan.

Jakie czasy osiąga się w canicrossie? Najlepszym udaje się zejść poniżej 2 min 30 s na kilometr. To na dystansie 5 km daje rezultat krótszy niż aktualny rekord świata Kenenisa Bekele (biegnącego bez psa rzecz jasna). Rezultaty w granicach 13 -14 min na 5 km, są na zawodach dość częste. Rekordów nie ma, bo każda trasa jest inna.

Czas na start

Najbardziej utytułowani zawodnicy podkreślają jednak, że podstawą sukcesu jest wzajemne zrozumienie człowieka i psa.

– Porę treningów dostosowuję do psa. Latem, gdy jest gorąco wychodzimy trenować już o 5-6 rano, albo późnym wieczorem, około 20-21. Chodzi o to by pies w czasie treningu się nie przegrzał – wyjaśnia Brylewski. Dodaje, że kluczowa jest także obserwacja psa w czasie treningu. Gdy zwierzę nie ma ochoty biegać, dyszy albo pokłada się należy odpuścić i zaproponować zabawę, albo wrócić do domu.

Moje przyzwyczajenia, reżim treningowy i konsekwencja  nie mają tu wtedy nic do rzeczy. Pies jest ważniejszy. Trzeba wyczuć jego potrzeby.

Hubert Kiljan dodaje, że zanim na poważnie zaczniemy trenować canicross warto pojechać na zawody organizowane przez PZSPZ, przyjrzeć się im i porozmawiać z fachowcami.

– Psa karmi się zawsze po treningu i po zawodach. Jeśli wystartuje z pełnym żołądkiem może mu się on w czasie biegu przekręcić i konieczna będzie skomplikowana operacja. Taka wiedza jest niezbędna by canicross był bezpieczny dla człowieka, ale przede wszystkim dla psa.

***

Jesienią odbywa się najwięcej zawodów zaliczanych do Pucharu Polski (dla tych bardziej zaawansowanych) ale też Ligi Zaprzęgowej (amatorskiej – w której startują także początkujący). Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego, a zawodnicy odnoszący sukcesy w canicrossie startują też w biegach ulicznych w całej Polsce.

– Bieganie z psem traktowałem jako urozmaicenie moich treningów biegowych i polecam to wszystkim osobom, które lubią się ruszać – podkreśla Mateusz Brylewski i zaraz dodaje – canicross jednak wciąga, wkrótce może się okazać, że biegasz już tylko na smyczy.

Słowniczek:

Mushing – ogólna nazwa wszystkich dyscyplin sportowych, w których wykorzystuje się siłę pociągową psów.

Canicross – bieganie z psem uwiązanym do elastycznej linki z amortyzatorem.

Doktrekking – wędrowanie z psem.

Dryland – zawody zaprzęgowe rozgrywane w sezonie bezśnieżnym.

Bikejoring – dyscyplina, w której jeden lub dwa psy ciągną rower.

Najlepsze rasy psów do canicrossu:

psy myśliwskie:

  • wyżły,
  • charty,
  • pointery;

psy zaprzęgowe:

  • greystery,
  • Syberian Husky,
  • Alaskan Malamut.

Informacje:

www.mushing.pl – Polski Związek Sportu Psich Zaprzęgów

www.canicross.com.pl – strona Huberta Kiljana i jego psa Roxy

Filip Springer, „Człowiek na smyczy”, Bieganie, grudzień 2010

Komentarze