Czy można wierzyć w rekord świata w maratonie Eliuda Kipchoge?

Autor: Marcin Nagórek • 24.09.2018
fot: materiały prasowe

fot: materiały prasowe

Rekord świata Eliuda Kipchoge w maratonie jest tak dobry, że aż podejrzany. Do tego uzyskany po serii dopingowych wpadek Kenijczyków. Czy w wynik 2:01:39 można wierzyć?

Po serii dopingowych wpadek Kenijczyków pojawiają się coraz większe wątpliwości co do legalności ich poziomu biegowego. Od kilku lat nie ma praktycznie miesiąca bez wpadki biegacza lub biegaczki. Dopiero co ogłoszono kolejną dyskwalifikację – Violah Jepchumby, która ma trzeci w historii wynik na 10 km na ulicy (30:05) oraz dwunasty w półmaratonie (1:05:22). Wcześniej na dopingu wpadła m.in. mistrzyni olimpijska w maratonie, Jemima Sumgong, z życiówką 2:20:41 oraz Rita Jeptoo, w pewnym momencie najlepsza na świecie, z życiówką 2:18:57. Zupełnie świeża jest sprawa Asbela Kipropa, który przez 10 lat dominował w biegu na 1500 metrów, wygrywając m.in. Igrzyska Olimpijskie oraz trzykrotnie mistrzostwa świata. W większości przypadków doping był ten sam: erytropoetyna, czyli EPO, poprawiająca parametry krwi i tym samym zwiększająca wydolność.

Poza już ujawnionymi przypadkami dopingu istnieje cała masa biegaczy, których nigdy nie przebadano lub wyniki, które wydają się mocno podejrzane. W świecie sportu eksperci w większości przypadków potrafią przewidzieć, które wyczyny wykraczają poza granice możliwości danego zawodnika. Wpadają Kenijczycy z poziomu 2:14 w maratonie i ci najlepsi. A jak jest z Eliudem Kipchoge? Z pewnością wątpliwości wzbudzić może skala progresu – minuta i osiemnaście sekund to największa skokowa poprawa męskiego rekordu świata w maratonie od… 1967 roku! A przecież rekord robi się coraz mocniejszy i teoretycznie powinno być coraz trudniej. Od wielu lat hordy Kenijczyków i Etiopczyków atakują najlepszy czas, biegnąc w szaleńczym tempie za „zającami”, a teraz, nagle, pojawia się tak duży progres?

Najlepszą gwarancją tego, że wynik jest uzyskany prawidłowo, jest sam Eliud Kipchoge. Na szczycie od roku 2003, kiedy poprawił rekord świata juniorów na 5000 metrów. Piętnaście lat biegania na najwyższym poziomie, liczne medale i fenomenalne życiówki. Jeśli uznać, że koksuje, musiałby to robić praktycznie od dzieciństwa. A to przecież zawodnik z nieprawdopodobnego poziomu na każdym dystansie, jakiego spróbował. Nawet na 1500 metrów, dystansie, który biegał bardzo rzadko, uzyskał życiówkę 3:33,20 – niemal sekundę szybciej od rekordu Polski Marcina Lewandowskiego. Marcin dopiero co został wicemistrzem Europy na tym dystansie i specjalizuje się w biegach średnich od lat, tymczasem Kipchoge był od niego wyraźnie szybszy! To pokazuje skalę talentu Kenijczyka, który okazuje się nie tylko wytrzymały, ale i szybki. Jest zawodnikiem kompletnym. Na 5000 i 10 000 metrów ma wyniki w czołówce historii tych konkurencji. I biega na tym poziomie od wielu, wielu lat. Na ulicy okazał się jeszcze lepszy – pierwszy półmaraton pobiegł w 59:25, był to wtedy drugi w historii tak szybki debiut na tym dystansie.

Kariera maratońska Eliuda Kipchoge to osobna kwestia. Już w 2016 roku pisałem o tym, że jest to najlepszy maratończyk świata. Od tego czasu wygrał Igrzyska Olimpijskie, pobił rekord świata oraz atakował barierę dwóch godzin. Wygrał 10 z 11 maratonów, w których uczestniczył, jedyny raz przegrywając, gdy Wilson Kipsang ustanowił W Berlinie ówczesny rekord świata – 2:03:23. W debiucie uzyskał czas 2:05:30 i jest to jego najwolniejszy maraton, z wyjątkiem rozgrywanego podczas Igrzysk w Rio de Janeiro, gdzie pobiegł 2:08:44 – w taktycznym biegu i w straszliwym upale, zdecydowanie pokonując całą stawkę. Poza tym Kipchoge wygrywał i w upale, i zimnie, a nawet wtedy, gdy rozpadały mu się buty. Wiosną zeszłego roku podczas słynnej próby na torze wyścigowym prawie zszedł poniżej dwóch godzin, uzyskując czas 2:00:25. Mamy do czynienia z zawodnikiem wybitnym i jeśli któryś wynik wydaje się czysty, to właśnie Kipchoge. Tym bardziej, że znane jest jego poświęcenie, zamykanie się z dala od rodziny, w prostym otoczeniu, bez żadnych wygód, gdzie tylko się trenuje. Kipchoge jest mistrzem treningu oraz startów. Jednocześnie jednak historia pokazuje, że wszystko może się zdarzyć. Rekord świata Eliuda Kipchoge wydaje się być uzyskany prawidłowo, ale jak jest naprawdę…? Czy we współczesnym sporcie można być czegokolwiek pewnym?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger