fbpx

Wiadomości

Startuje nowy cykl spotkań dla pasjonatów sportu i zdrowego stylu życia. Odbędzie się on w multibrandowych salonach 4Faces zlokalizowanych w Warszawie (Galeria Północna), Poznaniu (CH Avenida) oraz Katowicach (Galeria Katowicka). Pierwsze spotkanie odbędzie się 3 marca, a kolejne w każdą pierwszą sobotę miesiąca. W strefie Body Center w salonach 4Faces można będzie skorzystać z usług dietetyka klinicznego i bezpłatnie wykonać analizę składu ciała. Na inaugurację cyklu zostali zaproszeni eksperci: instruktorka fitness i tańca nowoczesnego, blogerka Paula Piotrzkowska, maratończyk Marek Jaroszewski oraz ultramaratończyk Łukasz Sagan. 4Faces rozpoczyna cykliczne spotkania dla osób, które lubią aktywnie spędzać czas, a tematyka związana ze zdrowym odżywaniem nie jest im obca. W każdą pierwszą sobotę miesiąca we wszystkich salonach marki – w Warszawie (Galeria Północna), Poznaniu (CH Avenida) oraz Katowicach (Galeria Katowicka) równolegle będą odbywać się warsztaty i treningi pod okiem rozpoznawalnych entuzjastów sportu. Dzień Otwarty w Body Center zostanie zainaugurowany 3 marca. W ramach tego specjalnego cyklu konsultacje wraz z analizą składu ciała będą nieodpłatne. Ponieważ liczba miejsc jest ograniczona, warto zapisywać się na nie wcześniej w wybranym salonie. Gościem specjalnym inauguracji Dnia Otwartego w Body Center w Galerii Północnej będzie instruktorka fitness i blogerka Paula Piotrzkowska. Spotkanie zostanie podzielone na dwa moduły – warsztat poświęcony prawidłowej technice wykonywania podstawowych ćwiczeń oraz ekskluzywny trening wzmacniający, cardio i stretching. Warsztat jest otwarty dla wszystkich zainteresowanych, natomiast w treningu będą mogli wziąć udział zwycięzcy konkursu przeprowadzonego w mediach społecznościowych. W poznańskim Centrum Handlowym Avenida można będzie spotkać się z maratończykiem Markiem Jaroszewskim, który w 2006 r. zdobył wicemistrzostwo Polski na królewskim dystansie, a zawodowo biega od 17 lat. Marek Jaroszewski będzie udzielał porad w zakresie odpowiedniego doboru produktów oraz obuwia biegowego marki Brooks. Łukasz Sagan, który w ubiegłym roku pobił 17-letni rekord Polski w biegu 48-godzinnym, będzie natomiast gościem Body Center w Galerii Katowickiej. Wybitny ultramaratończyk opowie, jak optymalnie przygotować swój organizm do biegów ultra. Zgodnie z ideą „Sport know how”, skupiamy się na człowieku i jego indywidualnych potrzebach. Dzień Otwarty w Body Center ma zachęcać do świadomego podejmowania aktywności sportowych. Jest także doskonałą okazją do wybrania najlepszych rozwiązań i dostosowanych do potrzeb produktów. Nasze salony stanowią silne połączenie wiedzy i nowych technologii w obszarze sportu. Poprzez cykliczne spotkania będziemy, wraz z zaproszonymi ekspertami, edukować oraz inspirować do podejmowania nowych wyzwań – powiedziała Paulina Paszczyk, dyrektor 4Faces. Miejscem spotkań będzie strefa Body Center, w której regularnie są organizowane eventy tematyczne i szkolenia z zakresu zdrowego żywienia, bezpiecznego i efektywnego treningu oraz suplementacji. Body Center jest integralną częścią każdego salonu 4Faces, gdzie można uzyskać porady dietetyka klinicznego oraz trenera personalnego. Na miejscu jest możliwe przeprowadzenie kompleksowej analizy składu ciała, wywiadu dotyczącego preferencji żywieniowych oraz testów na nietolerancje pokarmowe. Eksperci doradzają także w zakresie doboru odpowiedniej diety czy planu treningowego. Liczba miejsc na poszczególne spotkania jest ograniczona. Zapisy można kierować na adresy: warszawa@4faces.com.pl poznan@4faces.com.pl katowice@4faces.com.pl Więcej informacji o wydarzeniu w Galerii Północnej znajduje się pod linkiem: https://www.facebook.com/events/565577300444111/ Więcej informacji o konkursie: https://www.facebook.com/Sport4Faces/photos/a.1426679580896582.1073741829.1426666390897901/2108906986007168/?type=3&theater
[h2]Już tylko niecały miesiąc został do 13. PZU Półmaratonu Warszawskiego. Z tej okazji Fundacja Maraton Warszawski zorganizowała podcast z udziałem naszych redaktorów - Marcina Nagórka i Jakuba Karaska na temat przygotowań do tej imprezy.[/h2] W trakcie godzinnej transmisji mieliście okazję zadawać pytania na różne tematy związane z półmaratonem, przygotowaniami do startu czy taktyką na bieg. Początkowo duże zainteresowanie wzbudziła kwestia korzystania z żeli energetycznych oraz spożywania posiłków w ostatnich dniach przed startem, a także w dniu zawodów. Czy w półmaratonie żele są koniecznością? Co zjeść na śniadanie w dniu biegu? Kolejne zagadnienie dotyczyło treningów. W trakcie dyskusji szczegółowo omówiona została zwłaszcza zabawa biegowa i reguły dotyczące realizacji takiej jednostki w praktyce. Pojawiły się również pytania na temat wyboru terenu do stosowania podbiegów, wykonywania treningów przy bardzo niskiej temperaturze czy biegania na bieżni mechanicznej. Inne poruszone zagadnienia dotyczyły polskiej elity półmaratończyków, trasy 13. PZU Półmaratonu Warszawskiego, kwestii wyboru stroju na zawody czy rozgrzewki przed startem. Wszystkich zainteresowanych tematyką przygotowań do półmaratonu zachęcamy do obejrzenia zapisu transmisji, a jeśli będziecie mieli dodatkowe pytania, nie wahajcie się zamieszczać ich w komentarzach - na najczęściej pojawiające się zagadnienia odpowiedzi udzielimy w formie artykułów lub przy okazji kolejnych podcast'ów.
[caption id="attachment_59349" align="aligncenter" width="960"] fot. @Karolina Krawczyk - fotografia[/caption] [h2]Świetna atmosfera, przyjazna pod kątem wzniesień trasa, cudowne słońce, ostry mróz i podstępny lód- tak prezentowała się pierwsza edycja imprezy Łemkowyna Winter Trail.[/h2] Dopiero co ostygły emocje po jesiennej edycji Łemkowyny, a tu już człowiek szykował się na kolejną edycję, tym razem zimową. Po doświadczeniach z października nie miałam wątpliwości, że warto z tej okazji ruszyć się z domu. Wtedy biegłam na 30 km, stwierdziłam więc, że mimo dużego braku doświadczenia w zimowych biegach górskich, dam radę przetruchtać 41 km. Na  kilka dni przed zawodami organizator obwieścił jednak, że z racji na warunki na trasie, musi ją skrócić do 35 km. Pomyślałam - będzie się działo! Wyobraziłam sobie siarczysty mróz i śniegi do pasa. Pomyliłam się tylko co do tego drugiego, ale o tym później. [caption id="attachment_59358" align="aligncenter" width="960"] fot. @Karolina Krawczyk - fotografia[/caption] Trasa na 35 km stanowiła pętlę z linią startu i mety w Iwoniczu Zdroju. Mapka zapowiadała, że będzie można się zmęczyć bardziej niż na jesiennej edycji biegu. Nie dajcie się jednak zwieźć. Te podbiegi i zbiegi nie są aż tak strome, jakby się wydawało. W Iwoniczu Zdroju znajdowało się również biuro zawodów, gdzie wydawano pakiety startowe. Warto wiedzieć, że organizator bardzo restrykcyjnie sprawdza, czy posiadamy wszystkie przedmioty, wymienione w regulaminie. O ile na jesienną edycję biegu (dystans 30 km) trzeba było zabrać ze sobą kilka rzeczy, tak na zimową organizatorzy przygotowali dla biegaczy całą listę obowiązkowego wyposażenia: pojemnik na wodę kubek folia NRC gwizdek bandaż elastyczny i opatrunek jałowy gotówka telefon (naładowany!) chusta wielofunkcyjna kurtka przeciwdeszczowa Do tego rzecz jasna trzeba było wykazać w biurze zawodów, że posiada się odpowiednie buty, długie spodnie/legginsy, bluzę. Na szczęście część rzeczy można było kupić bezpośrednio na expo, więc zapominalskich nie odsyłano do domu z niczym. 275 osób biegnących na 35 km ruszyło równo o godz. 7:30. Godzina idealna - człowiek może się wyspać, a jednocześnie kończy bieg na tyle wcześnie, by móc jeszcze skorzystać z atrakcji regionu. Trasa moim zdaniem była świetna. Technicznie niezbyt trudna, podbiegi i zbiegi stosunkowo przyjazne nawet dla mniej wprawionych "górali". Dużym utrudnieniem okazało się jednak oblodzenie trasy. Nie wiem, czy komukolwiek udało się uniknąć wywrotki, sama zaliczyłam trzy. Brawa dla organizatora za świetnie zaopatrzone punkty odżywcze. Można było tam znaleźć wszystko: przekąski słone, słodkie, pieczywo, mięso, do picia biegacze mogli napić się barszczu, herbaty, izotonika, coli, wody. Właściwie tylko raz, i to dopiero pod koniec, skorzystałam z własnego prowiantu. Warto wspomnieć, że na Łemkowynie organizator nie zapewnia kubeczków, każdy musi mieć swój własny. [caption id="attachment_59350" align="aligncenter" width="960"] fot. @Karolina Krawczyk - fotografia[/caption] Zaskakiwała życzliwość między biegaczami i gotowość niesienia pomocy. Po każdej "glebie" ktoś albo dopytywał czy wszystko w porządku, albo się zatrzymywał i pomagał osobnikowi ponownie stanąć na nogi. Po biegu można było zjeść ciepły posiłek (to było najlepsze pesto, jakie w życiu jadłam!) i zostać na dekorację i pożegnalny koncert. [h3]Podsumowanie  biegu[/h3] Imprezę będę wspominać długo i to od strony jak najbardziej pozytywnej. Bardzo dobra atmosfera wypracowana zarówno przez organizatorów, jak i samych biegaczy. Organizacja dopięta praktycznie na ostatni guzik, właściwie nie mam się do czego przyczepić. Profil trasy jest na tyle łagodny, że  typowi "szosowcy"nie powinni mieć dużego problemu, by ją pokonać spokojnym marszo-biegiem. Mocnym zawodnikom daje możliwość naprawdę solidnego pociśnięcia i zmęczenia się. Limit 9 godzin to aż nadto, ostatni biegacze docierali na metę po 7 godz. 30 min. Wisienką na torcie i dużą atrakcją była obecność na imprezie Marcina Świerca, który w piątek promował swoją książkę, a w sobotę biegł na 35 km. W tej sytuacji nie muszę chyba pisać, kto wygrał zawody. [h3]Sprzęt[/h3] Miałam duże wątpliwości co do tego, jakie ubranie zabrać ze sobą. Jeszcze na kilka dni przed wyjazdem padał deszcz, za to w dniu biegu było - 10 stopni C. Na wzniesieniach odczuwalna temperatura była dużo niższa, szczególnie na otwartej przestrzeni. Ostatecznie stanęło na bluzie Columbia Titanium OH3D™ Knit Crew Top oraz przeciwdeszczowej kurtce Outdry Featherweight Shell (pod tym linkiem znajdziesz test kurtki). To połączenie okazało się idealne. Bluza jest lekka (w rozm. XS to raptem 140 g) i zaskakująco ciepła dzięki trójwymiarowej technologii Omni-Heat Reflective, natomiast kurtka doskonale chroniła przed wiatrem, więc chłód nie miał prawa dostać się do środka pod materiał. Dobrze się sprawdziły także legginsy Columbia Women’s Titan Wind Block™ II Tight. Nie są one ekstremalnie ciepłe, ale doskonale chronią przed wiatrem oraz są świetnie dopasowane. Dzięki elastycznemu, ale i zwartemu materiałowi czuję się w nich, jakbym założyła na siebie drugą skórę. Buty, które miałam na sobie, to Bajada III Winter i to był strzał w dziesiątkę. Model ten nie posiada membrany, ale jest nieco cieplejszy niż klasyczna wersja. W związku z tym mimo, że czerpały nieco wilgoci z zewnątrz, to również ekspresowo ją odprowadzały. Bieżnik bardzo dobrze się trzymał na śniegu i kamieniach. Z racji na duże oblodzenie zabrałam ze sobą raczki, jednak ostatecznie ich nie założyłam. Zastanawiałam się też, czy zabrać kijki, jednak przed samym startem zostawiłam je w samochodzie. Tylko raz poczułam, że mogłyby się naprawdę przydać. Wiele osób jednak ochoczo z kijków korzystała, jest to zatem kwestia absolutnie indywidualna. [caption id="attachment_59352" align="aligncenter" width="960"] fot. @Karolina Krawczyk - fotografia[/caption] [h3]Uwagi praktyczne[/h3] Iwonicz Zdrój to jak nazwa sugeruje, miejscowość uzdrowiskowa. Jednak oprócz pijalni wód i sanatoriów znajduje się tam sporo kwater prywatnych, oferujących całkiem niedrogie noclegi. Jeśli jednak planowanie wyjazdu rozpoczniemy zbyt późno, bez trudu znajdziemy wolne pokoje w okolicznych miejscowościach. [caption id="attachment_59351" align="aligncenter" width="960"] fot. @Karolina Krawczyk - fotografia[/caption] W Iwoniczu Zdroju znajdują się sklepy (w tym sklep sportowy), cukiernie, kawiarnie, restauracje, spacerowe alejki. Nie musimy się więc obawiać, że nasi prywatni kibice będą się nudzić. O ile przy samym biurze zawodów nie ma gdzie zaparkować samochodu, to już 300 m. dalej na ul. Słonecznej znajduje się duży parking. Nie musimy się więc martwić, że przed startem będziemy musieli krążyć po okolicy.  
[h2]Arc'teryx dość nieśmiało wkracza w biegowy świat. I nie chodzi tu tylko o dostępność towarów w Polsce, ale o małą ilość produktów. Pojawiły się kurtki, buty czy inna odzież, ale nie było tego wiele. Od pewne czasu biegi górskie zaczęły się dla Kanadyjczyków bardziej liczyć.[/h2] Odzież zawsze była domeną Arc'teryxa, więc to mogli zaoferować biegaczowi. Jednak firma która chce się liczyć w biegach górskich, musi mieć w ofercie plecak biegowy, a tego kanadyjska marka jak dotąd nie miała. Braki producent postanowił szybko nadrobić i zaprezentował model Norvan 14 hydration running vest, czyli już nawet nie plecak a popularna kamizelka biegowa. Jest to model przeznaczony na długie dystanse ultra. Jego pojemność to aż 14 litrów (będzie też dostępna wersja 7 l), spokojnie więc wystarczy nawet na długie biegi, gdzie lista wyposażenia obowiązkowego jest wyjątkowo długa. Z takim litrażem nada się także na rajdy przygodowe. Plecak jest bardzo lekki i waży około 260 gramów bez bukłaka, z zasobnikiem na wodę o pojemności 2 l masa zwiększa się do około 420 gramów, czyli dalej jest niewielka. Plecak ma dość prostą budowę, nie posiada dziesiątek kieszonek, ale ma jedno ciekawe rozwiązanie. Posiada on zwijaną klapę, tak jak w niektórych plecakach wspinaczkowych (podobne rozwiązanie występuje w większych modelach Ultimate Direction). Plecak pojawi się w sprzedaży (nie wiadomo czy w Polsce) na wiosnę 2018. Tanio jednak nie będzie. Na rynku Amerykańskim wersja 14 l będzie kosztować 199 $, a 7 l 179 $, czyli większa wersja to niemal 750 zł, a jeśli będzie dostępny w Polsce to można spodziewać się i kwoty 800 zł. if (typeof CeneoAPOptions == "undefined" || CeneoAPOptions == null) { var CeneoAPOptions = new Array(); stamp = parseInt(new Date().getTime()/86400, 10); var script = document.createElement("script"); script.setAttribute("type", "text/javascript"); script.setAttribute("src", "//partnerzyapi.ceneo.pl/External/ap.js?"+stamp); script.setAttribute("charset", "utf-8"); var head = document.getElementsByTagName("head")[0]; head.appendChild(script); } CeneoAPOptions[CeneoAPOptions.length] = { ad_creation: 167038, ad_channel: 24637, ad_partner: 15940, ad_type: 3, ad_content: '58811225,58811230,22723880,40934986', ad_format: 4, ad_newpage: true, ad_basket: true, ad_container: 'ceneoaffcontainer167038', ad_formatTypeId: 1, ad_contextual: false, ad_recommended: false };
[h2]Czy można zrobić sportowy zegarek z czujnikiem GPS i pomiarem tętna za 300 zł? Jak się okazuje, można. I to z niezłym skutkiem. Przetestowaliśmy model MANTA SPRITA PRO SWT9301. Czy warto go kupić?[/h2] [h3]Pierwsze wrażenie[/h3] Wizualnie zegarek nie odbiega od sportowych modeli innych firm. Elegancko prosty, z gumowym, wygodnym paskiem i okrągłym, dotykowym wyświetlaczem. Odporny na zachlapania, zatem nie ma co się obawiać, że padnie podczas treningu wykonywanego podczas deszczu. Lekki, waży bowiem 48 g. Nie przeszkadza na drobnym, kobiecym nadgarstku. W obsłudze również niezwykle prosty. Na początek możemy go nieco spersonalizować, wybierając jeden z trzech stylów menu oraz wygląd zegara. [h3]Funkcjonalność[/h3] Przechodzimy do treningu. Tu możemy wybrać dwie opcje: bieganie lub rower. Mogę też na bieżąco podczas całego dnia mierzyć liczbę wykonanych kroków dzięki pedometrowi. Zegarek ma wbudowany GPS, który bardzo sprawnie łapie sygnał, a jego pomiar jest wiarygodny. Jednak sprzęt ma ewidentny problem z tempem chwilowym. Raz pokazuje, że biegnę tempem 3:50, a za chwilę 8:20. W międzyczasie następuje uśrednienie i w rezultacie zmierzony dystans powiela się prawie co do metra z Garminem, którego używałam w tym samym czasie. Zatem aby sprawdzić ile kilometrów przebiegliśmy – super. Jednak praktycznie niemożliwe jest, aby na bieżąco mierzyć tempo z jakim te kilometry pokonujemy. Smartwatch mierzy tętno z nadgarstka i radzi sobie z tym naprawdę dobrze. Dzięki temu wszystkiemu po treningu możemy sprawdzić z jaką (uśrednioną) kadencją biegliśmy, z jakim tętnem w poszczególnych momentach treningu oraz jaka była nasza średnia długość kroku biegowego. Pulsometr umożliwił również producentowi wprowadzenie funkcji „monitoring snu”. Zegarek zaopatrzony jest także w wysokościomierz oraz barometr, które także spisują się poprawnie. Jeśli chodzi o funkcje stricte treningowe, to tu króluje prostota. Planując trening, można ustawić jedynie w zegarku autolap np. co 800 m, 1 km, 2 km itd. Jednak nie da się tego robić podczas treningu przyciskiem. Nie mogę zatem zmierzyć międzyczasów np. na odcinkach 1 km, 2 km a następnie znów 1km lub wtedy, kiedy mam na to ochotę. Problem miałam również momentami z zastopowaniem/wyjściem z treningu. Ekran po prostu nie reagował sprawnie na dotyk. Coś takiego jak strefy tętna w tym zegarku nie istnieją. Bateria trzyma ok. dwóch dni przy umiarkowanym użytkowaniu (w tym dwa treningi po ok. 1,5 godziny). Aplikacja na telefon jest oczywiście darmowa. Bardzo czytelna, prosta w obsłudze, intuicyjna. Można w niej ustawić swój profil: płeć, wzrost, wagę, maksymalne tętno oraz swój cel w postaci liczby kroków. Po zsychnronizowaniu z zegarkiem, znajdziemy tam informacje o wszystkich naszych dotychczasowych treningach. Niedociągnięciem jest tłumaczenie na język polski, jednak to już kosmetyka. Smartwatch posiada także dodatkowe funkcje np. włączanie alarmu, kalendarz, a także takie, których można używać po zsychnronizowaniu z telefonem np. zarządzanie aparatem fotograficznym, playlistą. Trochę tego jest, można się pobawić. [h3]Podsumowanie[/h3] Szczerze mówiąc zegarek ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. To sprzęt z dużym potencjałem, o ile producent nie zrezygnuje z wspierania do niego oprogramowania. Lekki, wygodny, z podstawowymi funkcjami treningowymi oraz kilkoma innymi, bardziej lub mniej przydatnymi na co dzień. Przy tym jego cena jest śmiesznie niska w stosunku do tego co oferuje. Można go nabyć bowiem za 299 zł.
[h2]Każdego dnia masz szansę nas poznać, czytając nasze artykuły i felietony. Teraz my chcielibyśmy poznać Ciebie, aby móc dostarczyć Ci tego, czego naprawdę potrzebujesz, a nie tylko tego, co nam się wydaje, że potrzebujesz. Dlatego poświęć kilka minut i wypełnij naszą ankietę, a przy okazji daj sobie szansę na wygraną![/h2] Jesteśmy z Wami już 12 lat. Najpierw wyłącznie jako miesięcznik BIEGANIE, z czasem część naszych sił przenieśliśmy do internetu, tworząc magazynbieganie.pl. Kochamy  to co robimy. Jednak nasza praca ma sens dopóty, dopóki Wy jesteście z nami. Pragniemy, byście czerpali od nas wiedzę, inspirację oraz motywację. Dlatego bardzo, ale to bardzo chcemy Was poznać lepiej. Po to, żebyśmy mogli tworzyć treści, których szukacie i jakich potrzebujecie. Dlatego poświęćcie kilka minut i wypełnijcie ankietę, którą dla Was przygotowaliśmy. Jednak to nie wszystko. Każdy, kto wypełni ankietę i odpowie na pytanie konkursowe w niej zawarte, ma szansę wygrać jedną z trzech par butów do biegania: najnowszy model ASICS Gel-Nimbus 20. Brzmi nieźle, co? Zatem do dzieła! Ładuję... A tutaj znajdziesz regulamin konkursu.
[caption id="attachment_53812" align="aligncenter" width="960"] fot: pixabay.com[/caption] [h2]Według internetowych "ekspertów" dieta "mniej żreć", to panaceum na wszystko. Niestety nie zawsze i nie dla każdego. Mimo wszystko zazwyczaj zrzucenie kilku kilogramów jest prostsze, niż mogłoby się wydawać. Wystarczy, że zastosujesz się do poniższych 5 punktów.[/h2] [h3]Dieta to podstawa[/h3] Wcale nie chodzi o stosowanie jakiejś magicznej diety cud, głodzenie się i łykanie tabletek, które mają w magiczny sposób spalić twoją tkankę tłuszczową. Zapamiętaj raz na zawsze – to wszystko nie działa. To co ma znaczenie, to odpowiednie odżywienie i to nie na chwilę (żeby schudnąć), ale na całe życie. Kluczem do zdrowia i nienagannej sylwetki jest spożywanie regularnych zbilansowanych posiłków. Zbilansowanych czyli zawierających wszystkie potrzebne składniki odżywcze. I wbrew pozorom wcale nie musisz się martwić o jakieś skrupulatne wyliczenia. Jeśli jadasz wszystko wystarczy, że będziesz pamiętać o tym żeby jeść jak najmniej przetworzone produkty, przynajmniej 5 porcji różnokolorowych warzyw i owoców dziennie (z naciskiem na warzywa), chude białko i pełnoziarniste zboża w postaci płatków, pieczywa, ryżu, kasz itp. [h3]Regularny trening[/h3] Tak jak zdrowa dieta nie „zadziała” jeśli zastosujesz ją jeden dzień w tygodniu a pozostałe dni będziesz jadać w fastfoodach podobnie trening „nie zadziała” jeśli będzie stosowany raz na jakiś czas. Żeby osiągnąć efekt należy trenować regularnie i jest to najważniejsza zasada jeśli chodzi zarówno o budowanie formy jak i odchudzanie. Biegaj przynajmniej 3 lub 4 razy w tygodniu a 2 dni poświęć na trening uzupełniający wzmacniający mięśnie. Dzięki temu nie tylko unikniesz kontuzji, ale też będziesz zdecydowanie lepiej wyglądać. [h3]Stosuj interwały[/h3] Trening interwałowy (czyli polegający na powtarzaniu szybszego tempa z przerwami na wolne tempo) jest rewelacyjnym narzędziem budującym formę biegową, ale też bardzo skutecznie spalającym tkankę tłuszczową. Warto więc w oczekiwaniu na wiosnę poświęcić mu trochę czasu – tym bardziej, że tego czasu wcale nie potrzebujesz tak dużo. Solidne interwały zrobisz nawet w pół godziny i taki trening będzie o wiele skuteczniejszy niż np. godzina powolnego biegania w jednostajnym tempie. Po 2 km rozgrzewki spróbuj biegać np. 1 minutę szybko i 1 minutę wolno. Powtórz to 10 razy a zobaczysz jak się zmęczysz. Z czasem możesz stosować bardziej profesjonalny trening – ważne, żeby twoje bieganie było jak najbardziej urozmaicone. [h3]Bądź silniejszy i sprawniejszy[/h3] Doskonałej formie biegowej sprzyjają na pewno treningi uzupełniające. Równie ważna jest jednak także tzw. siła biegowa a tą wyćwiczysz trenując skipy, wieloskok i podbiegi. Taki trening stosowany raz w tygodniu (albo przynajmniej raz na 2 tygodnie) nie tylko zrobi z Ciebie lepszego biegacza, ale również pozwoli podnieść metabolizm i tym samym spalać więcej kalorii. Pamiętaj, że każda zmiana w treningu, każdy akcent to doskonały bodziec dla twojego ciała, który pobudza do rozwoju i wzmożonej pracy. [h3]Zadbaj o regenerację[/h3] W czasie wolnym od obowiązków i biegania zadbaj o odpowiednią regenerację. Przede wszystkim – wysypiaj się. To istotne nie tylko z punktu widzenia treningu i postępów jeśli chodzi o budowanie formy. Dowiedziono, że niedobór snu przez dłuższy czas powoduje produkowanie przez organizm hormonu stresu tzw. kortyzolu, który utrudnia proces odchudzania. Warto więc pójść chwilę wcześniej spać – może uda się uniknąć wieczornych napadów na lodówkę. Poza snem przydatny może być basen, wizyta w saunie czy jacuzzi, nie mówiąc już o masażu. Te wszystkie czynności nie tylko poprawiają samopoczucie i wspaniale regenerują. Sprawiają też, że mniej myśli się o jedzeniu (szczególnie tym niezdrowym – tłustym i słodkim, które często jest spożywane na „ukojenie nerwów” a nie z głodu. ZOBACZ TEŻ: Zdrowe słodycze, nie tylko dla biegaczy [PRZEPISY] Suplementy dla sportowców. Czym są i czy warto je brać? Dieta, a oczyszczanie organizmu. Czy detoks ma sens?
Kenijczyk Dickson Chumba (2:05:30) i Etiopka Birhane Dibaba (2:19:51) wygrywają w maratonie w Tokio, w pierwszym tegorocznym biegu z serii Majors. Faworyt biegu i były rekordzista świata - Wilson Kipsang zszedł z trasy po 15 kilometach.
Adam Kszczot wygrał bieg na dystansie 800 m podczas mityngu IAAF w Glasgow, osiągając czas 1:47,15. Drugie miejsce zajął Marcin Lewandowski - 1:47,50.
[h2]„Panie! Na pływaniu dwumetrowe fale, trasa dłuższa, dobieg do strefy zmian długi i pod górę. Trasa kolarska pofałdowana, a na biegu nieprawdopodobny skwar”. Kto z nas tego nie zna? Sezon przed nami, więc warto przygotować się do niego jak najlepiej. W tym również zebrać się na rzetelną ocenę sezonu minionego oraz poszczególnych zawodów.[/h2] [h3]Ocena zawodów[/h3] Zawodnicy, nawet amatorzy, to najczęściej wrażliwe osoby, które niezależnie od rozmiarów „porażki”, bardzo ją przeżywają. Polecana przeze mnie ankieta postartowa powinna zaczynać się od oceny startu w skali od 1 do 5. Nie trzeba myśleć za dużo – pierwsza myśl 4? Zostaje 4. Może powinno być więcej, może mniej? To się okaże, ale pierwsza ocena jest często bardzo trafiona. W kolejnym punkcie moi zawodnicy wymieniają co poszło dobrze, jednak nie pytam ich na tym etapie, co poszło źle. Po pierwsze pewnie nie starczyłoby kartki, a po drugie o czym wspominałem wyżej, nie musimy dobijać zawodników – oni w myślach karzą się sami. Warto zadać sobie pytania o poprzedzające kilka dni. Co działo się 3 i 2 dni przed startem: jak spałeś? Jakie miałeś samopoczucie? Jaką miałeś motywację? Jak wyglądał dzień przed startem? Jak sprawdził się trening rozgrzewkowy? Czy czułeś się dobrze nawodniony? Czy się nie przejadłeś? Niezależnie od odpowiedzi, znajdziemy w nich dużo wskazówek. Jeśli wszystko poszło dobrze, warto powtórzyć zwycięski schemat. W przypadku, kiedy coś poszło nie po naszej myśli, możemy znaleźć przyczynę. Należy jednak uważać z pochopnym wyciąganiem wniosków. Czasami złe działanie może dać dobry skutek – np. start zaplanowany z dnia na dzień, nie jest dobrym pomysłem mimo, że zawodnik zajął w nim wysokie miejsce. Może być także odwrotnie. Czasami miks pewnych czynników może wywołać dobre lub złe skutki. Na pewno w ankiecie warto być ze sobą szczerym, a w przypadku ważnych zawodów warto poświęcić więcej czasu na przemyślenia. Mając dane historyczne nie tylko ze swoich treningów, ale także ze startów, możemy wyciągnąć znacznie więcej wniosków. [h3]Wyzwania i ocena całego sezonu[/h3] Część moich zawodników stawia sobie zbyt wysokie cele. Nie jest ma co liczyć na to, że z 6 godzin na dystansie połówki Ironmana zejdziemy do 5h. Nie jest sensowne, myśleć że w tym roku (pomimo dwóch prób w poprzednich sezonach) zaplanuję życie rodzinne i zawodowe tak, żeby poświęcić się w pełni na treningi. Warto przemyśleć co jest realne, jak planujemy wakacje, czy mamy czas na trening lub na wyjazd klimatyczny. Warto pomyśleć, czy mając doświadczenia z poprzednich sezonów cele treningowe są realne. Warto planować sezon, mając dłuższą perspektywę kilkusezonową. Weźmy też pod uwagę, że czasami niezrealizowanie postawionych celów, nie musi oznaczać złego sezonu. [h3]Decyzje[/h3] Choć sprawa wydaje się być dość trudna i wymagająca czasu, nie powinno nas to zwalniać z podjęcia decyzji. Spróbujcie to zrobić, najwyżej nie wyjdzie to perfekcyjnie i będzie co poprawiać po kolejnym starcie lub po kolejnym sezonie. Szukajcie (odpowiedniego sposobu na spisanie swoich celów i ocen zawodów), a znajdziecie.
Advertisment ad adsense adlogger