fbpx
Piotr Falkowski i Jagoda Wąsowska

Dziś 22 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wielka sprawa, genialny pomysł Owsiaka, który w cudowny sposób obudził Polaków.

Więcej »
Kupiłam jarmuż. Czytając książkę Scotta Jurka „Jedz i biegaj” dziwiłam się, bo wspominał o jarmużu, który jadł  z awokado, pomidorem, sokiem z cytryny i octem. Gdy czytałam  „Ukrytą siłę” Richa Rolla miałam wrażenie, że autor jest wręcz fanem tego warzywa. Rich jadł je rano, w południe i wieczorem, przed treningiem, w czasie i po treningu, na śniadanie, lunch i kolację, w...
Więcej »
Nasza koleżanka przebiegła pierwszy maraton. Przygotowywała się przez rok. Trenowała bardzo rzetelnie i solidnie, po drodze „zaliczyła” kilka startów (piątki, dychy, dwa półmaratony), aż wreszcie… Zrobiła to! Szczęśliwa przyszła do pracy i pochwaliła się wyczynem. Wtedy usłyszała: „Zwariowałaś? Macica ci wypadnie!” Zmartwiła się. „Wiesz Jagoda, nie wzięłam tego pod uwagę - powiedziała. A jakby mi wypadła... to gdzie ją schować? Do bidonu,...
Więcej »
Jesienne roztrenowanie, odpoczynek, regeneracja... Idealny moment na podsumowanie sezonu. Zwłaszcza tak nietypowego i... inspirującego. Pierwszego, w którym nie zrealizowałem najważniejszego dla mnie celu – poprawy wyniku w maratonie. Powinienem więc uznać go za nieudany. A jednak… wciąż mam radość z biegania. Bo znacząco połamałem 20 minut na 5 km, bo WRESZCIE pobiegłem dziesiątkę poniżej 40 minut (a już zaczynałem się wstydzić...
Więcej »
Trochę musiałem to przetrawić… I przyznam, że nie doszedłem do żadnych rewolucyjnych wniosków. Bo o skretynieniu mediów (nie jest miło tak pisać będąc dziennikarzem) żądnych za wszelką cenę krwi i upieprzenia kogoś, choćby na siłę, wiem od dość dawna. A co do dbania o siebie w uprawianiu sportu… też nic nowego nie wymyśliłem, bo choć robię czasem coś nierozsądnego, to w...
Więcej »

Niedziela rano, godzina 4:45, budzik dzwoni jak wściekły. To pobudka dla mojego syna. Przypomina Kubie, że o 6:45 musi być na Stadionie Narodowym. Maraton Warszawski zawładnie naszą rodziną przez cały dzień.

Więcej »

Wszystko było jak Bóg przykazał. Przed maratonem – dobre przygotowania z kompletem treningów, intensywny 2-tygodniowy obóz w Szklarskiej Porębie, zero kontuzji, zdrowy jak koń, ostatni tydzień sporo odpoczynku.

Więcej »

„To dokąd jutro, Kochanie, jedziemy?” – zapytałam w piątek wieczorem mojego męża. „Nie osłabiaj mnie, Żono” – odpowiedział Piotr lekko zszokowany. „Przecież mówiłem Ci, że jedziemy do KODNIA”. Kodeń, Kodeń, Kodeń… Naprawdę… nic mi to nie mówiło.

Więcej »

Chyba żadnego półmaratonu nie bałem się tak bardzo jak jubileuszowej, trzydziestej połówki w Sochaczewie. Nie, żeby bieg Szlakiem Walk nad Bzurą był jakoś specjalnie trudny (choć do łatwych też na pewno nie należy). Byłem po prostu straaasznie zmęczony!

Więcej »

O tej imprezie wiedziałam już dawno. Każdego dnia na portalu społecznościowym dostawałam informacje o biegu tylko dla kobiet. „Zapisz się już dziś, będziesz gwiazdą jednej nocy”. No, może tego „Będziesz gwiazdą jednej nocy” nie było, ale „gwiazda” i „noc” pojawiały się często.

Więcej »
Advertisment ad adsense adlogger