fbpx

Zdrowie i motywacja > Psychologia biegania > Zdrowie i motywacja

Dlaczego warto pisać swój blog? Część 1.

61082516_2305322823043382_2734249865092530176_o

Czytasz blogi biegaczy? Zastanawiasz się nad tym, aby rozpocząć pisanie własnego? To po prostu zacznij to robić. Jeżeli wahasz się dlatego, że nie wiesz, czy piszesz wystarczająco ciekawie, żeby ktokolwiek chciał to czytać… tym bardziej zacznij pisać – już, teraz, zaraz! Powiem Ci, jak to wygląda z perspektywy bardziej doświadczonej blogowej koleżanki.

Na początku kilka słów wstępu. Bloguję od… 2004 roku, czyli od 14. roku życia. Nie ściemniam. Nie byłam wtedy sportowcem, ba! – na szczycie listy moich marzeń było wtedy otrzymanie całorocznego zwolnienia z wuefu. Na blogu pisałam o tym, że hodowałam rybki i patyczaki, że bawiłam się z kuzynką na wielkim placu zabaw i o tym, które przedmioty w szkole lubię najbardziej. Swój obecny blog ioannahh.pl otworzyłam w 2010 roku, a konkretniej rzecz ujmując – dzisiaj, 8 grudnia, ma on 9. urodziny. Piszę na nim do dziś, bardziej lub mniej regularnie, głównie o sporcie, bo stał się on niepostrzeżenie bardzo dużą częścią mojego życia. I sport, i blog.

Nie jestem blogerką prowadzącą blog z myślą o zarabianiu na tej działalności. Owszem, utrzymuję się właśnie z klepania paluchami po klawiaturze, bo z zawodu jestem dziennikarką i copywriterką, ale mój blog – i w ogóle moja działalność internetowa związana z, by tak rzec, marką osobistą, nie jest skierowana na bezpośredni zarobek. Jeśli więc chcecie się dowiedzieć, jak pisać skuteczne teksty pod SEO, jak najszybciej spieniężyć swoją pisaninę i nawiązywać regularnie współprace z markami – ja Wam tego nie powiem. Mogę Wam jednak powiedzieć, dlaczego jestem przekonana, że pisanie bloga to działalność, która może przynieść Wam ogromnie wiele satysfakcji i profitów, które nie zawsze widać gołym okiem. Jeśli chcecie na nim zarabiać – również nie ma w tym nic złego. I jedno mogę Wam powiedzieć na pewno: to się nie stanie, zanim… nie zaczniecie pisać!

Po pierwsze: skarbnica wspomnień

Niedawno trafiłam na wpis Porannego Biegacza, który wymienił mnie jako jedną ze swoich ulubionych biegowych blogerek. Było mi z tego powodu bardzo miło, choć gdy przeczytałam opis z uzasadnieniem tego wyboru, przez chwilę nie wiedziałam, czy śmiać się, czy może jednak płakać! Autor napisał, że warto mnie czytać, bo jestem biblioteką fakapów i że z niedowierzaniem czyta się o moich konglomeratach pecha i dziwnych zbiegach okoliczności, które stają mi na drodze do wykonania treningu czy pomyślnego ukończenia zawodów. Gdy to czytałam, akurat zabierałam się do nagrania podcastu (bo od jakiegoś czasu, o dziwo, żwawiej mi się gada niż pisze, a efekty możecie ocenić, gdy wpiszecie w wyszukiwarkę “Co ona gada podcast”. Dajcie znać, bo jestem ciekawa Waszej oceny!). Jak łatwo się domyślić, szybko zmieniłam temat główny nagrania. Już myślałam, że swą refleksję zakończę na “och, doprawdy nie wiem o co chodzi, przecież nie miałam aż tak wielu dziwnych zdarzeń”, lecz wtedy – zgadnijcie co – weszłam na swój blog. Kliknęłam w pierwszą lepszą relację z zawodów i moim oczom ukazała się… No co tu dużo mówić: skarbnica errorów. I to nie był, nomen omen, nieszczęśliwy przypadek, bo również w innych relacjach narracja śmieszności w nieszczęśliwości była perfekcyjnie zachowana. Musiałam przyznać Porannemu rację.

O wielu z opisywanych zdarzeń już kompletnie nie pamiętałam (przy wszystkich setnie się ubawiłam). Okazało się po raz kolejny, że blog to cudowna skarbnica wspomnień; repozytorium historii, do których chętnie się wraca. Historia spisana dzień czy dwa dni po zawodach będzie jeszcze soczysta, świeża i kolorowa. Warto to wykorzystać! Za jakiś czas, gdy wrócimy pamięcią do danych zawodów, będą one dla nas tylko jedną z wielu imprez. Być może będziemy pamiętać szczegóły trasy albo to, że tego dnia panowały ekstremalne warunki atmosferyczne. Ale… to by było na tyle. Byłoby szkoda, bo każdy start jest przecież niezwykłym przeżyciem związanym z całym spektrum emocji. Warto przelać swoje myśli na papier, zanim staną się mglistym wspomnieniem. Nie mamy co prawda myślodsiewni jak Harry Potter i nie możemy wyjąć sobie z głowy historii, aby odtwarzać ją wciąż i wciąż w niezmienionej formie, bez końca, ale wiecie co? Wygląda na to, że blog jest do tego równie dobry!

Będziecie błogosławić swój pomysł otwarcia bloga, jeśli znajdziecie się w procesie przygotowań do zawodów, na których byliście już rok czy kilka lat wcześniej. Prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy przeczytacie, że depozyt był daleko od linii startu i zmarzliście, idąc w jej kierunku, przypomnicie sobie o tym zagadnieniu. Tego będzie mnóstwo. Spóźnialskość organizatora, oznaczenie trasy, ciasne zakręty – czy o tym wszystkim będziecie pamiętać po latach? Jest oczywiście szansa, że przeczytacie coś podobnego na blogu innej osoby, jednak tylko Wasze własne wspomnienie będzie tak żywe, że niemożliwe do pominięcia. Ale właśnie – być może dzięki opisywaniu swoich doświadczeń pomożecie komuś innemu w odnalezieniu się na danej imprezie. A stąd już tylko krok do nowych znajomości, dodania sobie animuszu i czucia się na zawodach jak na własnym podwórku w otoczeniu samych dobrych, życzliwych znajomych. Ale to już kolejny temat, który opiszę w następnej części. A Wy w międzyczasie załóżcie sobie blogi!

mm
Joanna Skutkiewicz

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

Merrell w biegowym świecie jest znany głównie z ekstremalnie minimalistycznego modelu Vapor Glove. Merrell Agility Peak 4 to jego absolutne przeciwieństwo. Mocno amortyzowany, stabilny, stworzony by dawać maksimum komfortu. Sprawdziliśmy, jak się sprawuje podczas krótszych […]

Merrell Agility Peak 4 – komfort przede wszystkim [TEST]

Ostatni rok mocno zaburzył rytm startowy, a brak biegowych celów sprawił, że nie każdy potrafił znaleźć w sobie motywację do regularnych treningów. Fundacja „Maraton Warszawski” postanowiła stawić temu czoła. Tak powstał wyjątkowy w swojej formule […]

Powraca Puchar Maratonu Warszawskiego w zupełnie w nowej formule!

Makaron z pesto z zielonych liści to danie prawie idealne. Jest lekkie i pożywne, a dodatkowo na jego przygotowanie poświęcisz nie więcej, niż 15-20 minut. Doskonałe po długim wybieganiu, jak i dzień przed w ramach […]

#ZdrowieNaTalerzu: Szpinakowe pesto z olejem rzepakowym [PRZEPIS]

Jesteś biegaczem i masz małe dziecko? W takiej sytuacji warto zainteresować się biegowymi wózkami. W związku z rozpoczynającym się wiosenno-letnim sezonem biegowym, we współpracy ze sklepem przetestuj-wozek.pl, wzięliśmy na warsztat kilka modeli wózków projektowanych z […]

Bieganie z wózkiem – rozpoczynamy nowy cykl!

Miłośnicy biegania, których tygodniowy kilometraż wynosi 20-40 km, wciąż kwalifikują się jako osoby prowadzące siedzący tryb życia. Dlaczego? Poza treningami spędzają czas głównie statycznie, na przykład siedząc przy komputerach. Z kolei podczas kontuzji, które uniemożliwiają […]

Biegasz maks. 40 km tygodniowo i nie ćwiczysz? Prowadzisz osiadły tryb życia

To pytanie zapewne każdego dnia zadaje sobie wiele osób. Szukając odpowiedzi natkniemy się często na udowodnione naukowo, ale sprzeczne doniesienia. Czy zatem prawda jak zwykle leży po środku? Zaczynając od początku, jak to jest z […]

#ZdrowieNaTalerzu: Jeśli już smażyć, to na jakim tłuszczu?

Rewolucja sprzętowa w bieganiu ulicznym trwa nadal. W weekend padły dwa kolejne rekordy świata na asfalcie – w półmaratonie kobiet oraz na 5 km kobiet. W półmaratonie kobiety doszły już do kosmicznego poziomu 1:04:02.

Szaleńcze rekordy świata w biegach ulicznych

Stara się biegać oraz uprawiać jakiekolwiek sporty, kiedy tylko ma na to czas. Często podczas różnych aktywności ruchowych towarzyszy mu rodzina. Pracując w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego biegał w drodze do pracy, a nawet w godzinach […]

Generał Roman Polko. „Patrzono na mnie, jak na wariata”