Wydarzenia > Aktualności > Wydarzenia
Maraton w Londynie już w niedzielę!
W niedzielę rano startuje maraton w Londynie – jedyny w tym roku bieg z serii Marathon Majors, z gwiazdorską obsadą oraz potencjalnym atakiem na rekord świata. Główną atrakcją biegu jest start rekordzisty świata, Kenijczyka Eliuda Kipchoge i jego pojedynek z gromadą szybkich, etiopskich biegaczy.
W czasie pandemii na całym świecie zawieszono niemal wszystkie większe biegi. Jednym z nielicznych, który się odbył, był zeszłotygodniowy Maraton Warszawski. Na starcie nie pojawiła się jednak elita, w czołówce rywalizowali głównie ambitni amatorzy. Bogaty London Maraton przyjął inną strategię. Rozegrany zostanie tylko bieg elity, a zawodników sprowadzono specjalnie wyczarterowanymi samolotami. Wszyscy poddawani są regularnym testom, w hotelu przebywają w sterylnych warunkach, a specjalne urządzenia monitorują, w jakiej odległości od siebie przebywają. Jedna z biegaczek już została odesłana do domu, gdy test wykazał obecność wirusa w organizmie.
Afrykańska czołówka zjawiła się na starcie zdrowa i gotowa do biegu. Rekordzista świata, Eliud Kipchoge (2:01:39), trenował normalnie, rezygnując jedynie z grupowych, wspólnych rozbiegań. Kenenisa Bekele (2:01:41), rekordzista świata na 10 000 metrów, narzekał, że miał problemy z powodu trwających w Etiopii walk i zamieszek. Wiosną i latem większą część treningu odbywał na bieżni elektrycznej. Dlatego dzień przed startem Bekele wycofał się z rywalizacji. Rywalizacja tych dwóch biegaczy miała być ozdobą imprezy, rozgrywanej bez udziału publiczności, na nieco ponad 2-kilometrowej pętli w centrum Londynu. Z powodu braku Kenenisy Eliud Kipchoge ostatecznie będzie ścigał się z gromadą innych, piekielnie szybkich Etiopczyków.
Pandemia koronawirusa nawiedziła świat w momencie, gdy maraton przeżywał największe trzęsienie ziemi w historii. Pojawienie się nowej technologii w butach biegowych sprawiło, że wyniki skokowo się poprawiły. W efekcie czasy kolejnych na liście biegaczy elity nie wydają się tak kosmiczne, jak byłoby to jeszcze trzy lata temu. Etiopczyk Mosinet Geremew wybiegał w zeszłym roku 2:02:55. Jego rodak Mule Wasihun – 2:03:16. Kolejny Etiopczyk, Sisay Lemma – 2:03:36. Wszystkie te fenomenalne czasy zostały uzyskane w zeszłym sezonie, w nowych butach startowych. Na liście elity jest jeszcze kilku podobnych gentlemanów z Afryki. Natomiast Europejczyków najbardziej interesuje start Norwega Sondre Moena, do niedawna rekordzisty Europy, z życiówką 2:05:48. Norweg w zeszłym roku stracił rekord Europy na rzecz Turka pochodzącego z Kenii.
Wśród kobiet czeka nas niemal równie atrakcyjny pojedynek jak wśród mężczyzn. Rekordzistka świata, Brigid Kosgei (2:14:04) zmierzy się z mistrzynią świata, Ruth Chepngetich (2:17:08). Obie panie to Kenijki, a trzecia z zawodniczek biegających w Londynie, która połamała już 2:20, Vivan Cheruyiot (2:18:31), to także ich rodaczka. Pozostałe biegaczki wydają się nieco słabsze, a najciekawszą z nich jest bohaterka dwóch naszych tekstów, Australijka Sinead Diver, 43-letnia matka i do niedawna amatorka, która w zeszłym roku doszła do fenomenalnego wyniku – 2:24:11.
Niestety, wygląda na to, że maratonu w Londynie nie będzie transmitowała żadna z polskich dużych stacji telewizyjnych. Kolejne porażki polskich piłkarzy są oglądane znacznie chętniej niż biegi, co w sumie nie jest zaskoczeniem, gdy zna się jakość transmisji biegowych. Przy piłce nożnej można się przynajmniej pośmiać (czy ktoś pamięta jeszcze Grzegorza Rasiaka?!), relacje biegowe znacznie częściej skutkują potokiem przekleństw rzucanych w stronę ekranu, gdy nagłe reklamy, bezsensowne zbliżenia czy przełączanie wizji na inne konkurencje kompletnie rozbija jasność przekazu.
Nie jest jasne, czy przebieg biegu będzie widoczny w kanałach społeczności0owych maratonu w Londynie. Dlatego najbezpieczniej polować na transmisję w jednej z zagranicznych stacji: brytyjskiej BBC 1 i 2, niemieckiej ZDF albo włoskiej RAI.
Transmisja będzie także dostępna na platformie FloSport, która reklamuje, że wystarczy do tego bezpłatne członkostwo… ale czy tak na pewno będzie, okaże się w dniu biegu.