fbpx

Morsowanie – jak zacząć? Nasze rady i patenty

Fot. Adam Staskiewicz/East News, Piotrkow Trybunalski, 27.01.2019. Kapielisko miejskie Sloneczko. Ogromna grupa morsow w niedzielne przedpoludnie wziela udzial w III Wielkim Piotrkowskim Morsowaniu. N/Z temperatura wody, termometr

Fot. Adam Staskiewicz/East News, Piotrkow Trybunalski, 27.01.2019. Kapielisko miejskie Sloneczko. Ogromna grupa morsow w niedzielne przedpoludnie wziela udzial w III Wielkim Piotrkowskim Morsowaniu. N/Z temperatura wody, termometr

Morsowanie, zresztą tak samo jak bieganie, stało się bardzo popularne. Nic w tym dziwnego. Jest tanie, łatwo dostępne, poprawia samopoczucie, hartuje. Jednak wiele osób ma opory przed “tym pierwszym razem”. Jak podczas zimnych kąpieli zapewnić sobie maksymalny komfort? Oto moje patenty.

Jak jest zima, to musi być zimno

Kiedyś usłyszałem taki tekst, że to morsowanie jest całkiem fajne, tylko żeby nie trzeba było kapać się zimą. Ten chłód i miliony bolesnych szpileczek wkłuwających się w ciało przy kontakcie z wodą, zwłaszcza kiedy temperatura powietrza jest poniżej zera, niektórych skutecznie zniechęca. Jednak, żeby podnieść odporność, to trzeba ciało poddawać takim właśnie szokom termicznym. Niestety w ciepełku się nie zahartujemy. Jak sobie z tym radzę, żeby wytrzymać ten ziąb?

Bez żadnych przerw przez 12 miesięcy

Często tak jest, że po okresie wakacyjnym przestajemy korzystać z akwenów wodnych. Potem widzimy na portalach społecznościowych w Internecie jak nasi znajomi morsują, to i my też tak chcemy. Wchodzimy do wody, a tu niespodzianka: jest kurde blaszka zimno jak… No właśnie! Wyskakujemy na brzeg nie mogąc wytrzymać i definitywnie stwierdzamy, że to nie dla nas. Może w następnym roku…

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest kąpiel przez cały rok. Wraz ze zmianą pór roku stopniowo przyzwyczajamy się do coraz niższej temperatury bez nagłego szoku. Organizm w ten sposób powoli oswaja się z chłodem.

Fot: archiwum prywatne

Fot: archiwum prywatne

Przed wejściem do wody

Często biegacze zastanawiają się jak pogodzić trening z morsowaniem. Kapać się przed biegiem, czy też po? Po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że w dniu morsowania, nie będę robił długiego 20-kilometrowego wybiegania, żeby nie zamęczyć organizmu. Za to wykonuję 10 km biegu lub trening z różnymi ćwiczeniami ogólnorozwojowymi ze swoją grupą biegową i mojemu ciału to pasuje.

Przed samym wejściem do wody solidnie się rozgrzewam. Robię trucht, wymachy rąk, nóg, skłony, pajacyki, skipy itp. Najpierw w ubraniu. Potem zdejmuję dolną część garderoby, znów się rozgrzewam, następnie ściągam górę i też wykonują kilka ćwiczeń. Tak przygotowany wchodzę do wody. Po morsowaniu nie wykonuje już treningu biegowego, bo to mogłoby być zbyt dużym obciążeniem dla organizmu.

Ćwiczenia przed zamoczeniem się w zimnej wodzie służą temu, żeby zaopatrzyć organizm w spory zapas tlenu. Dzięki temu utrzymuję temperaturę ciała na optymalnym poziomie. Wtedy organizm będzie odpowiednio ogrzany i przygotowany na sporą dawkę zimna. Samo wypicie ciepłego napoju bez rozgrzewki nie jest w stanie odpowiednio podnieść temperaturę organizmu przed morsowaniem.

Żeby ciepło nie uciekło

Wiele osób kąpie się całkowicie, czyli nurkuje zamraczając głowę, a także dłonie. Ja tego nie robię. Jak będę chciał zimą popływać, to pójdę na kryty basen.

Na morsowanie zakładam zimowe rękawiczki na dłonie i czapkę na głowę. To przez te miejsca ciepło ucieka najszybciej, a ja tego nie chcę. Na nogi zakładam neoprenowe skarpety, które skutecznie izolują przed zimnem. Mam też takie buty przed kostki i czasami wkładam je na skarpety. Wtedy jest po prostu luksusowo. Na ręku mam zegarek, żeby liczyć czas przebywania w wodzie. Tak przygotowany mogę już morsować.

Morsowe interwały

Lubię ciepło i już. Te miliony szpilek po wejściu do zimnej wody naprawdę potrafią dać do wiwatu. Wiele osób po prostu próbuje wytrzymać 4-5 minut, które są jakby ,,przepisowe” i standardowe dla morsowania. W pewnym momencie sam siebie zapytałem, po co tyle wytrzymywać na raz? A jeśli podzieliłbym to na interwały? Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wchodzę więc do wody. Wytrzymuję jedną minutę i myk na brzeg. Chwilę ochłonę, nabiorę ciepła, a następnie, jak już nie czuję bólu, znów do wody. I tak kilkukrotnie.

W pewnym momencie mogę już wytrzymać dużo dłużej. Jednak nie przebywam zbyt długo w wodzie, mimo że czuję się dość komfortowo, żeby za mocno nie wychłodzić organizmu. Potem trudno jest go ogrzać i może dojść do hipotermii.

Takie interwały w morsowaniu działają bardzo pozytywnie na nasz umysł, bo pozwalają ochłonąć po mocnej dawce zimna. To taki odpoczynek, nabranie nowych sił, przed kolejnym atakiem chłodu. Przy minusowej temperaturze po każdym wyjściu z wody okrywam się ręcznikiem oraz jestem cały czas w ruchu. Podskakuję, truchtam, ruszam się. I znów do wody. Takie postępowanie jest dla mnie zbawieniem. Lubię to i czuję komfort.

Zaletą tych interwałów jest to, że cały czas poddaję moje ciało stymulacji. Komórki na nowo się aktywizują i w sposób efektywniejszy pracują. Dzięki temu szybciej osiągam adaptację do zimna. W ten sposób pobudzam organizm, odświeżam i naładowuję go energetycznie.

Po morsowaniu

  1. Przede wszystkim ściągam od razu skarpety/buty i staram się rozgrzać oraz wytrzeć stopy z wilgoci. Rozmasowuję je ręcznikiem, a następnie nakładam grube skarpety. Można nawet dwie pary. Nie chcę, żeby palce mi drętwiały z zimna, a tędy ciepło ucieka najbardziej. Jeśli obawiam się, że ,,schaby” mi zmarzną w czasie, kiedy zajmuję się stopami, to nakrywam się drugim, większym ręcznikiem.
  2. Wycieram ciało szorstkim ręcznikiem. Nie lubię tych miękkich, które słabo wchłaniają wilgoć. Nie obawiam się, ze podrażnię skórę. Przede wszystkim chodzi mi o to, żeby rozgrzać się i skutecznie wytrzeć z wilgoci. Poza tym szorstki ręcznik lepiej rozgrzewa skórę.
  3. Przebieram bieliznę na suchą. Nie polecam wracania do domu w mokrych majtkach. Można się wychłodzić i nabawić przeziębienia. I ogólnie jest to nie komfortowe.
  4. Podczas ubierania cały czas jestem w ruchu. Siadam tylko podczas wkładania skarpet i butów. Odzież nakładam szybko, zwłaszcza jak jest wietrznie.
  5. Wypijam gorący napój, który rozgrzewa mnie od wewnątrz. Bardzo się przydaje

 Uwaga! 

  • Nie morsuję jak jestem bardzo przeziębiony lub chory. Jeśli mam delikatny katar, wtedy decyduję się na kąpiel w zimnej wodzie. O dziwo działa to pobudzająca na mój organizm i przeziębienie się nie rozwija. To jednak jest kwestia indywidualna.
  • Morsuję nawet poniżej -10 st. C. Wszystko zależy od tego jak się czuję.
  • Nie morsuję przy opadach deszczu, chyba że mam możliwość przebrania się w pomieszczeniu lub samochodzie.
  • Nigdy nie morsuję samotnie, zawsze w towarzystwie.
  • Nigdy nie morsuję w niebezpiecznym i nieznanym mi akwenie.
  • Zawsze mam ze sobą telefon.

Jedno przemyślenie nt. „Morsowanie – jak zacząć? Nasze rady i patenty

  1. Cześć!
    Dzięki za celne porady. Mam jeszcze kilka pytań.
    1/ Nie uściśliłeś, czy mors po czy przed bieganiem tych
    10km i jak długa przerwa. Bałbym się zanurzyć tuż po
    biegu..
    2/ Jak często morsować się dla poprawy odporności.
    Staram się biegać 3 x tyg. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger