fbpx

Ojcowie współczesnego treningu: Ernst van Aaken i “Long Slow Distance”

Autor: Marcin Nagórek • 05.05.2014

Ernst van Aaken po prawej. Fot. Wikimedia Commons

Ernst van Aaken po prawej. Fot. Wikimedia Commons

Niemieckiego lekarza sportowego Ernsta van Aakena można uznać za poprzednika Artura Lydiarda. W latach 50. i 60. XX wieku, kiedy trening biegowy na świecie opierał się niemal wyłącznie na interwale, van Aaken publikował książki o zupełnie odmiennej metodzie treningu. Jej podstawą było LSD – lond slow distance, czyli długie i powolne biegi.

Doktor zalecał codzienne bieganie na dystansach od 10 do nawet 80 kilometrów na tętnie nie wyższym niż 130 uderzeń. Im więcej biegania, tym lepiej. Interwał? Absolutnie nie. Zalecał co prawda pewną liczbę szybszych odcinków, ale po pierwsze, na pełnym wypoczynku, co jest przeciwieństwem interwału, po drugie – w proporcji 20:1. Czyli na każdy kilometr interwału należało przebiec co najmniej 20 kilometrów LSD.

Podstawą tego rodzaju treningu były trzy przekonania. Po pierwsze, konieczność wzmacniania mięśnia sercowego jako podstawa do poprawy wytrzymałości. Co ciekawe, taki sam cel mieli twórcy interwału. Van Aaken uważał jednak, że zamiast na zmianę przyspieszać i zwalniać pracę serca, lepiej utrzymywać je w długotrwałym stanie lekko przyspieszonego tętna. Stąd idea długiego, spokojnego biegu, tym lepszego, im dłuższego. Celem było nie pokonanie określonej liczby kilometrów w określonym czasie, a jak najdłuższy czas trwania tego wysiłku.

Drugie przekonanie pochodziło z obserwacji aktualnej do dzisiaj – że zasoby węglowodanowe w ludzkim organizmie są bardzo ograniczone, podczas gdy rezerwy tłuszczowe teoretycznie wystarczają na pokonanie nawet kilkuset kilometrów biegiem. Długi wolny bieg był sposobem Aakena na trening przemian tłuszczowych w organizmie. Tłuszcz miał być paliwem biegacza, a jego wykorzystania uczyło LSD. Stąd blisko już do kolejnego przekonania doktora: że kobiety nie tylko mogą i powinny biegać na długie dystanse, ale że z czasem będą w tym lepsze niż mężczyźni, ze względu na większą procentową zawartość tłuszczu w ciele.

Działo się to w czasach, gdy powszechne było przekonanie, że nadmierna aktywność fizyczna szkodzi kobietom, ich udział w maratonach był zakazany, a najdłuższym dystansem na mistrzostwach świata był bieg na 3000 m! Co więcej, van Aakena uważał, że na długich dystansach mogą biegać również dzieci i młodzież. W 1973 w swoim klubie sportowym przeprowadził pierwsze, nieoficjalne mistrzostwa świata kobiet w maratonie: wystartowały dwie jego zawodniczki, najlepsza uzyskała czas 3:07.

Ernst van Aaken. Fot. Wikimedia Commons

Ernst van Aaken. Fot. Wikimedia Commons

Trzecim filarem metody było dążenie do uzyskania jak najniższej wagi. W tym elemencie niemiecki doktor był najbardziej radykalny. W czasie wojny stykał się ze skrajnym niedożywieniem i zauważył, że w gruncie rzeczy było to bardzo korzystne dla serca. „W czasie wojny nie było zawałów, chyba że ze strachu” – mawiał.

Swoim zawodnikom zalecał więc dietę nieprzekraczającą wartości 1000 kcal oraz ogólne umiarkowanie w jedzeniu i piciu. Co więcej, uważał, że nie trzeba spać więcej niż 5 godzin na dobę. Biegacz przyszłości miał być według niego niewiarygodnie chudy, z masą serca co najmniej o 20% większą niż przeciętna. Czyli odchudzona karoseria z potężnym silnikiem – tak jak najlepsi obecnie biegacze kenijscy.

Doktor Van Aaken był wykształconym, oświeconym człowiekiem i uważał, że tacy sami powinni być biegacze: mający wszechstronne zainteresowania i bogatą osobowość, nie tylko wyniki sportowe. Swoje poglądy dotyczące umiarkowanego odżywiania oraz treningu wytrzymałościowego rozciągał na wszystkich – uważał, że każdego można wytrenować do biegów długich i że każdy może dożyć 100 lat.

Sam niestety zmarł wcześniej: w wieku 74 lat, po powikłaniach po wypadku samochodowym. Został potrącony w czasie biegu. Mimo że niektóre z tych poglądów brzmią kontrowersyjnie, van Aaken doczekał się fantastycznych wyników swoich podopiecznych. Najlepszy z nich, Harald Norpoth, w 1964 roku zdobył srebro Igrzysk Olimpijskich w biegu na 5000 m i wyśrubował swoją życiówkę do poziomu 13:20,49 – na żużlu! Znany był przy tym z piorunującego finiszu. Ucieleśniał też dążenia Aakena – był przeraźliwie chudym zawodnikiem. Kolejnym znanym biegaczem był Manfredd Steffny, z życiówką w maratonie 2:16:45. Po zakończeniu kariery został w pewnym sensie kontynuatorem dzieła Ernsta van Aakena, popularyzując bieganie, pisząc książki i trenując innych.

Marcin Nagórek, “Ojcowie treningu: Ernst van Aaken”, Bieganie grudzień 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger