fbpx

Psychologia: Walka z kontuzją

Jak poradzić sobie z kontuzją? Rys. Magda Ostrowska-Dołęgowska

Rys. Magda Ostrowska-Dołęgowska

W świecie zawodowców, odsetek zawodników ulegających poważnym kontuzjom waha się w granicach 30-70%, osiągając górną granicę w latach olimpijskich. Skąd się bierze to zjawisko, jakie są psychologiczne uwarunkowania i jak skutecznie walczyć z jego negatywnymi konsekwencjami? Urazy a typ osobowości.

Do najczęstszych źródeł urazów zalicza się zbyt duże obciążenia treningowe, niewystarczającą odnowę i regenerację organizmu, czy też niewłaściwą rozgrzewkę (o jej braku nie wspominając!). Bardzo często przyczyną urazów stają się wcześniejsze obrażenia i ich niecałkowite wyleczenie. Dotyczy to przede wszystkim biegaczy, którzy zbyt szybko wznawiają treningi, nie doprowadzając procesu rehabilitacji do końca oraz tych, którzy wykazują tendencję do bagatelizowania objawów i nie zaprzestają treningów pomimo dolegliwości. W tym przypadku bardzo często mamy do czynienia z tzw. urazem kompensacyjnym, który powstaje niejako „przy okazji” głównego źródła bólu. W praktyce wygląda to tak, że biegacz trenujący na przykład z niedoleczonym, bądź co gorsza wciąż naciągniętym mięśniem lewej nogi, nieświadomie stara się odciążyć chorą stronę ciała, w  konsekwencji doprowadzając do przeciążenia i urazu nogi prawej. Często zdarza się również, że ból którejś z kończyn wymusza na biegaczu nienaturalną w jego przypadku postawę i finalnie prowadzi do rozmaitych bólów kręgosłupa. Wspólnym mianownikiem wszystkich urazów kompensacyjnych jest fakt, że podczas kontuzji zawodnik traci tzw. „czucie idealnego wykonania”, czyli nie biega w optymalny, charakterystyczny dla siebie sposób. Walcząc z dolegliwościami bólowymi wykonuje za to mnóstwo dodatkowych mikroruchów, które są obce dla organizmu i powodują zbytnie obciążenie układu ruchowego stając się źródłem problemów.

Wśród wielu przyczyn powstawania urazów jednymi z najbardziej niebezpiecznych są również mocno zakorzenione w kulturze stereotypy na temat osób uprawiających sport. Zgodnie  z nimi, każdy zawodnik musi być „twardy, a nie miętki”, dlatego powinien umieć zaprzyjaźnić się z bólem i ignorować wszelkie drobne urazy.  Słynne w sportowym świecie powiedzenie – „no pain, no game” – sprawia, że biegacze coraz częściej zaczynają wierzyć, że sport naprawdę musi bardzo boleć, a zawracanie sobie głowy kontuzjami to przejaw zbytniego rozczulania się nad sobą.

Ten typ tak ma

W przypadku wielu zawodników bazę dla pojawiających się urazów stanowi ich kondycja psychofizyczna, a więc takie cechy jak: niski stopień koncentracji uwagi, przecenianie własnych możliwości, impulsywność, czy też niska odporność na stres (wywołany zarówno problemami dnia codziennego, jak i ekstremalnymi obciążeniami treningowymi). Jak wiadomo wysoki poziom stresu powoduje wzmożone ogólne napięcie mięśni, co pociąga za sobą brak automatyzmu i płynności ruchu, a w konsekwencji sprzyja pojawianiu się kontuzji.

Wieloletnie badania naukowców nad podatnością sportowców na uraz zaowocowały stwierdzeniem, iż cechy naszej osobowości są ściśle związane z częstotliwością ulegania wszelkim obrażeniom. Są zatem biegacze o określonym profilu psychologicznym, którzy niezależnie od innych czynników, będą częściej narażeni na różnego typu dolegliwości, aniżeli inni. W praktyce mówi się o dwóch podstawowych typach  sportowców: „Typie +” i „Typie –”. Pierwszy z nich wykazuje zdecydowanie mniejszą tendencję do ulegania kontuzjom, ze względu na swoje zdrowe i przystosowawcze podejście do treningów. Biegacze o dodatnim typie osobowości potrafią z rozwagą ocenić własne możliwości i aktualną dyspozycję, dzięki czemu trafniej dobierają środki i metody treningowe.  Ich życie nie ogranicza się tylko i wyłącznie do uprawiania sportu, co jest charakterystyczne dla „typów ujemnych”, którzy ze względu na brak umiaru i zdrowego rozsądku nazywani są również „narkomanami sportu”. W ich przypadku, permanentne nienasycenie treningami pociąga za sobą zbyt dużą eksploatację organizmu, czego efektem są bardzo częste i poważne urazy.

Katastrofa czy wyzwanie?

Z obiektywnego punktu widzenia każdy uraz wykluczający biegacza z treningów staje się źródłem wielu negatywnych emocji. Ma to związek nie tylko z poczuciem żalu z powodu straconej części sezonu, czy trudami rehabilitacji, ale także z procesami fizjologicznymi zachodzącymi w organizmie po zaprzestaniu intensywnych ćwiczeń fizycznych. Organizm biegacza, który z dnia na dzień zaprzestaje aktywności  reaguje podobnie jak ciało i umysł alkoholika będącego na odwyku. Brak treningów oznacza zahamowanie produkcji wydzielanych dotąd hormonów m.in. endorfin i adrenaliny (mających pozytywny wpływ na organizm), co w konsekwencji bardzo często prowadzi do zniechęcenia, ataków gniewu, frustracji, a nawet stanów depresyjnych.

W przypadku gdy uraz jest poważny i wymaga intensywnej oraz długotrwałej rehabilitacji, dość powszechny okazuje się także zgeneralizowany lęk o sportową przyszłość. Wielu zawodników snuje wówczas czarne wizje związane z  utratą zdrowia lub koniecznością przedwczesnego zakończenia przygody z bieganiem. A jak wiadomo, rozpatrywanie kontuzji w kategoriach dramatu, czy „końca świata” nie przynosi niczego dobrego, oprócz nagromadzenia negatywnych emocji, a te z  kolei blokują wiarę w pomyślność procesu rehabilitacji i szybki powrót do zdrowia.

Okazuje się jednak, że to, co dla jednych jest totalną katastrofą, dla innych może przyjąć zupełnie inny wymiar. Spora część biegaczy nie tylko z łatwością godzi się z kontuzją, uznając ją za nieodłączny element uprawiania sportu, ale nawet potrafi dostrzec w  niej coś pozytywnego. Dla wielu z nich, uraz stanowi kolejne zadanie do wykonania lub wyzwanie, któremu należy sprostać jak najszybciej i z jak najlepszym skutkiem. Bardzo często kontuzje rozpatrywane są jako szansa do sportowego rozwoju, możliwość zdobycia wiedzy o własnych słabościach, niedostatkach fizycznych, czy popełnionych błędach. Z moich obserwacji wynika również, że dla wielu zawodników przymusowe wykluczenie z treningów przyjmowane jest wręcz z ulgą i radością, bo oznacza choćby chwilowe odstąpienie od rygorystycznego reżimu przygotowań, w zamian za możliwość leżenia do góry brzuchem i rozkoszowania się słodkim poczuciem nicnierobienia.

Sfery
W psychologii, sfera związana z uprawianiem sportu, bardzo często określana jest terminem „złotej strefy” i dla wielu biegaczy stanowi główny sens życia Nie można jednak zapominać o życiu pozasportowym, czyli tzw. „zielonej strefie”, która roztacza się wokół sportu (rodzina, praca, życie towarzyskie, inne zainteresowania), bowiem to ona w dużej mierze wpływa na nasze funkcjonowanie jako zawodników. To dlatego osoby, które ograniczają swoje życie tylko i wyłącznie do sportu, zaniedbując pozostałe aspekty, już na starcie fundują sobie znacznie więcej potencjalnych urazów i problemów zdrowotnych.

Co ułatwia proces zdrowienia?

Kiedy ulegamy kontuzji, zazwyczaj nie pozostaje nam nic innego, jak zaprzestać treningów i zastosować odpowiednie leczenie. Powinniśmy jednak pamiętać, że to jak szybko powrócimy na biegowe trasy, w dużej mierze zależy od trafnej i rzetelnej diagnozy. Jeżeli nie mamy do czynienia z drobnym urazem, który poczęstowany maścią mija po paru dniach odpoczynku, warto rozejrzeć się za dobrym i doświadczonym specjalistą. Nieocenione wydaje się w tym przypadku dobre rozeznanie w środowisku zaprzyjaźnionych biegaczy i zebranie informacji – kto miał podobny uraz, jak wyglądał proces leczenia, czy do jakiego lekarza/fizjoterapeuty warto się udać. Historie zasłyszane od innych sportowców o ich udanej walce z kontuzją zazwyczaj działają na nas bardzo mobilizująco i pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość. Oprócz wsparcia środowiska biegaczy, bardzo ważna jest w tym względzie również najbliższa rodzina, która potrafiąc przymknąć oko na częste humory i rozdrażnienie niebiegającego osobnika, znacznie ułatwia mu przejście przez ten nieprzyjemny okres w życiu.

Oprócz wyrozumiałego otoczenia, dobrym lekarstwem na złe samopoczucie towarzyszące kontuzji są również ćwiczenia zastępcze. Rzadko zdarza się, żeby kontuzja pociągała za sobą konieczność całkowitej abstynencji ruchowej, dlatego warto zainteresować się takimi aktywnościami i rodzajami ćwiczeń, które nie przyniosą szkody rehabilitowanej części ciała. Korzyści z podejmowania zastępczych treningów są dwojakie. Po pierwsze, podtrzymując aktywność fizyczną zabezpieczamy się przed całkowitym spadkiem formy i w momencie zakończenia rehabilitacji nie zaczynamy zupełnie od zera, a po drugie, niewielki nawet wysiłek uruchamia wspomnianą wcześniej produkcję hormonalną, co oczywiście korzystnie wpływa na nasze samopoczucie. Warto więc zdać sobie sprawę, że „popsuta” noga, nie wyklucza treningu górnych partii ciała i odwrotnie, albo, że basen, czy siłownia mogą stać się równie przyjaznym miejscem, co ulubiona trasa biegowa. A gdy dorzucimy do tego porządną garść optymizmu i wiarę w szybki powrót do zdrowia, ani się obejrzymy, a kontuzja stanie się dla nas jedynie wspomnieniem. Oby jednak takich wspomnień było jak najmniej!

Jak poradzić sobie z kontuzją?

Cztery typy biegaczy

Różne postawy wobec kontuzji zainspirowały psychologów do wyodrębnienia 4 typów zawodników, z których każdy w inny sposób radzi sobie z doznanym urazem:


Biegacz bagatelizujący

– tzw. „pozorny olewacz” – traktuje kontuzję jako coś normalnego i przewidywalnego, stąd nie może być ona ani powodem zmartwienia, ani też szansą rozwoju, czy wyzwaniem.


Refleksyjny optymista

– w przypadku problemów zdrowotnych koncentruje się na czynnikach sprzyjających wyleczeniu. Zaistniałą sytuację traktuje serio, nie bagatelizując żadnych symptomów, ale również nie wyolbrzymia problemów związanych z kontuzją i rehabilitacją. Takie podejście sprzyja szybkiemu i efektywnemu procesowi leczenia.


Refleksyjny pesymista

– tzw. „przeżuwacz negatywnych emocji” – jest bardzo skoncentrowany na własnym urazie, z którym ewidentnie nie potrafi sobie poradzić. Przeżywa niezwykle silne negatywne emocje: lęk, smutek, żal, rozczarowanie oraz nieustannie analizuje i rozpamiętuje moment wystąpienia kontuzji.


Biegacz nastawiony na emocje

– w związku z urazem doświadcza permanentnej huśtawki emocjonalnej. Raz przejawia postawę pod tytułem „jakoś to będzie” i bagatelizuje sprawę, innym razem zaś, zupełnie się załamuje i wykazuje pesymistyczne nastawienie do rehabilitacji i swojej sportowej przyszłości.

Agata Kołacińska, „Urazy a typ osobowości”, Bieganie, lipiec-sierpień 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger