fbpx

Szosowy kask aero – kupić czy nie?

pixabay

Fot. pixabay.com

Rower o zoptymalizowanym aerodynamicznie profilu, jednoczęściowy strój rodem z jazdy indywidualnej na czas i kask z zaklejonymi otworami wentylacyjnymi – kiedy w 2011 roku Mark Cavendish zdobywał mistrzostwo świata w kolarstwie można było wyczuć w powietrzu powiew szybko nadchodzących zmian.

Od tego czasu powstał cały segment rynku szosowych kasków aero, i nawet ostrożnie podchodząca do nowości brać kolarska przyjęła ten sprzęt z otwartymi ramionami. Już w czasie wiosennych klasyków w 2014 roku na głowach większości zawodowców mogliśmy zobaczyć nowe rodzaje kasków. W triathlonie szosowy kask aero ma być receptą na uniwersalność i antidotum na dość trudne warunki narzucane przez klasyczne modele do jazdy na czas, w których preferowane jest utrzymywanie jednej pozycji przez cały wyścig.
Tak jak w przypadku każdej nowości, niosącej za sobą obietnicę polepszenia osiągów, cena jest dosyć wysoka i z łatwością przekracza 800 złotych. Zastanówmy się czy warto – w decyzji mogą nam pomóc wyniki testów przeprowadzonych przez dziennikarzy z niemieckiego TOUR.

Niemiecki test

Test odbył się w tunelu aerodynamicznym przy użyciu manekina siedzącego na rowerze w typowo szosowej pozycji, gdzie korpus nachylony jest o około 15 stopni. Zmieniały się tylko kolejne modele kasków. W większości przypadków potwierdziły się deklarowane przez producentów obietnice i kaski z grupy aero osiągały pewną przewagę nad bardziej wentylowanymi wersjami. Nie były to jednak duże różnice i w skrajnym przypadku sięgały 9 watów – tyle więcej potrzebne było do przezwyciężenia oporów powietrza. Mogło to być spowodowane dość wysoką pozycją „testera”, u którego głowa w zarysie profilu czołowego (powierzchni natarcia) stanowi oddzielną część. W typowym ustawieniu czasowym głowa znajduje się przed korpusem, nie nad nim, a wąski kask czasowy z wydłużonym tyłem świetnie zamyka lukę pomiędzy nimi, tworząc optymalny przepływ strumienia powietrza.

Nie obyło się bez niespodzianek. Kask Infinity, używany jako podstawowy model szosowy przez drużynę Sky podczas ostatniego Tour de France, osiągnął bardzo zbliżone rezultaty do Casco Speed Time, który jest pozycjonowany przez firmę jako produkt z półki „time trial”. Co ciekawe, były to dwa najlepsze kaski w porównaniu. Niemiłą niespodziankę sprawiły Giro Air Attack oraz Kask Bambino, które osiągami nie różniły się od modeli konwencjonalnych. W poszczególnych grupach różnice były bardzo małe, a osobom zafascynowanym wspomnianymi wcześniej 9 watami przypominam, że była to różnica największa! Odnotować należy także, że test przeprowadzany był przy prędkości 45 kilometrów na godzinę, co dla większości amatorów jest sytuacją dość egzotyczną.
Podczas testu zmierzono również wpływ zredukowanej wentylacji na temperaturę głowy zawodnika. Cudów nie było. Kaski aerodynamiczne, ze swoją ograniczoną liczbą otworów, słabiej radziły sobie z chłodzeniem. Zauważono jednak, że przy prędkościach rzędu 40 km na godzinę różnice w stosunku do zwykłych modeli nie były duże. W tej sytuacji nawet jeden „przelotowy” kanał wystarczał do utrzymania temperatury w ramach akceptowalnej normy. Jednak im bardziej prędkość spadała, tym bardziej odczuwalny stawał się problem. Test przeprowadzany był w zakresie temperatur 17-24 stopni Celsjusza – my, z racji rozkładu startów w kalendarzu, musimy być przygotowani na wyższe temperatury. W ubiegłym sezonie mieliśmy kilka imprez w znacznie cieplejszych dniach, a wtedy przeciętny amator jadący ze średnią 32-35 kilometrów na godzinę nie uzyska wielkich korzyści z tego typu nakrycia głowy. W ubiegłorocznym Wyścigu Dookoła Szwajcarii tylko drużyna sponsorowana przez Specialized używała ich aerodynamicznego modelu Evade; pozostali zawodnicy wybrali klasyczne rozwiązania.
Przekładając to na konkretne liczby – dobrze wentylowany kask szosowy przy prędkości 40 km/h powoduje redukcję chłodzenia o około 2% w stosunku do jazdy z gołą głową. Zabudowane kaski aerodynamiczne redukowały tę cechę o około 14%, co było dużym zaskoczeniem testerów, w porównaniu do ich wrażeń z jazdy na szosie. Mogło to być spowodowane specyficzną reakcją organizmu na zmiany temperatury wokół głowy – pewien rodzaj nadwrażliwości ma być formą ochrony mózgu.

Różnice w budowie kasków

Podczas konstruowania nowych kasków producenci wybierają różne drogi. Najłatwiej jest zakryć część otworów wentylacyjnych, tak jak robi to np. POC w modelu Octal Aero. Od wersji „szosowej” odróżnia go, oprócz dużego otworu nad czołem, cienka warstwa uszczelniająca większość kanałów wentylacyjnych. Lazer używa podobnej metody w modelach Z1 i Helium, z tą różnicą, że plastikowa nakładka jest w nich zdejmowalna. Kask, Casco, Giro i Specialized postawiły na projektowanie specjalnych kształtów, mających redukować opór powietrza. Konstrukcje te są bardziej zwarte i mają mniejszą powierzchnię czołową, a wentylacja jest poprowadzona tak, aby w jak najmniejszym stopniu zakłócać strumień powietrza wokół kasku. Możemy również znaleźć modele, w których zastosowano proste systemy regulacji stopnia otwarcia wentylacji, jak np. suwak w Kask Infinity.
Warto również zwrócić uwagę na różne systemy dopasowania poszczególnych kasków. Z praktyki wiem, że nie wystarczy dopasować swojego wymiaru obwodu głowy do tabeli rozmiarów. Kupując tak drogi sprzęt powinno się go starannie wybierać. Tym bardziej, że w sklepie stacjonarnym nie jest to większym problemem, a w internetowym możemy zawsze towar zwrócić lub wymienić. Musimy jednak pamiętać o kosztach wysyłki i czasie oczekiwania. Przymierzenie co najmniej dwóch różnych modeli pozwoli lepiej wyznaczyć definicję wygody, gdyż pojawi się punkt odniesienia.

Tak czy nie?

Starając się odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie, powinniśmy najpierw jasno określić swoje oczekiwania. Jeżeli szukamy kasku uniwersalnego, dającego niezłą ochronę przed jesiennymi i wiosennymi kaprysami pogody, polepszającego nieco aerodynamikę – to szosowy kask aero będzie dobrym pomysłem. Są to przy okazji produkty bardzo dobrze dopracowane, często z możliwościami rozbudowy o osłonę na oczy, z powodzeniem zastępującą okulary. Jeżeli jednak naszym nadrzędnym celem jest zmniejszenie oporów powietrza podczas startów, to modele typowo czasowe sprawdzą się lepiej.

Artykuł pochodzi z magazynu “Triathlon”, będącego częścią miesięcznika “Bieganie”, maj 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger