fbpx

Yuki Kawauchi nie przestaje zadziwiać biegowego świata i wygrywa maraton w Hofu

Autor: Jakub Karasek • 18.12.2017
NEW YORK, NY - NOVEMBER 01:  Yuki Kawauchi of Japan crosses the finish line at TAG Heuer Official Timekeeper and Timepiece of 2015 TCS New York City Marathon on November 1, 2015 in New York City.  (Photo by Craig Barritt/Getty Images for TAG Heuer)

Yuki Kawauchi ani na chwilę nie zwalnia tempa – w ostatni weekend wygrał maraton w Hofu. Na zdjęciu Kawauchi z maratonu w Nowym Yorku z 2015 r. Fot. Craig Barritt/Getty Images for TAG Heuer

W ostatni weekend w swoim 12. tegorocznym maratonie fenomenalny Japończyk Yuki Kawauchi odniósł 5. w sezonie zwycięstwo. Z wynikiem 2:10:03 okazał się bezkonkurencyjny w 48. edycji Hofu Yomiuri Marathon.

Yuki Kawauchi to chyba najsłynniejszy biegowy amator na świecie. Oczywiście w przypadku Japończyka, który ma na koncie starty w Mistrzostwach Świata, słowo “amator” wydaje się nieuzasadnione, wciąż jednak jest etatowym pracownikiem, który po prostu szereg startów traktuje jako okazję do mocnego treningu. Trudno powiedzieć, czy w ten sposób podszedł również do biegu w Hofu, pewne jest natomiast to, że rywalom nie pozostawił złudzeń.

Kawauchi od początku trzymał się na czele kilkunastoosobowej stawki, która do półmetka dotarła w 1:05:24. W ciągu kolejnych kilku kilometrów czołówka stopniała do 4 zawodników, a na niecałe 10 km przed metą w grze pozostał już tylko Tatsunori Hamasaki i niezniszczalny Yuki. Drugi z Japończyków nie zwlekał z rozstrzygnięciem losów rywalizacji. Jeszcze przed 35. kilometrem urwał się rywalowi, podkręcając tempo w okolice 3:00/km, które utrzymał niemal do samej mety (fragment od 35. do 40. km pokonał w 15:04). Ponieważ nikt mu nie zagrażał, lider ścigał się z czasem, mając szanse na wynik poniżej 2 godzin i 10 minut. Ostatecznie zabrakło 3 sekund, ale wynik i tak jest imponujący.

Ostatni tegoroczny maraton Japończyka był o tyle nietypowy, że Kawauchi rzadko kiedy pokonuje królewski dystans taktyką negative split. Tym razem bieg rozegrał wręcz książkowo, przyspieszając w kluczowych momentach i w pełni kontrolując rozwój wypadków. Co jeszcze bardziej imponujące, zaledwie 2 tygodnie temu Yuki startował w Fukuoce, gdzie zajął 9. miejsce z czasem 2:10:53, a tydzień później wygrał półmaraton w Ogawie z rezultatem 1:04:05. Od początku listopada ukończył już 4 maratony, 2 półmaratony i wystartował w biegu ulicznym na 3 km.

Maraton w Hofu był 77. biegiem na królewskim dystansie w karierze Japończyka i 20., w którym pokonał barierę 2 godzin i 11 minut. We wszystkich dotychczasowych startach tylko 2 razy nie udało mu się zejść poniżej 2:20. Jego rekord życiowy wynosi 2:08:14 i został ustanowiony w 2013 r. w Seulu.

Wszystko wskazuje na to, że biegiem w Hofu Yuki Kawauchi zakończył sezon startowy 2017. Myliłby się ten, kto posądzałby Japończyka o planowanie roztrenowania. Kolejne zawody, w których zobaczymy go na starcie odbędą się już za 2 tygodnie – 1 stycznia 2018 r. W Marshfield na Wschodnim Wybrzeżu USA, Kawauchi weźmie udział w… maratonie.

3 przemyślenia nt. „Yuki Kawauchi nie przestaje zadziwiać biegowego świata i wygrywa maraton w Hofu

  1. nie rozumiem wciąż tego sformułowania,,najlepszy biegacz amator,,-Kawauchi zarabia więcej na bieganiu niż na swojej pracy [w Japonii są niezłe nagrody finansowe na biegach] wiec jest biegaczem zawodowcem w odróżnieniu od naszych niektórych biegaczy z czołówki których wypłaty z mundurówki są większe od ich dochodów z biegania,czyli to bieganie amatorskie,no to chyba logiczne?

  2. kontynując rozważania ,zawodowiec,, czy ,,amator trzeba chyba zastanowić się jakie obrać kryteria,jeden z moich lubianych i podziwianych maratończyków Bill Rodgers w czasie kiedy wielokrotnie wygrywał i to z dobrymi czasami pod koniec lat 70-tych maratony w Bostonie i N.Yorku pracował na pełnym etacie w szpitalu w Bostonie prowadząc zajęcia z niepełnosprawnymi i to była jego praca a za zwycięstwa nie było wtedy żadnej kasy bo wzięcie nagród pieniężnych wykluczało z szans na start w Igrzyskach Olimpijskich które wtedy były na prawdę zgodne z duchem olimpizmu;- teraz najlepsi rzadko startują na Igrzyskach bo to mało się opłaca i może się nie udać po całym roku komercyjnych startów,na koniec taka konkluzja:gdyby ten nasz Takeuchi odpoczął i przygotował się na kolejne Igrzyska to jest duża szansa pobiec 2.07 i i zdobyć jakiś skromny medal [taki czas zawsze wystarczy-historia wyników wyrażnie to pokazuje] zapraszam do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger