fbpx

Zegarki triathlonowe – subiektywny przegląd funkcji

Autor: Maciej Żywek • 03.11.2016

v800

Fot. Polar

W ciągu ostatnich dwóch lat nastąpiła pewnego rodzaju przemiana pokoleniowa w sportowych zegarkach. Nowe modele nie były tylko usprawnionymi wersjami poprzedników, lecz zupełnie innymi urządzeniami z zestawem innowacyjnych funkcji. Sprawdźmy które z nich sprawdziły się w użytkowaniu i które mają znaczenie przy wyborze przed zakupem…

Dynamika biegu

Znak rozpoznawczy Garmina w skład którego wchodzi oscylacja pionowa i czas kontaktu z podłożem. Parametry przydają się w niewielkim stopniu, większość zawodników nie ma pojęcia co z nimi robić. Są to pochodne techniki, wytrenowania i tempa. Nie mamy na wskazania szczególnego wpływu, możemy jedynie śledzić zmiany w czasie. Cóż nam jednak z tego, że biegając szybciej skraca się nasz czas kontaktu z podłożem lub oscylacja? Grunt, że biegamy szybciej. Część trenerów pracujących z zawodnikami wyczynowymi korzysta z tych wskazań w treningu szybkościowym krótkodystansowców. Nam ta funkcja na niewiele się przyda poza porcją danych dla statystyków.

Rozkład mocy

Dobrze obliczany w przypadku mierników mocy z podziałem na dwie nogi, lepiej lub gorzej szacowany przy modelach jednostronnych i tych umieszczonych w osi suportu. Moim zdaniem to najważniejszy zestaw danych w watomierzach, ponieważ pozwala ocenić dystrybucję mocy w trakcie obrotu korby. Ekonomia jazdy w sportach wytrzymałościowych na długim dystansie zdaniem wielu fachowców jest najważniejszym elementem składowym końcowego sukcesu. W Vectorze Garmina możemy również zobaczyć jak ustawiamy stopy na pedałach. Duże wychylenia mogą być powodem kontuzji w przypadku długich kolarskich treningów lub wczesnym sygnałem o przeciążeniach wynikających z treningu biegowego.

HRV

Umiejętność mierzenia częstości międzyskurczowej tętna posiada już zdecydowana większość zegarków dla sportowców. Choć w codziennym użytkowaniu amator raczej nie będzie zagłębiał się w niezrozumiałe dla niego wskazania, to są one konieczne dla wszystkich programów i aplikacji wyliczających obciążenie treningowe i stan regeneracji.

Test ortostatyczny

Jako zainstalowana fabrycznie funkcja występuje tylko w Polarze, zaś w Garminie i Suunto w różnych symulujących go aplikacjach. Choć wymaga pewnej wiedzy z teorii treningu do prawidłowej interpretacji, to potrafi być bardzo przydatny do monitorowania bieżącego stanu regeneracji. Zanim zaczniemy wykorzystywać go w praktyce, musimy zgromadzić sporą bazę wyników, które pozwolą na poznanie indywidualnych reakcji organizmu na obciążenia treningowe.

Śledzenie aktywności dziennej

Po kilku pierwszych tygodniach, kiedy uzmysłowimy sobie nasze codzienne schematy zachowań, możemy tę funkcję wyłączyć. Większość trenujących amatorów będzie zaskoczona jak dużo czasu spędza w ciągu dnia siedząc. Wynika to jednak z charakteru pracy czy rozkładu dnia i niewiele możemy z tym zrobić. Specyfika sportowca jest również inna niż osoby nieaktywnej fizycznie, do której funkcja taka jest kierowana. Zawodnik powinien przeprowadzić jak najlepszą jednostkę treningową, po której należy się w maksymalny sposób zregenerować, a nie próbować bić rekordy w dziennej liczbie kroków.

Monitorowane snu

Przydatne na dwa sposoby. Pomaga uzmysłowić sobie ile śpimy w ciągu doby, a w większości przypadków będzie to spore zaskoczenie. Więcej korzyści wyciągniemy przyglądając się strukturze snu. Jeżeli jest on niespokojny i mamy problem z wejściem w tryb snu głębokiego może to oznaczać przetrenowanie. Taka sytuacja po ciężkiej jednostce treningowej jest normalna, jeżeli przedłuża się w czasie, należy przyjrzeć się jeszcze raz swojemu planowi.

Pomiar tętna w wodzie

Bardzo przydatna informacja dla lubiących analizować swoje dane z wyścigów. Jedna z niewielu konkretnych danych jakie możemy uzyskać z pierwszego etapu rywalizacji, ponieważ pomiar odległości w wodzie jest obarczony niedoskonałością GPS, a subiektywne odczucia intensywności zakłócone są przez startową adrenalinę. W codziennym treningu znacznie rzadziej będziemy z tego korzystać, bo opaska potrafi się zsuwać przy nawrotach (Garmin pokazał ostatnio specjalne wersje paska na basen), a pływając w grupie niewiele przyjdzie nam z tego typu informacji. Tam musimy po prostu pilnować odległości do stóp koleżanki lub kolegi przed nami. Stały pomiar tętna w wodzie jest również rzadko używany przez pływaków, więc prawdopodobnie nie jest to najważniejsza funkcja w tego typu treningu.

Ekran dotykowy

Coraz rzadziej stosowany, nie sprawdza się w praktyce. To jedno z tych udogodnień, które nie dostarcza większych ułatwień w obsłudze, stając się przy tym sztuką dla sztuki. Najnowsze wersje nie mają problemów z prawidłowym odczytywaniem intencji użytkownika czy kontaktem z wodą. Nie dodaje im to jednak większych walorów użytkowych.

Pomiar tętna z nadgarstka

Fitnessowa ciekawostka, z założenia nieprzydatna w poważnym treningu. Ten rodzaj pomiaru tętna uniemożliwia uzyskanie danych HRV, nie może więc stanowić bazy do wyliczeń opartych o ten parametr (testy wydolnościowe, stan regeneracji). Nie spotkałem również do tej pory modelu, który działałby bez zakłóceń u większości użytkowników (o wszystkich nawet nie wspominam). Kłopoty pojawiają się przy niedokładnym dopasowaniu do ręki czy niskich temperaturach otoczenia. Trzeba przy tym przyznać, że jest to bardzo wygodny sposób pomiaru, godząc się więc na pewne ograniczenia zyskujemy sporo na komforcie.

Powiadomienia z telefonu

Kluczowy jest tu sposób przedstawiania informacji na ekranie. Jeżeli jest ona zredukowana do kilkunastu znaków – szybko zaczyna się nudzić. Kiedy mamy możliwość odczytać całą wiadomość SMS, pierwsze zdanie lub dwa z wiadomości pocztowej lub komunikatora to staje się bardzo wygodnym sposobem na stały kontakt ze światem. Przydatny będzie telefon z baterią, która dotrwa przynajmniej do wieczora, bluetooth włączony na stałe wyczerpuje ją w szybszym tempie.

Asystent odpoczynku

Przydatność zależy od sposobu obliczania wyniku. Jeżeli jest to prostsza metoda (Garmin), w której dostajemy informację o zaleceniach odpoczynku przed kolejnym mocnym treningiem, bez odniesień do historii, to jest to raczej bezużyteczna funkcja. Polar podaje tę wartość na dwa sposoby, z czego pierwszy jest bardzo podobny do wspomnianego wcześniej, a drugi bierze pod uwagę kumulujące się obciążenia w czasie.

Aplikacje w zegarku

Dzięki otwartemu kodowaniu dla programistów aplikacje uniezależniają od opieszałości producentów sprzętu. Teraz sami użytkownicy tworzą funkcje najbardziej im przydatne do ćwiczeń. Aplikacje dostępne są w zegarkach Garmina i Suunto.

Oddzielnie liczone okrążenia

Niezwykle przydatny drobiazg, niedostępny wciąż np. w Garminie (stan na koniec 2015 roku), choć na internetowych listach życzeń dla nowych modeli tej firmy znajduje się wśród najbardziej pożądanych. Pozwala wydzielić z treningu specyficzne odcinki (np. podbiegi) bez zakłócania informacji o tempie kolejnych kilometrów lub zadanych treningiem ćwiczeń.

Eksport danych

Firmowe serwisy internetowe do przeglądania i analizy danych stają się coraz lepsze, ale wciąż polecam sprzęt, który jest kompatybilny z zewnętrznymi programami. Niewiele nam przyjdzie z wygodnego przesyłania treningów jeżeli będziemy musieli je później „na piechotę” przesyłać do popularnych serwisów jak Strava, Sport Tracks czy Training Peaks. Doświadczenie pokazuje, że jesteśmy bardziej lojalnym klientem dla tego typu programów niż producenta sprzętu, a warto mieć ciągłość historii.

Przyszłość

Na pierwszy plany wysuwa się tu Garmin z zapowiedzianą w chwili pisania artykułu serią zegarków 230, 235 i 630. Nowością na rynku będą komunikaty dźwiękowe o kolejnych międzyczasach, dynamika biegu drugiej generacji, wyliczanie progu mleczanowego. Jak sprawdzą się w praktyce przekonamy się za jakiś czas. Z całą pewnością kontrola poziomu mleczanu (ale nie szacowana jak w przypadku nowych Garminów), temperatura ciała czy saturacji krwi to pieśń najbliższej przyszłości, ponieważ dostępne są już na rynku urządzenia to mierzące. Producentom zegarków pozostaje zaimplementowanie tych mierników w ich sprzęt. Nie jest to jednak tak prosta sprawa jak się z pozoru wydaje. Miniaturyzacja ma swoje wymagania i bariery, a wprowadzanie niesprawdzonych rozwiązań zniechęca klientów do przyszłych zakupów. Przyszłość zjawia się jednak w naszych domach szybciej niż nam się wydaje, więc warto już odłożyć parę groszy na bok.

Artykuł pochodzi z magazynu “Triathlon” będącego częścią miesięcznika “Bieganie”, grudzień 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger