David Rudisha blisko rekordu świata w Birmingham

Autor: Marcin Nagórek • 07.06.2016

Mo Farah na zawodach Diamentowej Ligi w Birmingham. Fot. Getty Images 538258950

Mo Farah podczas zawodów Diamentowej Ligi w Birmingham. Fot. Getty Images

Ozdobą niedzielnego mityngu Diamentowej Ligi w Birmingham był atak na rekord świata na 600 metrów Kenijczyka Davida Rudishy. Startowali też Polacy, ale bez większych sukcesów.

Teoretycznie na dystansie 600 metrów nie mierzy się oficjalnych rekordów. Tym niemniej podawane są „najlepsze wyniki w historii”, a różnica jest tylko proceduralna. Bieg na 600 metrów rozgrywa się rzadko, nie istnieje w oficjalnych imprezach międzynarodowych. Rekord Polski wynosi 1:14,55 Adama Kszczota i jest na wysokim poziomie. Rekord świata ma już 30 lat i wynosi 1:12,86. Należy do Amerykanina Johnego Graya, brązowego medalisty Igrzysk w Barcelonie w 1992 roku na 800 metrów. Gray znany był z niezwykle mocnego biegania pierwszego okrążenia i był szybki zarówno na 400, jak i 800 metrów.

Jego rekord jest jednym z mocniejszych w lekkiej atletyce. Różni biegacze atakują go bez powodzenia od 30 lat, a obecnie nie udało się to Kenijczykowi Davidowi Rudishy, rekordziście świata na 800 metrów, bardzo szybkiemu również na 400 metrów. W Birmingham prowadził od startu do mety, uzyskał drugi wynik w historii – 1:13,10… i omal nie przegrał. Tuż za nim trzymał się przez cały dystans Francuz Pierre-Ambroise Bosse, od lat groźny rywal naszych 800-metrowców w Europie. Bosse pobiegł świetny czas, 1:13,21, i jest to nieoficjalny rekord Europy. Na trzecim miejscu finiszował Amerykanin Erik Sowinski – 1:15,06, a na szóstym, z dość przeciętnym wynikiem – 1:16,45 – nasz Marcin Lewandowski.

W biegu na 3000 metrów niekwestionowaną gwiazdą był Brytyjczyk Mo Farah, który zyskał rekord Wielkiej Brytanii i najlepszy czas na świecie – 7:32,62. Całą drugą połowę biegu Farah biegł samotnie, z przewagą nad resztą stawki i bez „zająca”, który nie był w stanie utrzymać tempa. Wydaje się, że przed Igrzyskami w Rio de Janeiro Mo pozostaje w doskonałej formie i jest faworytem do zwycięstwa na 5000 i 10 000 metrów.

Na 800 metrów mieliśmy reprezentantkę Polski – Joannę Jóźwik, która jednak zaliczyła rozczarowujący występ. Dobiegła na ósmym, przedostatnim miejscu z czasem 2:01,24. Zwyciężyła reprezentantka Burundi, Francine Niyonsaba, podobnie jak Caster Semenya, kontrowersyjna biegaczka transgender, która zyskała na zawieszeniu prawa do badania u kobiet poziomu testosteronu. Zimą wygrała halowe mistrzostwa świata. W tym roku kobiece 800 metrów jest wyjątkowo mocne, ale i wyjątkowo nudne. Semenya oraz Niyonsaba dominują w rzadko spotykanym stylu. W Birmingham Burundyjka uzyskała czas 1:56,92, ogrywając drugą rywalkę o ponad sekundę.

Najlepszy wynik na świecie uzyskano także w męskich 1500 metrach, gdzie zwyciężył najlepszy w ostatnich latach na tym dystansie Kenijczyk Asbel Kiprop z wynikiem 3:29,33. Jego przewaga nad resztą stawki wyniosła prawie cztery sekundy. Na 3000 metrów z przeszkodami po raz drugi w ciągu trzech dni biegł Krystian Zalewski. Tym razem Polak wypadł słabo – zajął 7. miejsce w słabej stawce z czasem 8:29,00, prawie dziesięć sekund wolniej niż w czwartek w Rzymie.

I na deser polski akcent w biegu na 5000 metrów. Dominika Napieraj ustanowiła rekord życiowy. Z wynikiem 15:41,47 zajęła 8. miejsce. Czas nie jest najlepszy, ale byliśmy świadkami historycznej sytuacji. Po raz pierwszy w Diamentowej Lidze Polka uczestnicząca w rywalizacji prowadziła przez pewien czas bieg na tym dystansie. Nie liczymy tu Renaty Pliś, która regularnie występuje w charakterze „zająca” i pojawiła się na czele biegu również w Birmingham.

Pełne wyniki mityngu dostępne po kliknięciu w link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger