Enjoy the ride

Autor: Michał Smalec • 04.11.2013

 Stop chasing shadows, just enjoy the ride…

Ostatnio troszkę poczytałem doktora Romanova i jego teorii POSE na temat biegania (swoją drogą nazwa niezbyt adekwatna, bardziej przypomina lamerskie wygłupy Mo Faraha niż naturalne bieganie). Sporo w tym racji. Żeby zacząć grać w szachy, trzeba znać zasady, żeby grać w ping ponga też, ale ludziom się wydaje, że mogą po prostu wyjść z domu i pobiegać.

Nie mówię tu o pętaniu się więzy techniki:), ale o tym że, żeby poprawnie wykonywać daną czynność potrzebna jest odpowiednia wiedza i przygotowanie mięśni itp. do tej czynności. Kiedyś w starej Lekkoatletyce przeczytałem (być może był to trener Zaręba lub jakieś tłumaczenie zachodnich lub wschodnich pism, czytałem tez o tym w książce Pana Prusa), że w 21 wieku postęp w bieganiu będzie się odbywał po wynalezieniu nieznanych do tej pory ćwiczeń, które wpłyną na ekonomikę biegu. Najpierw było zwiększanie wysiłku (Zatopek itp.), które szło łącznie w parze ze sterydami, czyli zwiększaniem siły i regeneracji. Potem po zakazaniu używania sterydów w latach osiemdziesiątych Epo i itp. Potem systemy „legalne”, typu astmatycy, które idzie łącznie w parze z legalnymi metodami regeneracji (namioty tlenowe i rzeczy, o których nam się nawet nie śniło). Teraz jest czas na specyficzne ćwiczenia, które już Galen Rupp i Mo Farah robią za sprawą ich trenera – Salazara.  Można już je obejrzeć w necie. Całość żywo przypomina ćwiczenia, jakie podaje Romanov w swojej książce.  Czy to pomaga? Na pewno tak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *