Polski dzień podczas maratonu w Warszawie!

Autor: Marcin Nagórek • 27.04.2016

Trojka pierwszych na Orlen Warsaw Marathon

Trójka pierwszych na mecie Orlen Warsaw Marathon 2016. Artur Kozłowski został Mistrzem Polski w maratonie i zwyciężył w klasyfikacji generalnej. Fot. Facebok.com/OrlenMarathon

Warszawski Orlen Maraton okazał się szczęśliwy dla Polaków. Artur Kozłowski i Henryk Szost zajęli dwa pierwsze miejsca, pokonując faworyzowanych Kenijczyków. Słabo wypadli pozostali nasi reprezentanci.

Takiego rozstrzygnięcia Orlen Maratonu chyba nikt się nie spodziewał. Ani przed biegiem, ani nawet w trakcie. Zwycięstwo Henryka Szosta, rekordzisty Polski, nie byłoby zaskoczeniem. Tym bardziej, że przez długi czas to Szost był najaktywniejszym zawodnikiem czołówki, prowadząc stawkę równo i mocno w tempie na 2:08. Kenijczycy trzymali się za jego plecami i kolejno odpadali. Ale Henryk jednak przedobrzył z tempem i walka z wiatrem kompletnie go wycieńczyła. Gdy już pozbył się ostatniego Kenijczyka, sam zaczął słabnąć. I wtedy, w okolicach 38. kilometra, nastąpił zaskakujący atak z tyłu. Artur Kozłowski, który od czterech lat wciąż miał z maratonem ogromne problemy, trafił wreszcie na swój dzień. Biegł z tyłu własnym tempem, równo, mocno, a w końcówce jako jedyny nie zwolnił, tylko przyspieszał. Minął Kenijczyków, minął Szosta i na mecie był pierwszy w czasie 2:11:54. Dało mu to nie tylko największy sukces w życiu, ale i przepustkę na Igrzyska Olimpijskie. W ramach maratonu rozegrano mistrzostwa Polski na tym dystansie, a mistrz Polski może pojechać do Rio de Janeiro nie z oficjalnym minimum 2:11:30, ale obniżonym – 2:12:30. Artur Kozłowski wygrał przy tym z zawodnikami mającymi dużo lepsze życiówki, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Jak widać, to nie życiówki biegają.

Henryk Szost po dzielnej walce utrzymał drugie miejsce, na mecie osiągnął czas 2:12:40. Tym samym doszło do historycznego wyczynu: na mecie dużego polskiego maratonu mieliśmy na czele dwóch Polaków. To nie przypadek, bo po raz pierwszy w jednym biegu udało się zgromadzić tak mocną stawkę. Dla reszty Warszawa nie była jednak szczęśliwa. W zapowiedziach mieliśmy łącznie siedmiu zawodników zapowiadających walkę o minimum. Artur Kozłowski wypadł znakomicie, Henryk Szost dobrze. Mimo wysokiego, drugiego miejsca dla biegacza z Muszyny jest to kolejny bieg, w którym nie może wygrać i osiąga czas wyraźnie słabszy od tych sprzed 2-3 lat.

Do walki nie podszedł Yared Shegumo, zmagający się ostatnio z kontuzją. Wycofał się najpierw ze startu w Łodzi, teraz z Warszawy. Nie wiadomo, co dalej z naszym reprezentantem etiopskiego pochodzenia. Z trasy zszedł Jakub Nowak, który po debiucie na poziomie 2:14 miał tu wielki apetyt na poprawę wyniku. Nie było też cudu w startach pozostałych polskich zawodników. Emil Dobrowolski jesienią wygrał w Poznaniu, ale ostatnio zszedł z trasy w Wiedniu. W Warszawie dotarł do mety na niezłym, siódmy miejscu, ale z bardzo słabym czasem – 2:18:32. Jeszcze gorzej poszło Arkadiuszowi Gardzielewskiemu. Po słabym występie w półmaratonie w Pradze przyszedł słaby bieg w Warszawie i Arek przegrał w klasyfikacji mistrzostw Polski nawet z zawodowym, pracującym etatowo strażakiem, Damianem Pieterczykiem, osiągając czas 2:19:21.

Trzecie miejsce na podium mistrzostw Polski zajął Błażej Brzeziński, również z rozczarowującym wynikiem – 2:17:42. A ponieważ równie dużym rozczarowaniem był bieg Marcina Chabowskiego w Londynie, skład maratońskiej reprezentacji Polski na Igrzyska jest już ustalony: Henryk Szost, Artur Kozłowski i Yared Shegumo, o ile będzie zdrowy.

Obiektywnie patrząc, wyniki tegorocznego Orlen Maratonu były dość słabe. Czas rzędu 2:12 rzadko wystarcza do triumfu w dużym europejskim biegu. Najlepszy z Kenijczyków, Charles Munyeki, zajął trzecie miejsce z wynikiem 2:12:55. Kilku czołowych biegaczy zaliczyło silną „ścianę”. Wśród kobiet najszybsza okazała się 21-letnia Etiopka Kumeshi Sichala, z czasem 2:28:42. Najszybszą Polką była Angelika Mach – 6. miejsce klasyfikacji kobiet i czas 2:37:13.

Wyniki Orlen Maratonu dostępne są po kliknięciu w link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *