Talent czy trening – co przynosi sukces? A może… to nie ma znaczenia? [felieton]

Autor: Jakub Karasek • 11.10.2018
Jak trenować? Labirynt Fot. istockphoto.com

Fot. istockphoto.com

Debata na temat tego czy w bieganiu ważniejszy jest talent czy ciężka praca trwa od lat i jej końca nie widać. Z jednej strony mamy sztaby badaczy, profesorów, genetyków, którzy próbują rozłożyć organizm ludzki na czynniki pierwsze, by zmierzyć i wskazać te czynniki, które mogą być kluczowe dla osiągnięcia mistrzostwa w określonej dziedzinie, z drugiej mamy zwolenników teorii mówiącej o tym, że ludzki organizm posiada niemal nieograniczone możliwości i że wszystko jesteśmy w stanie wypracować, poświęcając na to odpowiednio dużo czasu.

Konflikt wartości

W dyskusji nad tytułowym zagadnieniem często przywołuje się sylwetki zawodowców, obecnych i przeszłych mistrzów czy rekordzistów. Najczęściej ich przykłady podaje się na potwierdzenie tezy, że to trening czyni mistrza, a talent odgrywa rolę drugoplanową. Jednak chyba nawet dziecko wie, że aby wejść na sportowy szczyt konieczne jest ogromne poświęcenie i wykonanie potężnego wysiłku bez względu na to, czy mamy określone predyspozycje naturalne czy nie. Wszak wszyscy ci, którzy rywalizują na najwyższym poziomie niemal w całości podporządkowują swoje życie sportowi.

W tej sytuacji pytanie, czy to właśnie talent decyduje o tym, że jedni zostają mistrzami, a inni są „tylko” w czołówce, narzuca się samo. Problem w tym, że… nie wiadomo. Przecież jest tak wiele czynników, które wpływają na nasz organizm w dniu zawodów, że nawet zawodowcy nie są w stanie uwzględnić ich wszystkich. Słynna dyspozycja dnia, warunki atmosferyczne, profil trasy, dieta, dyspozycja rywali, wypadki losowe – to tylko kilka przykładów tych elementów, które mogą danego dnia zadecydować o zwycięstwie lub porażce, biegając na najwyższym poziomie (w zasadzie, na każdym poziomie).

Problem z rozważaniami dotyczącymi wartości talentu i pracy polega na tym, że jest to swego rodzaju konflikt wartości. Zwolennicy treningu będą przekonywali, że to poprzez poświęcenie i żmudny, codzienny wysiłek doszli tam, gdzie są. Jest to w pełni zrozumiałe, gdyż w ten sposób są w stanie uzasadnić przed sobą i otoczeniem to, że np. zamiast w sobotni wieczór udać się na imprezę, wolą zostać w domu, żeby w niedzielę rano być w stanie wyjść na ciężki trening. Wiara w siłę treningu jest także sposobem na podnoszenie poziomu pewności siebie. Stając na linii startu możemy przypomnieć sobie, ile wysiłku włożyliśmy w przygotowania, ile poświęciliśmy, by zbudować jak najlepszą formę i że w trakcie zawodów wystarczy przekuć ten trening w wymarzony wynik. Z tej perspektywy wykonana praca jest znacznie bardziej wymierna niż nieokreślony talent.

Przerwa w bieganiu istockphotocom

Sumienny trening jest koniecznym elementem sukcesu bez względu na to, czy talent odgrywa jakąś rolę w drodze na szczyt, czy jest zupełnie nieistotny. Fot.: istockphotocom

Dla zwolenników teorii talentu czynniki naturalne, decydujące o tym, czy ktoś odniesie sukces, czy nie, to proste usprawiedliwienie swoich niepowodzeń. Brak talentu uzasadnia brak wyników, nawet jeśli ciężko pracujemy. Nie jest istotne, czy trenujemy mądrze, czy nie. Skoro biegamy i wyniki się nie poprawiają, wniosek jest taki, że nie mamy talentu. Takie podejście może być też wymówką, by ciężkiej pracy unikać. Jeżeli nie wierzymy w jej sens, wychodzimy z założenia, że ile byśmy z siebie nie dali, i tak przegramy z kimś bardziej utalentowanym, to rzeczywiście od razu pojawia się pytanie w imię czego mamy się męczyć?

Nikt nie jest niepokonany

Rzecz w tym, że na przestrzeni swoich karier nawet najwięksi mistrzowie musieli i muszą od czasu do czasu uznawać wyższość innych zawodników, którzy danego dnia zaprezentują lepszą dyspozycję. A wśród amatorów w zasadzie każdy zawsze z kimś przegrywa. Gdyby założyć, że bez wyjątkowego talentu trening nie ma sensu, cała idea jakiejkolwiek rywalizacji sportowej mogłaby nie istnieć, bo wygrać może tylko 1 osoba. Cały sport straciłby wówczas jakikolwiek sens. A przecież wciąż miliony ludzi na świecie codziennie podejmuje jakiś rodzaj aktywności fizycznej, wiedząc o tym, że nie mają szans osiągnąć w swojej ulubionej dyscyplinie/konkurencji mistrzostwa. Dlaczego?

Wydaje mi się, że w bieganiu, zwłaszcza amatorskim, wcale nie chodzi o to, by być lepszym od innych. Dla zdecydowanej większości z nas chodzi o to, by stawać się lepszą wersją siebie samych. Trening jest tym, co czyni nas lepszymi. Stajemy się silniejsi, szybsi, sprawniejsi, efektywniejsi. I jeśli to działa, dlaczego mielibyśmy z tego rezygnować? Bo nie będziemy w stanie pobiec maratonu szybciej niż Kipchoge? Wydaje się, że na całym świecie poza samym Eliudem nikt nie byłby w stanie tego dokonać.

Eliud Kipchoge fot: CC BY 2.0 Flickr.com/Michiel Jelijs

Nawet słynny Eliud Kipchoge, uznawany za jednego z najlepszych biegaczy wszechczasów, nie zawsze wygrywał – zwłaszcza, w czasach, kiedy startował na dystansach krótszych niż maraton.  fot: CC BY 2.0 Flickr.com/Michiel Jelijs

W bliższym czy dalszym otoczeniu zawsze znajdą się inni, którzy będą bardziej utalentowani od nas. Pod pojęciem talentu rozumiem tutaj naturalne czynniki, na które nie mamy lub mamy bardzo ograniczony wpływ, jak np. zdolność do regeneracji, szybkość zachodzenia adaptacji treningowych, skład włókien mięśniowych, zdolność do znoszenia większych obciążeń bez złapania kontuzji, talent szybkościowy czy wytrzymałościowy, itd. Nie brakuje przecież biegaczy, którzy bez większych przygotowań stają na starcie wyścigu na 10 km i w debiucie osiągają czas poniżej 40 minut, a wielu innych trenuje latami by choć zbliżyć się do tej bariery. Jednak nawet, kiedy nie udaje im się osiągnąć tego celu, doceniają korzyści, jakie przynosi im systematyczny trening i praca nad sobą, czyli rzeczy, o które tak naprawdę w bieganiu chodzi.

Niektórzy porównują talent do biegania do wzrostu. Jeśli z naszej genetyki wynika, że możemy urosnąć maksymalnie na 175 cm, to choćbyśmy stali nie wiadomo jak prosto i wyciągali się codziennie rano, nie będziemy wyżsi niż to, co mamy zapisane w genach. Jednak w bieganiu to tak nie działa. Poprzez odpowiednią pracę, właściwe bodźce, jesteśmy w stanie przesuwać swoje bariery coraz dalej. Jasne, że nie każdy z nas pobiegnie 10 km w czasie poniżej 30 minut. Ale to nie wynika tylko z kwestii talentu, ale także szeregu innych uwarunkowań, jak możliwości treningowe, zdolność do podporządkowania innych rzeczy bieganiu, czas poświęcany na treningi i sprawy okołotreningowe (dieta, regeneracja, dodatkowe ćwiczenia), itp. Tylko pełne poświęcenie sportowi mogłyby dać nam odpowiedź na pytanie, gdzie są faktyczne granice naszego indywidualnego organizmu. Tylko kto może sobie pozwolić na to, żeby całe życie podporządkować bieganiu?

Nie myślmy, biegajmy

Zamiast zastanawiać się nad tym, gdzie są granice naszego organizmu, możemy przecież sprawdzać, gdzie są nasze granice. Na czym polega subtelna różnica pomiędzy tymi granicami? Te pierwsze mogłyby rzeczywiście odpowiedzieć na pytanie, czy mamy talent biegowy, czy nie. Te drugie powiedzą nam, co jesteśmy w stanie osiągnąć pomimo różnego rodzaju ograniczeń, jakie codziennie napotykamy – pracy, niedoborów czasu i energii, chęci, itd. To jedna z różnic pomiędzy amatorami a zawodowcami. Amatorzy mogą wyznaczać sobie dowolne cele i decydować, czy chcą rywalizować z innymi, czy np. tylko z samymi sobą.

Rywalizacja z innymi może być fantastycznym czynnikiem napędzającym nasze treningi, motywującym nas do dawania z siebie 110% i dokładnie taką samą rolę może pełnić rywalizacja z samym sobą. Poprzez bieganie jesteśmy w stanie stawać się lepszymi wersjami siebie z przeszłości. A stawką w całej tej grze są nie tylko suche wyniki, poprawiane rekordy życiowe czy większa liczba przebiegniętych kilometrów. Bieganie pozwala nam stawać się lepszymi w wielu aspektach życia – także jako pracownicy, członkowie rodzin, przyjaciele czy po prostu ludzie. Stajemy się bardziej wyrozumiali, cierpliwi, wytrwali i w większym stopniu doceniamy wartość systematycznej, konsekwentnej pracy. I właśnie dla tych drobnych zmian, które bieganie powoduje w naszym życiu, warto dzień po dniu zakładać buty na nogi, wyjść na kolejny trening i przestać zastanawiać się nad tym, czy kolega, który biega od nas szybciej ma więcej talentu. Po prostu cieszmy się bieganiem i czerpmy pełnymi garściami korzyści, które nam daje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger