fbpx

Czytelnia > Czytelnia > Felietony

Biegowe science-fiction, czyli kilka słów o tym, jak to się drzewiej startowało w zawodach… [Felieton]

Fot. pixabay.com

Rosnąca liczba odwołanych imprez oraz próby organizacji biegów wirtualnych sprawiła, że miałem ostatnio przerażającą senną wizję przeszłości. Przyszłości, w której bieganie miało zupełnie inny wymiar i w której stałem się jednym z tych, którzy opowiadali „a za moich czasów, było inaczej…”.

Czasami osobie zajmującej się pisaniem, temat na tekst przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. Wiedząc bardzo ogólnie, o czym mam napisać jeden z artykułów, starałem się intensywnie myśleć nad tym, jak podejść do tego zagadnienia i jak je ugryźć. Aż tu nagle w nocy przyszedł sen, który postanowiłem Wam opisać. Chociaż artykuł miał w zamyśle wyglądać zupełnie inaczej, stwierdziłem, że podzielę się tym osobliwym przeżyciem. Bo wizja, jaką prezentuję, pokazuje, jak krętymi ścieżkami potrafią krążyć myśli w naszym umyśle.

Wyobraźmy sobie, że jest rok 2050. Pomimo nieustannych wysiłków całego świata, ludzkość przegrywa walkę z koronawirusem. Szczepionka okazała się skuteczna tylko na pierwszy szczep, ale wirus nieustannie mutuje i niesie ze sobą śmiertelne zagrożenie. Ludzie nie pamiętają już, jak to jest wchodzić do sklepu bez maseczki. Nie wiedzą, że reglamentowany spirytus wykorzystywany do odkażania wszelkich powierzchni, służył kiedyś w bardziej rozrywkowych celach. MKOL i organizatorzy igrzysk olimpijskich w Tokio kończą właśnie pracę nad własnym oprogramowaniem i sprzętem, który pozwoli rozegrać wszystkie dyscypliny olimpijskie przy pomocy komputerowych symulatorów, z których zawodnicy będą korzystać we własnych domach. Wiele dyscyplin już od lat korzysta z tego typu rozwiązań, ale wciąż istniał problem m.in. z zsynchronizowaniem danych w siatkówce, problemami z sędziowaniem w piłce nożnej (jak wyeliminować symulowanie fauli?) i wypadkami domowymi skoczków wzwyż. Ponoć wszystkie te kwestie udało się rozwiązać i w końcu pojawiła się szansa, że igrzyska olimpijskie w Tokio 2020 w końcu odbędą się w 2051 roku.

Świat biegowy w Polsce rozmawia natomiast o ostatnich edycjach biegów powstańczych. W tym roku już wszyscy organizatorzy korzystali z aplikacji, która sama biega w imieniu uczestnika. Wystarczy zakupić pakiet, a w dniu i godzinie startu obserwować, jak kropka z naszym imieniem i nazwiskiem przesuwa się po trasie. W aplikacji można włączyć oglądanie krajobrazu z trasy, ba pojawiła się nawet funkcjonalność odchylenia pionowego obrazu, by bardziej imitować warunki biegu. Hardcorowcy mogą uruchomić tryb dyszenia, by słyszeć swój wysiłek. Jednak z tego rozwiązania korzystają tylko zawodnicy z kategorii wiekowej 50+.

Domyślnie ustawione tempo biegu w aplikacji to 6 minut na kilometr. Ponieważ wciąż mamy do czynienia z rywalizacją sportową, istniała możliwość wykupienia pakietów wyścigowych, w których wraz z coraz szybszym naciskaniem kciukiem na kropkę, tempo przesuwania się naszego nazwiska do przodu rośnie. Podczas holograficznego spotkania redakcji magazynbieganie.pl młodsze koleżanki i koledzy tłumaczą mi, że najlepsze efekty osiąga się przy zastosowaniu najnowszych intelilogicocleverosmartphonów z rozbudowanym systemem czucia palca i że w ramach ćwiczeń do takich biegów, warto rolować kciuk, by pozbyć się w nim jakichkolwiek blokad.

Kiedy znów widzą mój błędny wzrok, nieumiejący od lat pojąć na czym to wszystko polega, najmłodszy z redakcyjnych kolegów prosi mnie, bym opowiedział, jak wyglądały biegi za moich czasów. Po krótkiej namowie zgadzam się po raz kolejny powtórzyć tę historię. Wszystkie hologramy członków redakcji siadają wokół mojego i z zaciekawieniem, ale także niedowierzaniem przysłuchują się poniższej opowieści.

„To było jeszcze w 2019 roku. Ba, nawet na początku 2020. Do biegania wykorzystywało się jedynie nogi i buty. Pamiętam, że rozpoczynała się wówczas era zupełnie innych butów. Wszyscy producenci musieli mieć model, w którym jednym z materiałów był karbon. Tak, tak, ten sam karbon, z którego dziś robi się samozbierające szufelki na śmieci. Wówczas taki but to był rarytas.

Kiedy chcieliśmy wystartować w zawodach biegowych, trenowaliśmy. Niektórzy 2-3 razy w tygodniu, inni nawet codziennie. Trening wyglądał wówczas zupełnie inaczej. Wychodziliśmy na zewnątrz i biegliśmy. Nie, nie naciskając punkt na ekranie. Po prostu wprawialiśmy nasze nogi w ruch – krok za krokiem przemierzaliśmy cały dystans.

W niektórych imprezach biegowych udział brało nawet po kilkanaście tysięcy uczestników. Jasne, z dzisiejszej perspektywy to może wydawać się Wam mało, ale wtedy nawet tempo poniżej 6 minut na kilometr wiązało się z prawdziwym wysiłkiem fizycznym. Dyszeliśmy, pot nam spływał z każdego kawałka ciała, a mięśnie bolały.

Wiecie, jak wyglądały strefy startu? Dziesiątki, setki a nawet tysiące osób stały obok siebie ramię w ramię. Bez żadnych maseczek, przyłbic czy rękawiczek.

– Szaleństwo! – zakrzyknął jeden z członków redakcji

– Nawet bluźnierstwo! – odkrzyknął inny.

– To były inne czasy… – zamyśliłem się. – Wszyscy czuliśmy się wyjątkowo. Atmosfera zawodów biegowych była atmosferą wielkiego święta. Stres, strach przed zmęczeniem łączyły się z radością i ekscytacją, która udzielała się także innym. Każdy bieg wiązał się z ogromnymi emocjami.

– A jak wyglądała rywalizacja? Nie mieliście intelilogicocleverosmartphonów?

– Mieliśmy, ale bardzo prymitywne. Aby rywalizować w biegach, trzeba było po prostu szybko przebierać nogami. Kto robił to szybciej, skuteczniej i mądrzej taktycznie, ten pierwszy dobiegał do mety i wygrywał. Na mecie odbywała się dekoracja. Otrzymywało się medale, wręczane były nagrody, uściski ręki..

– Uściski ręki!? Nie wierzę, to na pewno zmyślona sprawa – rzekł jeden z kolegów.

– No cóż, za moich czasów…

I w tym mniej więcej momencie skończył się mój sen. Powyższa wizja, jak widać, jest dość pesymistyczna i zapowiada sporą rewolucję w bieganiu. Na pocieszenie, pozostaje fakt, że moje umiejętności przewidywania przyszłości są mocno wątpliwe. Wygląda jednak na to, że tegoroczny, niezwykle dziwny sezon biegowy, wiąże się także z dziwnymi snami. Pozostaje mi jedynie życzyć naszym czytelnikom jak i samemu sobie, byśmy nie musieli za kilka lat opowiadać o tym, „jak to się kiedyś biegało”…

mm
Jakub Karasek

Podoba ci się ten artykuł?

5 / 5. 3

Przeczytaj też

Już niespełna 2 tygodnie pozostały do wyjątkowej edycji 42. PZU ORLEN Maratonu Warszawskiego. Dla wszystkich, którzy wezmą udział w biegu czy to po ulicach Warszawy czy wirtualnym, mamy specjalną transmisję z poradami naszych ekspertów. Jak […]

Transmisja live: “Ostatnie szlify przed startem”

Salomon to jedna z najbardziej znanych i cenionych marek wśród fanów terenowego biegania. Takimi modelami, jak choćby doskonale wszystkim znany Speedcross, który stał się legendą pomimo, że niedawno wyszła dopiero jego piąta edycja, wzbudza zaufanie […]

Przebój wśród butów terenowych? Poznajcie Salomon Wildcross – test

Pomylenie trasy biegu może zupełnie odebrać ochotę do dalszej rywalizacji. Jednak nawet w sytuacjach pozornie beznadziejnych nie warto się poddawać. Świadczy o tym przykład Andrzeja Leończyka z rozegranego w niedzielę 37. Półmaratonu Szlakiem Walk nad […]

Przebiegł półmaraton mający 22,7 km, dobiegł jako 5. i stanął… na 2. miejscu podium!

Dzieciaki biegają. Fot. East News

Wśród biegaczy panuje powszechne przekonanie, że wczesna specjalizacja i rozpoczęcie treningów w młodym wieku zwiększa szanse zawodnika na sukces w kolejnych latach. Jak twierdzą autorzy badania opublikowanego w European Journal of Sports Science, jest… zupełnie […]

Trenujesz w młodym wieku? Możesz ograniczać swój potencjał!

Wraz z sezonem jesienno-zimowym powiększa się oferta Salomona w rodzinie “crossów”. Do sklepów właśnie trafia Wildcross wykorzystujący najnowsze materiały i technologie zapewniające pewność w błotnistym terenie. Tym samym klienci francuskiej marki będą mogli wybierać w […]

Przyczepność w każdym terenie. Wildcross dopełnia ofertę Salomona

Po raz pierwszy w swojej wieloletniej historii Maraton Warszawski połączy uczestników biegnących poza granicami stolicy! Dzięki wyjątkowej formule biegu wirtualnego, w 42. PZU ORLEN Maratonie Warszawskim mogą wystartować biegacze na trasach w całej Polsce i […]

42. PZU ORLEN Maraton Warszawski wybiega poza granice stolicy

Czy bieganie zawsze okazuje się najlepszym sposobem na stres? Kiedy lepiej unikać treningów? Dlaczego przetrenowanie może prowadzić do obniżenia nastroju? Na podstawie literatury oraz wypowiedzi psycholog i trenerki, Pauliny Piechaczyk spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.

Bieganie a stres – endorfiny najlepszym lekiem?

W związku ze zgłaszanymi przez przedsiębiorców zastrzeżeniami, Adam Abramowicz Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców wystąpił do Wicepremier, Minister Rozwoju Jadwigi Emilewicz z apelem o zniesienie limitu osób uczestniczących w imprezach na otwartej przestrzeni. Obecnie obowiązuje […]

Limit uczestników imprez zostanie zniesiony? Apel do Ministerstwa Rozwoju