fbpx

Co nas wkurza podczas zawodów? Część I – biegacze

Półmaraton Ślężański Fot Agata Niemotko

Sprawa, która wszystkich denerwuje najbardziej, to tłok przy linii startu. Każdy próbuje być jak najbardziej z przodu, chociaż jego tempo podczas biegu będzie raczej średnie. Fot. Agata Niemotko

Do biegu przygotowujemy się tygodniami albo nawet miesiącami. Mamy świetną formę, łydki z żelaza, psychikę nie do zdarcia. Stajemy na linii startu, ruszamy do boju, a już po krótkim czasie się gotujemy. To nie zadyszka, to irytacja. Co w zachowaniach innych uczestników biegu denerwuje nas najbardziej?

Takie pytanie zadaliśmy na Facebooku. Posypały się głosy pełne uskarżania się na to czy tamto. I dobrze! O rzeczach, które możemy zmienić, trzeba mówić głośno. Bo jest różnica między narzekaniem a wskazywaniem błędów. Na podstawie wypowiedzi naszych czytelników oraz własnych doświadczeń spisaliśmy rzeczy, które najbardziej nas denerwują podczas zawodów. Dziś część pierwsza, czyli co nas wkurza w zachowaniu współuczestników biegu.  

1. Ślimaki przy samej linii startu

To zawodnicy, którzy biegają wolno lub przeciętnie, ale gdyby mogli, stanęliby ramię w ramię z Heniem Szostem albo jeszcze przed startem pokazaliby plecy Mo Farahowi. To biegacze, którzy nie biorą na serio stref czasowych na większych imprezach. Na maratonie ustawiają się np. w strefie 3:30, chociaż jeszcze nigdy nie przebiegli królewskiego dystansu. Ale wiadomo – tu im będzie łatwiej, bo będą bardziej z przodu. Osoby, które ustawiają się blisko startu, choć już na pierwszych kilometrach zostaną wyprzedzone przez dziesiątki zawodników, irytują nas najbardziej. Dlaczego? Wyprzedzanie podczas biegu to spora strata energii. Często wymaga szarpania tempa, biegu po niewygodnej nawierzchni (gdy trzeba kogoś ominąć, a ścieżka jest wąska), czasem trzeba poprosić o przepuszczenie. Biegaczu, znaj swoje miejsce na starcie! Ustawiając się blisko startu zyskasz niewiele, a z pewnością przeszkodzisz wielu szybszym zawodnikom. W dodatku niektórych z nich będziesz musiał przepuszczać, usuwać się z drogi – to może wpłynąć negatywnie również na twój wynik! Jakub Jabłoński:1. Ludzie startujący na złamanie karku, a potem zwalniający z powodu barku sił – zazwyczaj blokują całą trasę i trudno ich wyprzedzić. 2. Ludzie stojący w nie swoich strefach czasowych – wiąże się z 1.  

2. Kółka wzajemnej adoracji

Jeśli wybierzesz się na bieg z grupą znajomych i nie zależy wam na wyniku, a tylko na dobrej zabawie – to super! Musisz jednak pamiętać, że prawdopodobnie będziecie wkurzać zawodników, którzy walczą o dobry czas. Jeśli koniecznie chcecie się wszyscy trzymać blisko siebie – podzielcie się na pary, aby nie zajmować zbyt dużo miejsca, i biegnijcie jedna para za drugą, przy jednym boku trasy, a nie jej środkiem. Ominięcie grupy biegaczy, w dodatku poruszającej się beztroskim tempem, jest jeszcze trudniejsze od ominięcie pojedynczego marudera. Nie wszyscy startują tylko dla zabawy! Kasia Rakowska:Koleżaneczki lub koledzy, które(-rzy) biegną/maszerują falangą i zajmują prawie całą szerokość trasy. I nie reagują na prośby o zrobienie miejsca w środku do wyprzedzania, bo przecież można ich obiec dookoła, więc ossochozi…  

3. Nie widzę świata poza muzyką

Muzyka podczas biegu to dla niektórych jedyny ratunek przed kryzysem, poddaniem się czy zwolnieniem na zawodach. Jednak jej słuchanie z odtwarzacza może szkodzić wszystkim dookoła. Po pierwsze wtedy, gdy słuchasz jej zbyt głośno – to oczywiste. A jeśli nawet inni twojej muzyki nie słyszą, ale ty dzięki niej odcinasz się od świata, zaczynasz stanowić może nie duże zagrożenie, ale na pewno utrudnienie dla innych biegaczy. Dlaczego? Przede wszystkim niewiele do ciebie dociera. Nie usłyszysz zawodnika, który chce cię wyprzedzić i uprzejmie prosi o przepuszczenie. Nie usłyszysz czyjejś prośby o pomoc. Nie zareagujesz na żaden niepokojący hałas. Nie dotrze do ciebie krzyk sędziego. Przepisy IAAF (czyli również PZLA) zabraniają słuchania muzyki podczas biegu (dotyczy wszystkich zawodów organizowanych przez PZLA lub pod jego patronatem, a także tych, które w regulaminie mają zapis, że odbywają się „zgodnie z przepisami PLZA”). Po pierwsze może to prowadzić do nieuczciwych zagrań (np. urządzenie umożliwia przekazywania różnych uwag i wskazówek przez trenera lub osoby trzecie), a po drugie liczą się właśnie wspomniane względy bezpieczeństwa. Anna Wypłosz: – Zawodnicy, którzy biegną w słuchawkach na zawodach. W profesjonalnym świecie to zabronione. Wydaje mi się to mało eleganckie w stosunku do innych uczestników biegu, ale jest to moje subiektywne odczucie. Słuchawki i muza są na trening, a nie na zawody.  

4. Flejtuchy na trasie

Co robią? Śmiecą. To biegacze, którzy beztrosko rzucają swoje odpadki na ziemię, bo przecież ktoś po nich posprząta. To właściwie prawda – ktoś kiedyś w końcu to posprząta. Najpierw jednak na te śmieci natkną się dziesiątki innych biegaczy. Jeśli podczas biegu masz miejsce na schowanie żelu energetycznego lub batona, to tym bardziej masz miejsce na schowanie opakowania po nim. To dość oczywiste. Skorzystaj z tego! Plastikowe kubeczki po napoju zostaw jeszcze w strefie punktu odżywczego – płynu jest w nich na tyle mało, że na pewno dasz radę wypić do szybko. Śmieci na trasie nie tylko utrudniają innym bieg, ale też świadczą o kulturze osobistej. Albo o jej braku. Robert Zugaj:Wkurza mnie jak na trasach trailowych biegacze rzucają śmieci po żelach i innych, niestety jest to coraz bardziej powszechne.

śmieci na biegu fot. Marta Szewczuk

Bałagan zostawiony w strefie startu może być szybko sprzątnięty przez wolontariuszy, zanim się rozniesie po całym mieście. Jednak nie wszystkie zostawione na trasie odpadki trafią do kosza jeszcze tego samego dnia. Fot. Marta Szewczuk

5. Wygłodniali najeźdźcy

Są tacy zawodnicy, którzy widząc punkt żywieniowy na trasie biegu, w moment dostają wścieklizny. Przy samym punkcie zachowują się, jakby chcieli skorzystać z napojów i przekąsek jako jedyni – wszystko robią w pośpiechu, rozpychają się, atakują bez opamiętania. Jeśli nie chcesz tracić czasu na punkcie odżywczym, to może z niego nie korzystaj? Jeśli chcesz skorzystać – miej na uwadze innych zawodników. Musisz zwolnić. Będzie tu ciaśniej niż na pozostałych fragmentach trasy. Możliwe, że będzie trzeba chwilę poczekać. Ale postaraj się, aby po twojej „wizycie” przy punkcie odżywczym wszystko pozostało tak jak wcześniej – nie zamieniaj go w pole bitewne. Jakub Jabłoński: Ludzie rzucający się na stoły z prowiantem – często rozwalają kubki z piciem, bo łapią je przy dużych prędkościach.  

6. Plucie i smarkanie

Biegacze rzadko korzystają podczas wyścigu z chusteczek higienicznych do tak prostej czynności, którą jest wydmuchanie nosa. Jest dużo prostszy sposób: wystarczy zatkać palcem jedną dziurkę, nieco odchylić głowę, by nie zabrudzić swoich ciuchów, i z całej siły dmuchnąć – wtedy pozbywamy się zbędnego, cieknącego balastu. 100% skuteczności. Dla niektórych jest to jednak przekroczenie pewnych granic i zwyczajnie robi się im niedobrze. Nie mówiąc już o tym, że przypadkiem ktoś może znajdować się na twojej linii strzału. Jeśli już musisz pozbyć się wydzielin w tak prosty sposób, najpierw dokładnie się rozejrzyj. Przemieść się na skraj trasy, znajdź trochę wolnego miejsca, spróbuj przewidzieć, gdzie poszybuje twój strzał.  

7. Zawodnicy anonimowi

Czyli tacy, którzy – umyślnie lub nie – chronią przed całym światem swój numer startowy, przypinając go w miejscu, gdzie nie jest widoczny dla nikogo. Po pierwsze to utrudnienie dla sędziów i organizatorów biegu. Jeśli coś robisz nie tak – nie zidentyfikują cię później, jeśli nie będą znali twojego numeru. Te kilka cyferek ma też znaczenie na wyścigach, gdzie jest ręczny pomiar czasu i sędziowie muszą spisywać numery kolejnych zawodników. Pamiętaj, że numer startowy to jedyne dane, według których można cię zidentyfikować. To ważne również z punktu widzenia innych uczestników biegu – jeśli nie spodoba im się twoje zachowanie, dzięki numerowi będą mogli wnieść protest lub jakąś skargę.  

8. Beztroscy spacerowicze

Ta uwaga nie dotyczy bezpośrednio biegaczy, ale osób znajdujących się w pobliżu trasy biegu. Biegacze mogą uczulić na to swoich znajomych i rodziny (rodziny znajomych też). Drodzy Przechodnie, uszanujcie trud, jaki w bieg wkładają wszyscy startujący! Nie wchodźcie na trasę, dopóki nie przebiegnie ostatni zawodnik. A jeśli już koniecznie musicie przejść przez ulicę, którą prowadzi trasa biegu, rozejrzyjcie się dwa razy uważniej, niż robicie to na przejściu dla pieszych bez sygnalizacji. Biegaczom wystarczy, że walczą sami ze sobą. Nie muszą walczyć jeszcze z wami! Joanna Bezkorowajny:Denerwuje mnie, gdy ja jeszcze nie ukończyłam biegu, a na trasę włażą kibice, spacerowicze z dziećmi na rowerkach i psami i muszę biec miedzy nimi slalomem… (Ale to moja wina, jak będę biegała szybciej niż 10 km w 54 min, to problem pewnie zniknie :-)).

Przeczytaj także:  Co nas wkurza podczas zawodów? Część II – organizatorzy – czyli o tym, jakie niedopatrzenia organizatorów irytują nas najbardziej podczas biegów.

Jedno przemyślenie nt. „Co nas wkurza podczas zawodów? Część I – biegacze

  1. nie zgadzam się, ze to nas wkurza
    Ślimaki na starcie…???? Trochę szacunku do nowicjuszy nie pamiętacie jacy wy byliście!!!

    2…W pary? niektórym jest raźniej a jeśli Pani coś takiego przeszkadza to proszę wybrać maraton dla egoistów…

    3. Śmiech na Hali…muzyka przeszkadza innym biegającym w XXI wieku ???? To proszę udać się na trasę w góry lub w dziczy tam będzie bez wątpienia cicho. Muzyka bardzo ułatwia innym bieganie bo pozwala im wczuć się w rytm oddechu i tym czasem go utrzymać..

    4. Nie wierzę że kiedy pani piła cokolwiek podczas biegu trafiła Pani w kosz??? no chyba ze biegnie Pani z workiem na śmieci.

    5. A co Pani robi ze śliną i smarkaniem połyka??? gratulacje. Toć jest to fizjologia i logika ze wszystko co zalega wydala się na zewnątrz…a że Pani biega obok takich ludzi to he he z kim Pani biega???

    6..Nie mam ochoty już pisać…podsumuje to wszystko zdaniem, że wy Maratończycy myślicie że złapaliście rytm świata że wszystko oprócz was jest słabsze…chwalicie się wynikami naciągając je, kupujecie gadżety z kosmosu…nawet nie potraficie bez nich biegać…a przecież prawdziwy Maratończyk był grekiem który biegnąc do króla w zamiarze ostrzeżenia zmarł w wycieńczenia nie mając nic…za życia a Pani…??? Prawdziwi Maratończycy to są ci którzy biegnąc na trasie są bardzo tolerancyjni zatrzymają się by komuś pomóc, przepuszczą słabych. Nie zależy im na dziwnych gadżetach bo przecież dla nich to bieg jest pasją a nie czas…to tyle…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger