fbpx

Czytelnia > Felietony > Slider > Trening > Teoria treningu

Komu potrzebny trener biegowy? [Felieton]

Komu potrzebny jest trener biegowy – czy to w ogóle ma sens? Jakie kryteria decydują o tym, że ktoś jest dobrym czy słabym trenerem? Czy w Polsce jest ich zbyt wielu?

Na rynku biegowym od lat pojawia się wiele osób oferujących wsparcie i usługi trenerskie: zarówno początkującym, jak i bardziej zaawansowanym biegaczom. Sami trenerzy też są różni, ale to w większości byli biegacze, albo poziomu amatorskiego, albo wyczynowego.

Wbrew pojawiającym się tu i ówdzie tendencjom nie uważam, żeby ktokolwiek miał zabraniać innym wykonywania tego rodzaju pracy, albo że mniej doświadczeni trenerzy nie mają racji bytu. Od początków sportu przekazywanie wiedzy odbywa się w dużej mierze na zasadzie mentoringu – bardziej doświadczony biegacz przekazuje wskazówki początkującym. Dla kogoś, kto kompletnie nie wie, od czego zacząć, przydatna będzie każda pomoc. Dlatego nie szokuje mnie, że, powiedzmy, biegacz z 2-letnim doświadczeniem pełni rolę mentora czy też trenera dla swojego początkującego kolegi. Nie mam zamiaru hejtować takich osób, wręcz przeciwnie, uważam, że ich obecność jest korzystna dla społeczeństwa biegaczy i biegaczek. Szczególnie w społecznościach lokalnych, gdzie z trenerem można się fizycznie spotkać i wyjść na wspólny trening.

Tym niemniej, ważny jest ciągły rozwój i usprawnianie warsztatu, a poziom trenera musi być dopasowany do poziomu zawodnika i jego oczekiwań. Trudno się spodziewać, że trener, który ma zaledwie kilka lat doświadczenia i sam nigdy nie był sportowcem w poważnym sporcie, będzie w stanie prowadzić zawodnika z dużymi ambicjami. Wymagałoby to wtedy bardzo intensywnych studiów i ciągłych konsultacji z innymi specjalistami. W teorii wszystko jest możliwe, w praktyce bardzo rzadko spotykane.

Kolega pomoże?

Jeśli mamy przed sobą biegacza, który jest na poziomie 45 minut na 10 kilometrów i chce jedynie bieżąco zarządzać przygotowaniami, aby miało to ręce i nogi, wystarczy mu pomoc kolegi z klubu czy osiedla, z nieco większym doświadczeniem. Natomiast gdy ta sama osoba myśli, dajmy na to, o bieganiu 10 kilometrów w 35 minut albo szybciej, albo w ogóle o bieganiu bardzo szybko i maksymalizowaniu swojego potencjału, prosty nadzór nie wystarczy. Potrzebna jest wizja długoterminowego rozwoju, wizja treningu nie tylko na dziś, ale także na rok przyszły i za kilka lat oraz doświadczenie, jak rozkładać bodźce w wieloletnim cyklu. Częściowo także doświadczenie, które pozwala łatwo ustalić, na co warto stawiać, a na co nie. U niektórych biegaczy poprawa pewnych cech zawsze będzie minimalna i doświadczony szkoleniowiec szybko odkrywa, że na niektóre elementy nie warto tracić czasu.

Bieganie na wysokim poziomie wymaga wyobraźni trenera oraz zdolności do przewidywania kłopotów w przyszłości. Weźmy zawodnika z poziomu 45 minut. Jego poziom sprawności motorycznej jest prawdopodobnie na tyle niski, że bieganie nawet najkrótszych odcinków w treningu odbywa się na prędkościach nie szybszych niż 3:50-3:40/km. Jeśli w przyszłości chce przebiec dychę w 35 minut, oznacza to, że będzie musiał na treningu biegać szybciej niż prędkość startowa. Długie interwały w tempie 3:20/km, krótkie odcinki nawet do 3:00/km.

Trzeba więc zastanowić się, co blokuje i co będzie blokowało w przyszłości człowieka, który obecnie nie jest w stanie rozpędzić się na krótkim odcinku szybciej niż 3:40/km. Trener już dzisiaj wie, że za 2 albo trzy lata trzeba będzie biegać o wiele szybciej, ale ponieważ motorycznie jest to obecnie niemożliwe, planuje, jak to zmienić i podejmuje decyzje od razu. Mówiąc inaczej, przewiduje już dzisiaj, co może być problemem za dwa lata i już dzisiaj podejmuje czynności zaradcze, nie zaniedbując jednocześnie bieżącego treningu. Brak tego typu strategii może spowodować, że gdy za dwa lata zawodnik będzie wytrzymałościowo gotowy do podjęcia wyzwania, motorycznie nie da rady. Bo na wczesnym etapie nie zostały zastosowane treningi, które podniosłyby sprawność, utrwaliła się słaba technika i później pewnego poziomu nie da się przeskoczyć.

Czasem jest za późno

Im bardziej poważne i dalekosiężne plany, tym więcej strategicznego myślenia potrzeba na początku przygotowań. To też jedna z odpowiedzi, po co w ogóle potrzebny jest trener. Da się, oczywiście, biegać metodą prób i błędów, albo doszkalając się na własną rękę. Problem w tym, że część błędów z początku jest ukryta i wychodzi na jaw dopiero po początkowym wzroście formy. A jednocześnie u początkującego praktycznie każda metoda daje progres.

Problemy zaczynają się później. Z początku zawodnik poprawia się, robiąc cokolwiek i jest zadowolony, jakie to łatwe. Gdy dochodzi do ściany, próbuje sobie z tym poradzić przez kolejny sezon albo kilka. Jeśli się nie udaje, decyduje się na opiekę trenerską, tylko po to, aby trener odkrył, że trening stosowany w poprzednich latach na tyle zablokował możliwość dalszego progresu, że już praktycznie nic się nie da zrobić. Nie cofnie się łatwo błędów sprzed lat.

To częste wsród ambitnych amatorów, którzy zaczynali trening od powolnego biegania dla siebie, a potem podnosili poprzeczkę. Wielu z nich biega maraton na poziomie 3 godzin, niektórzy dochodzą nawet do poziomu 2:50-2:40. Niżej schodzi już mało kto, a wynika to często z błędów popełnianych w pierwszych latach. Na poziomie 2:40 ma się potem do czynienia z podopiecznym, który zastosował już wszystkie możliwe bodźce, wszystkie możliwe środki, łącznie z bieganiem bardzo dużo i bardzo długo. I o ile przy odpowiednich podstawach rasowego ścigacza doprowadziłoby to do poziomu 2:15 w maratonie, tak amator kończy na 2:40, bo przez błędy w pierwszych latach nie jest w stanie biegać szybciej w szczycie kariery.

Mówiąc inaczej, uważam strategiczne myślenie o zawodniku za najważniejszą cechę dobrego trenera i tu uwidacznia się przewaga doświadczenia. Ale nawet początkujący szkoleniowiec może trenować podopiecznego dobrze, stosując się do zasady, żeby przede wszystkim nie szkodzić. Trening umiarkowany, różnorodny, niezbyt ciężki, i tak da w pierwszych latach progres, a jednocześnie zostawia miejsce na potencjalne podkręcenie w późniejszych latach. Do tego trzeba jednak przekonać biegacza. Z tego względu dobry trener w pierwszych latach odkrywa często rolę nie motywującą, ale wręcz hamującą. To bardzo trudne, powiedzieć ambitnemu zawodnikowi, że powinien robić mniej.

Można oczywiście rozmawiać także o zdrowotnych zaletach współpracy z trenerem, oszczędności czasu, a także zwiększonej motywacji. Znacznie trudniej nie wyjść na trening, gdy trzeba się potem z tego komuś wytłumaczyć. Współpraca z trenerem pozwala unikać błędów, jest to nauka na błędach, które ktoś inny popełnił już wcześniej. Im większe doświadczenie trenera, tym więcej tych błędów już widział, albo u siebie, albo u innych.

Tym niemniej, dochodzimy do głównej myśli tego tekstu: to naturalne i pożądane, że rozwój w sporcie odbywa się dzięki korzystaniu z wiedzy bardziej doświadczonych od siebie. Czy jest to znany trener, czy tylko kolega z podwórka – to już pochodna celów danego biegacza, jego podejścia do życia, przygotowań, motywacji. Warto jednak przekazywać wiedzę, bo to wspiera wszystkich biegaczy jako społeczeństwo.

Choroba polskiego biegania

Aktualna dygresja: społeczeństwo zamknięte traci wiedzę o tym, jak mocno można trenować i do jakich efektów dojść konkretnymi metodami. Uważam, że to w dużej mierze choroba polskiego biegania w obecnych czasach. Brak wymiany wiedzy doprowadził do zatrzymania rozwoju i wręcz uwstecznienia. Nowe pokolenia nie znają “starych” biegaczy, nie mają pojęcia, jak ciężko pracowali, jakie popełniali błędy, ale i na czym zyskiwali. Stąd ogólna podejrzliwość wobec wszystkich, którzy biegają lub kiedykolwiek biegali szybko, posądzenia o doping oraz tłumaczenie własnej niemocy.

W krajach, gdzie następuje naturalna wymiana wiedzy, np w Kenii czy USA, gdzie istnieją duże, profesjonalne grupy, dość często mieszające się swobodnie z lokalnymi społecznościami, występuje naturalna wymiana wiedzy. Kolejne pokolenia zawodników widzą, co konkretnie trzeba zrobić, aby biegać szybciej. Jeśli przekonasz się, że twój sąsiad po dziesięciu latach treningu dochodzi do określonego poziomu, to wiesz, że Ty sam również jesteś do tego potencjalnie zdolny. Punktem odniesienia jest dla Ciebie bieganie szybko. Jeśli natomiast wiedza nie krąży, zanika, pojawiają się teorie spiskowe: że ten, to na pewno koksuje, że tamten to nie wiadomo skąd się wziął. Mało kto zdaje sobie obecnie w Polsce sprawę, że wynik 27:39 na 10 000 metrów, wydający się obecnie nieprawdopodobnym poziomem, już w 1965 roku osiągnął australijski amatorski biegacz, startujący nie dla pieniędzy (bo wtedy w bieganiu nie było pieniędzy), tylko dla przyjemności i własnej satysfakcji. To samo dotyczy maratonu – ambitny amator już w 1969 roku biegał na poziomie 2:08:33. Pięćdziesiąt lat temu.

Wracając natomiast do tematu felietonu – wymiana wiedzy, szeroko pojęty mentoring w sporcie, czy to w postaci zorganizowanej współpracy trener/podopieczny, czy też jako koleżeńskie pomaganie sobie nawzajem, jest zjawiskiem korzystnym dla nas wszystkich. Dlatego warto się w tym dziele wspierać. Bardzo trudno jest przygotować się na porządne bieganie w warunkach absolutnej izolacji: nie korzystając z niczyjej pomocy, nie szukając, nie interesując się tym, co robili kiedyś inni. Ciekawość w bieganiu bywa bardzo pomocna, a inspiracja innymi zawsze odgrywała rolę głównego katalizatora postępu.

mm
Marcin Nagórek

Podoba ci się ten artykuł?

4.5 / 5. 4

Przeczytaj też

Od strony biologii wygląda to następująco: cykl menstruacyjny trwa około 28 dni. Dzieli się on na dwie fazy: folikularną i lutealną. Granicą pomiędzy nimi jest owulacja, inaczej jajeczkowanie, czyli początek wędrówki komórki jajowej z „nadzieją” […]

Kobieca strona biegania, czyli o cyklu miesiączkowym słów kilka

Na rynku biegowym zadebiutowała nowa generacja butów ASICS GEL-CUMULUS 24. Wszechstronny model zapewnia biegaczom najwyższy komfort na różnych dystansach. Za zaawansowaną trwałość odpowiada autorska technologia amortyzacji FF BLAST. Nowatorskie rozwiązanie ASICS sprawia, że but jest […]

Legendarny ASICS GEL-CUMULUS doczekał się 24. edycji. Co nowego?

Nawet ponad 4 tysiące biegaczy może pobiec w najbliższy weekend ulicami Białegostoku w ramach 9. PKO Białystok Półmaratonu, PKO Biegu na 5 i innych biegów towarzyszących. Ostatnią szansą na start są zgłoszenia w Biurze Zawodów […]

9. PKO Białystok Półmaraton już w ten weekend!

Bardzo dobre dopasowanie, 8 godzin ciągłego słuchania oraz etui potrafiące aż 3-krotnie naładować słuchawki, systemy Aktywnego Wyciszania Szumów oraz technologia HearThrough, wysoka jakość rozmów dzięki 4 wbudowanym mikrofonom to główne zalety Jabra Elite 7 Active. […]

Recenzja video słuchawek dousznych Jabra Elite 7 Active

Suplementy dla biegaczy – brać czy nie brać? Oto jest pytanie! Wokół witamin, ziół, kwasów tłuszczowych i mikroelementów nagromadziło się tak wiele niedomówień, że przeciętny biegacz nie wie, z czym to jeść.

Suplementy dla biegaczy – brać czy nie?

a odbędzie się RUN TORUŃ! Poniżej znajdziecie wszystkie najważniejsze informacje, które ze spokojem pozwolą uczestnikom przygotować się na biegowe wyzwanie. PROGRAM do pobrania – http://www.run-torun.pl/pliki/PROGRAM.pdf MAPA poglądowa z trasami biegów i informacjami organizacyjnymi do pobrania […]

Biuro Zawodów i inne ważne informacje przed RUN TORUŃ 2022

Warto od początku urozmaicać treningi. Odpoczynek po mocnym akcencie. Fot. Istockphoto.com

Wiele osób twierdzi, że bieganie jest potwornie nudnym zajęciem. Rzeczywiście, jeśli za każdym razem pokonuje się tę samą trasę, w tym samym tempie, po pewnym czasie takie bieganie może nudzić. Ale przecież sposobów na urozmaicenie treningu nie brakuje!

7 propozycji jak urozmaicić trening biegowy

Kontuzje biegaczy - ból kolan i mięśni łydek

Przedstawiamy ostatnią część „trylogii” poświęconej kontuzjom, które najczęściej uprzykrzają życie biegaczom. Mówiliśmy o kręgosłupie, stopach i mięśniach. Na koniec rozprawiamy się ze stawem powodującym całą masę problemów – kolanem. Poruszymy też problemy łydek i związane ze skręceniem stawu skokowego.

Najczęstsze kontuzje biegaczy. Kolano, staw skokowy i łydki