fbpx

Koniec kariery Artura Kuciapskiego. „Powrót do sportu jest niemożliwy”

Autor: Marcin Nagórek • 11.12.2018

Artur Kuciapski na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w lekkoatletyce. Fot. Getty Images

Karierę sportową oficjalnie zakończył 25-letni Artur Kuciapski, wicemistrz Europy w biegu na dystansie 800 metrów sprzed czterech lat. Przyczyną była poważna choroba genetyczna: zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa.

Artur przez lata wydawał się kolejnym polskim wielkim średniodystansowcem, mogącym nawiązać do sukcesów Pawła Czapiewskiego, Marcina Lewandowskiego czy Adama Kszczota. W świadomości kibiców pojawił się w roku 2014, kiedy w wieku niecałych 21 lat niespodziewanie zdobył srebrny medal mistrzostw Europy seniorów w Zurychu. Każdy kolejny bieg na tej imprezie był szybszy i w ciągu kilku dni Artur Kuciapski z mało znanego 800-metrowca, który nigdy nie złamał bariery 1 minuty i 46 sekund, nagle stał się gwiazdą światowego formatu, z najlepszym czasem 1:44,89. Do dzisiaj daje to szóste miejsce w tabeli najlepszych polskich biegaczy w historii na dystansie 800 metrów.

W kolejnym roku Kuciapski został młodzieżowym mistrzem Europy, podobnie jak wcześniej Kszczot i Lewandowski, ale widać było, że wynikowa machina mocno się zacięła. Poza jednym biegiem – 1:45,21 w Rzymie – pozostałe czasy były już wyraźnie słabsze od tych z poprzedniego sezonu. Problemem okazały się kolejne urazy, wynikające z nieprawidłowej postawy ciała. Biegacza dopadały kolejne kontuzje i przerwy treningowe, konieczne były aż trzy operacje mięsni skośnych brzucha i pachwin. Sezon 2016 był stracony kompletnie, a w 2017 mimo pojedynczych przebłysków Artur nie wrócił do szczytowej formy. To jednak nie koniec problemów. W 2018 nie wystartował ani razu, a lekarze zdiagnozowali zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. To mało znana choroba o nierozpoznanych przycyznach, podejrzewa się podłoże genetyczne. Polega na stopniowym kostnieniu połączeń międzykręgowych kręgosłupa, który w najostrzejszej fazie w ogóle nie pozwala na zginanie. Sztywnieć zaczynają także inne stawy oraz ścięgna w ciele. Choroba zupełnie uniemożliwia wysiłek na poziomie wyczynowym, a w niektórych przypadkach także normalne życie. To dramat dla każdego człowieka, nie tylko sportowca.

Artur Kuciapski podsumował swoją biegową przygodę, trwającą łącznie 10 lat, w emocjonalnym wpisie na Facebooku. Uważa, że poprzednie kontuzje nie wynikały z choroby i niczego w życiu nie żałuje. Przyznaje, że decyzja o końcu kariery jest wymuszona i nigdy by się nie pojawiła, gdyby nie problemy ze zdrowiem.

Gdyby dało się wyleczyć kontuzję, na pewno chciałbym wrócić do sportu, ale wiem, że to jest niemożliwe, a ryzykowanie zdrowia w dalszej perspektywie czasu zupełnie nie ma sensu i rozsądek wziął górę” – pisze sportowiec – Ten etap życia to już historia i zaczął się nowy, ale jedno jest pewne: wszystko w moich rękach, jak on się potoczy. Nie poddam się, nie tego uczył mnie sport” – dodaje Artur.

Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że dzięki wyczynowemu uprawianiu sportu i związanej z tym opiece lekarskiej jego choroba została zdiagnozowana wyjątkowo szybko. Zwykle od pojawienia się pierwszych, nieswoistych objawów do diagnozy mija co najmniej kilka lat. Tymczasem im wcześniej podejmie sie leczenie, tym większe szanse na łagodny przebieg schorzenia. Artur Kuciapski ma zamiar nadal uprawiać sport, ale tylko rekreacyjnie. Rehabilitacja w jego wypadku jest bowiem wskazana, sport jest jednym z elementów leczenia, obok m.in. stałego przyjmowania leków sterydowych.

Nie patrzę w tył, bo to już historia, patrzę w przód i wiem, że mnóstwo ciekawostek przede mną. Grunt to pozytywne myślenie, uśmiech na twarzy i wiara w siebie, do tego dużo pracy i cierpliwość w oczekiwaniu na sukces. Dziękuję wam wszystkim bardzo bardzo mocno, że byliście ze mną” – podsumowuje jeden z najlepszych polskich średniodystansowców w historii. Przyznaje również, że „pierwszy raz poleciała mi łezka jak to pisałem i niech to będzie ostatni raz„.

Historia Artura Kuciapskiego pokazuje, jak ważne jest w sporcie wyczynowym zdrowie. Jego koleżanka z grupy, która także „wypłynęła” podczas mistrzostw Europy w 2014, Joanna Jóźwik, w ostatnich latach również zmaga się z problemami zdrowotnymi. Wielki talent Kuciapskiego okazał się za małym darem, aby utrzymać biegacza na szczycie. 800 metrów to dystans biegowy, który wymaga jednoczesnego trenowania szybkości, siły i wytrzymałości. Mało który organizm to wytrzymuje. Rekordzista Polski na 800 metrów, Paweł Czapiewski, po zdobyciu brązowego medalu mistrzostw świata w kolejnych latach głównie walczył z kontuzjami. Karierę zakończył niespełniony. Jeszcze gorzej toczy się sportowe życie innej wielkiej nadziei polskich biegów średnich, byłego rekordzisty Polski na 1500 metrów, Artura Ostrowskiego. Po kolejnych kontuzjach zawodnik od kilku lat biega na dużo niższym poziomie niż w najlepszym sezonie, 2011. Bezskutecznie próbuje wrócić na szczyt.

Tym bardziej warto docenić, jak fenomenalne kariery rozwijają Marcin Lewandowski oraz Adam Kszczot. Ten pierwszy jest jednym z najbardziej długowiecznych biegaczy w historii światowych 800 metrów. Dzięki dobremu przygotowaniu ogólnemu, opieki trenerskiej brata od młodych lat i rozsądkowi biega bez kontuzji na wysokim poziomie od kilkunastu lat. W jego ślady idzie dwa lata młodszy Kszczot. Obaj Polacy to wyjątki na skalę światową, potrafią biegać szybko sezon za sezonem, ścigając się z kolejnymi efemerycznymi gwiazdami z Kenii czy Etiopii. Jak pokazuje przykład Artura Kuciapskiego – na każdy taki szczęśliwy traf przypada wiele innych, kończących się brakiem sukcesu. Nam, kibicom, pozostaje tylko trzymać kciuki za wszystkich reprezentantów i życzyć im sukcesów w życiu – czy to sportowych, czy innego rodzaju. Artur Kuciapski dał nam sporo biegowych radości i miejmy nadzieję, że pozostanie szczęśliwym człowiekiem także poza sportem wyczynowym.

Jedno przemyślenie nt. „Koniec kariery Artura Kuciapskiego. „Powrót do sportu jest niemożliwy”

  1. Advertisment ad adsense adlogger