fbpx

Świetna forma Polaków w Monaco. Kszczot i Lewandowski znów pokazali, na co ich stać

Autor: Marcin Nagórek • 17.07.2016
Adam Kszczot zwycięża na 1000 m podczas Mityngu Diamentowej Ligi w Brykseli. 5 września 2014. Za plecami - Lewandowski i Aman. Fot. PAP

Adam Kszczot i Marcin Lewandowski podczas Mityngu Diamentowej Ligi w Brukseli 5 września 2014. Fot. PAP

Bardzo udany przebieg miał dla Polaków piątkowy mityng w Monaco. Z dobrej strony po raz kolejny pokazała się polska szkoła 800 metrów. Adam Kszczot, Marcin Lewandowski i Angelika Cichocka pokazali znakomitą formę.

Co roku Monaco jest najlepszym lub przynajmniej jednym z kilku najlepszych mityngów lekkoatletycznych świata. Wygrac tutaj, znaczy być na absolutnym topie. Są lata i konkurencje, kiedy trudniej jest znaleźć się na szczycie w Monaco niż na mistrzostwach świata – choćby ze względu na dużą ilość startujących Kenijczyków. Tegoroczna edycja wypadła odrobinę blado, choćby ze względu na to, że odbywa się w cieniu kilku afer dopingowych. Etiopka Genzebe Dibaba, która rok temu pobiła tu rekord świata na dystansie 1500 metrów, w bieżącym sezonie jest pod ostrzałem Światowej Agencji Antydopingowej. Jej trener został aresztowany, a potem wypuszczony, ma odpowiadać przed sądem, a cała grupa treningowa jest regularnie testowana. Być może z tego powodu Dibaba niemal w ogóle nie startuje, a w jedynym tegorocznym starcie zaliczyła wynik o 9 sekund słabszy od zeszłorocznego.

Z drugiej strony nieco w cieniu mamy najnowszą odsłonę afery w Kenii. Aresztowano i oskarżono kilku zachodnich trenerów i menedżerów, inni zostali zmuszeni do wyjazdu z kraju, m.in. słynny Renato Canova. Na razie trudno powiedzieć, na ile są to oskarżenia mające oparcie w dowodach, a na ile typowa dla Kenii niechęć do zagranicznych menedżerów i trenerów. Tym niemniej kłopoty odbijają się na formie kenijskich gwiazd. Najbardziej spektakularnym przykładem jest startujący na 1500 metrów Asbel Kiprop. Rok temu w Monaco otarł się o rekord świata na 1500 metrów, w tym – straszliwie osłabł na ostatniej prostej i zajął dopiero szóste miejsce z czasem 3:32,03 – prawie sześć sekund wolniej niż rok temu. Dzięki temu jednak, paradoksalnie, bieg w Monaco był bardziej ciekawy. Do ostatniej prostej nie było pewne, kto wygra, a szanse miało co najmniej sześć osób. Ostatecznie wszystko zostało w rękach kenijskich – najszybszy był kolega Asbela z reprezentacji, Ronald Kwemoi, z czasem 3:30,49. W biegu tym padł m.in. rekord Czech, poprawiony przez Jakuba Holusę – 3:33,36. Dzięki temu Czesi mają rekord o ponad sekundę lepszy od naszego.

Nieco słabo wypadł startujący tradycyjnie na tym nieco nietypowym dla siebie dystansie brytyjski długodystansowiec Mo Farah. W ostatnich dwóch sezonach schodził tu poniżej 3:29, w tym roku był piąty z czasem 3:31,74.

Dla Polaków najbardziej interesujące było męskie 800 metrów. Zwyciężył Kenijczyk Alfred Kipketer, ale przed porażką z Adamem Kszczotem uchroniło go tylko szczęście. Adam biegł cały czas tuż przy bandzie i o ile taka taktyka rok temu zapewniła mu wicemistrzostwo świata, tak w tym roku w Monaco był kompletnie zablokowany na ostatniej prostej. Widać było zapas sił, Polak wyprzedzał slalomem i na ostatnich metrach dochodził Kenijczyka jak błyskawica, ale ostatecznie przegrał o dwie setne części sekundy. Kipketer 1:44,47, Kszczot 1:44,49, najlepszy tegoroczny wynik naszego biegacza. Z bardzo dobrej strony pokazał się też Marcin Lewandowski. Cały czas biegł aktywnie z przodu, walcząc, trochę nie w swoim stylu. Widać było pewnośc siebie Polaka. Na ostatniej prostej Marcin atakował po zewnętrznej i był bliski wygrania całości. Ostatecznie zajął trzecie miejsce z najlepszym czasem w tym roku – 1:44,59.

W kobiecym 800 metrów w tym roku sytuacja jest ciężka. Po kontrowersyjnym werdykcie Sportowego Trybunału Arbitrażowego nie obowiązują wcześniejsze przepisy kontroli płci, co pozwala na starty zawodniczkom z nietypową gospodarką hormonalną, o silnych cechach męskich. To one nadają ton rywalizacji na bieżniach w tym roku. Caster Semenya z RPA po raz kolejny okazała się nie do pokonania, osiągając fenomenalny czas – 1:55,33. To najlepszy czas na świecie w tym roku, jeden z najlepszych w historii, życiówka oraz rekord mityngu. Za plecami Caster finiszowały dwie równie kontrowersyjne biegaczki – Francine Niyonasaba i Margaret Wambui (która ostatecznie została zdyskwalifikowana). W tym trudnym towarzystwie fantastycznie spisała się Polka, Angelika Cichocka. Zajęła szóste miejsce z fantastycznym rekordem życiowym – 1:58,97. Daje jej to 7 miejsce na liście wszechczasów w historii 800 metrów w Polsce. Angelika biegła mocno i odważnie, cały czas trzymając się z przodu, podobnie jak Adam Kszczot i Marcin Lewandowski. Jeśli taką formę polscy biegacze utrzymają do Igrzysk Olimpijskich, będzie co oglądać. Odważne, szybkie bieganie, wysokie miejsca i doskonałe czasy.

W biegu na 110 metrów przez płotki szóste miejsce zajął Daniel Czykier.

Pełne wyniki mityngu do obejrzenia po kliknięciu w link

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger