fbpx

Czytelnia > Ludzie > Historie biegaczy > Trening > Jak zacząć biegać > Zacznij biegać

Amatorskie kluby biegowe – dlaczego warto dołączyć do grupy?

Amatorskie kluby biegowe - Night Runners

Solidna reprezentacja Night Runners podczas imprezy zBiegiemNatury (2 listopada 2013 r.). Członkowie klubu są łatwo rozpoznawalni na wszystkich zawodach – mają odblaskowe koszulki z logo klubu z przodu i z wybranym przez siebie napisem z tyłu. Fot. Tomasz Szwajkowski.

Prawie żaden z nich nie ma sponsora, mało który jest sformalizowany, nikt nie wymaga od nikogo konkretnych wyników, nie trzeba uczestniczyć we wszystkich spotkaniach, a składka członkowska nie przekracza 10 zł albo w ogóle jej nie ma. Amatorskie kluby biegowe – po co to komu?

Najważniejszy pierwszy krok

Jedna z najczęstszych motywacji, którą wymieniają członkowie amatorskich klubów biegowych, gdy pytam ich, dlaczego przyłączyli się do grupy, to właśnie… motywacja. Dla wielu z nich wcześniej wyjście na trening wymagało nie lada samozaparcia, a i tak często na chęciach się kończyło.

– Człowiekowi samemu często ciężko się zmobilizować, a świadomość, że ktoś na ciebie czeka, daje bardzo wiele – mówi Marcel Mierzicki z warszawskiego „oddziału” klubu Night Runners.

Innym ważnym powodem, dla którego biegacze decydują się biegać w grupie lub choćby żyć w jakiejś biegowej społeczności, jest chęć dzielenia się wspólną pasją.

– Myślę, że sporo biegaczy szuka jakiejś wspólnoty, z którą mogliby się utożsamiać. Chcę przynależeć do grupy, która ma wspólne pasje, wyzwania, problemy – mówi Bartek Olszewski, członek Warszawiaky Athletics Club z życiówką w maratonie 2:29:18. Podobnego zdania jest Agnieszka Wandel, która od roku biega w Poznaniu z Night Runners: – Można porozmawiać z ludźmi o naszej wspólnej pasji. Ludzie, którzy nie biegają, nie zawsze rozumieją nasze potrzeby i nie chcą słuchać o naszych nowych życiówkach, startach, bólach itd. Agnieszka postanowiła jednak biegać z innymi przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo. Nie chciała biegać sama po zmroku, a głównie wieczorami ma czas na treningi.

Poszukiwania klubu biegowego rozpoczynają też ci, którzy chcą po prostu przynależeć do jakiejś społeczności. Taką motywację podaje Paweł Lipiński, klubowy kolega Bartka Olszewskiego: – Chciałem być czegoś częścią, jakiejś grupy, i trafiła mi się najlepsza. – To niesie za sobą kolejne pozytywne konsekwencje dla biegaczy. Niektórzy wstępują do klubów po to, żeby poznać nowych ludzi, a także mieć towarzystwo na treningach. Wiola Pec z klubu Biegusiem.pl opowiada, jak została członkiem takiej społeczności: – Przed biegiem, na przystanku autobusowym, widząc trójkę osób ubranych na sportowo, podeszłam, zapoznałam się spontanicznie, mówiąc: „Chyba jedziemy na ten sam bieg?” – i tak oto spotkanie i rozmowa zaowocowały tym, że jestem teraz członkiem klubu. Pomyślałam, że chcę być blisko osób, które tak jak ja są pozytywnie zakręcone na punkcie biegania i bez biegania nie potrafią żyć.

Niektórzy jako powód wstąpienia do klubu podają chęć promowania biegania. Wiadomo – w grupie siła! Łatwiej zwrócić uwagę na wesołą gromadę niż na pojedynczego biegacza, choćby pot lał się z niego strumieniami.

Co amatorski klub daje biegaczowi?

Bo raczej nie sławę i pieniądze – to można zyskać też bez przynależności do klubu. Ci, którzy postanowili swoje życie biegowe dzielić z grupą, podają mnóstwo zalet i korzyści płynących z bycia członkiem klubu. Są wśród nich:

– wsparcie, kiedy pojawiają się problemy i kontuzje;
– towarzystwo na treningach;
– przebywanie i rozmowy z ludźmi o wspólnej pasji („Człowiek wie, że nie jest jedynym wariatem w mieście” – Adam Banaszek, Biegusiem.pl);
– wspólnota, z którą można się utożsamić;
– motywacja do treningów i podnoszenia poziomu sportowego („Klub dał mi możliwość biegania z jednymi z najlepszych biegaczy amatorów, nie jestem jeszcze mocnym zawodnikiem i odstaję od elity klubowej, co daje mi dodatkową energię na treningach, żeby biegać na tym samym poziomie co chłopaki z klubu” – Paweł Lipiński, Warszawiaky);
– rywalizacja („Nie odpuszczam treningów, wyznaczam sobie nowe cele i ścigam się nie tylko z obcymi ludźmi na zawodach, ale rywalizuję ze swoimi, widać wtedy postęp, jaki się zrobiło we własnych treningach” – Wojtek Brzeziński, Night Runners Poznań);
– satysfakcja z reprezentowania grupy/idei/miejsca;
– możliwość porównania swoich wyników z osiągnięciami innych;
– podejrzenie metod treningowych innych biegaczy;
– znalezienie osób biegających w podobnym tempie;
– wsparcie innych biegaczy z klubu podczas zawodów („Wzajemny doping, który dają sobie klubowicze, jest nieporównywalny z żadnym innym. Nieważne, czy twoim celem na dychę jest złamanie 40 minut czy godziny, jakikolwiek by on nie był, najpierw dostaniesz gorący doping, aby go osiągnąć, a później wszyscy będą się cieszyć wspólnie z tobą albo poklepią po ramieniu i powiedzą: następnym razem życiówkę masz w kieszeni” – Katarzyna Głowienka, Biegusiem.pl);
– większa rozpoznawalność („Na zawodach jesteśmy bardziej zauważalni nie tylko pod postacią nazwisk i imion, które szybko mogą umknąć pamięci” – Marek Maćkowiak, Ultra 77);
– pomoc w stawianiu pierwszych biegowych kroków;
– wymiana doświadczeń biegowych i fachowej wiedzy.

Amatorskie Kkluby biegowe - Biegam Na Tarchominie

Grupa Biegam Na Tarchominie podczas jednego ze swoich treningów. Fot. Jacek Bułyk.

Jak działają kluby?

Ponieważ są to amatorskie kluby biegowe, nie obowiązują ich żadne przepisy. Przy zgłoszeniach na różne biegi często jest pole o nazwie „klub sportowy”. Na dobrą sprawę można tam wpisać cokolwiek i w ten sposób tworzy się jednoosobowy klub. Amatorskie kluby biegowe mogą działać w sposób zupełnie niesformalizowany. Tak funkcjonuje np. warszawski klub Biegam Na Tarchominie („BNT to przede wszystkim grupa pasjonatów biegania, którzy chcą promować zdrowy tryb  życia w swojej okolicy” – mówi Jacek Bułyk prowadzący klub), Byledobiec Anin czy Ultra 77. Kilka osób się skrzykuje, tworzą klub, ten staje się coraz bardziej popularny, ma coraz więcej członków, ale w dalszym ciągu funkcjonuje jako umowa między biegaczami.

Są też grupy, które rejestrują się jako stowarzyszenia sportowe. Tak działa np. aleTEMPO (są zarejestrowani w urzędzie miasta jako stowarzyszenie kultury fizycznej non profit; mają osobowość prawną i statut określający zasady działalności), Klub Biegowy Maniac (zrzeszony w rejestrze stowarzyszeń sportowych w Poznaniu; ma licencję klubową w Polskim Związku Lekkiej Atletyki), Szakale Bałut (stowarzyszenie sportowe wpisane do łódzkiego rejestru) czy już wkrótce Night Runners.

Zobowiązania wobec klubu

To zupełnie inna bajka niż profesjonalne kluby sportowe czy współpraca ze sponsorem. W amatorskich grupach biegowych zobowiązania są albo niewielkie, albo nie ma ich wcale. Zazwyczaj ograniczają się do płacenia składek (żaden z moich rozmówców nie podał kwoty wyższej niż 10 zł miesięcznie) oraz utożsamiania się z klubem podczas zawodów, czyli de facto wpisywanie odpowiedniej nazwy w zgłoszeniu, czasem start w klubowej koszulce. W wielu grupach nie ma nawet takich obowiązków.

– Członkowie drużyny nie są zobowiązani do niczego. Jeśli ktoś ma ochotę wpisać BNT jako drużynę podczas zawodów biegowych, to może to zrobić, ale też nie musi. BNT to przede wszystkim inicjatywa mająca na celu integrację i wspólne bieganie na Tarchominie – mówi Jacek Bułyk, który szefuje grupie Biegam Na Tarchominie. Podobnie sprawę przedstawia Tomasz Makowski, który zajmuje się klubem Night Runners: – Nie ma obowiązku startować jako Night Runners w zawodach, wpisanie nazwy jest całkowicie dobrowolne.

Czasem zobowiązania wobec klubu są mniej uchwytne. Biegacze wymieniają:

– dobrze i godnie reprezentować klub (Patryk Momot, Biegusiem.pl);
– biegać na dobrym poziomie (Paweł Lipiński, Warszawiaky);
– dawać z siebie wszystko na treningach i zawodach (Marek Maćkowiak, Ultra 77).

Ci, którzy nie mają żadnych zobowiązań wobec swojej drużyny, bardzo sobie to chwalą: – Nie ma opłat klubowych, deklaracji członkowskich, minimalnej ilości spotkań na których trzeba się zjawić i tym podobnych wymagań. Jest za to świetna zabawa i gorące przywitanie za każdym razem, gdy się zjawię na spotkaniu – nawet po wielotygodniowej przerwie – mówi Marcel Mierzicki z Night Runners Warszawa.

Wychodzi więc na to, że klub daje biegaczowi więcej niż biegacz klubowi. Jak mówi Agnieszka Wandel z poznańskiej drużyny Night Runners: – Nie mam żadnych zobowiązań i to jest najlepsze w amatorskich grupach biegowych. Jesteś w nich, identyfikujesz się z nimi, bo po prostu chcesz.

Wspólne treningi, wspólne imprezy

Spotkania treningowe to nie jedyna aktywność, jaką podejmują razem członkowie klubu. Czasem nawet zgromadzenie się o tej samej porze, w tym samym miejscu jest nierealne. – Wspólne treningi są rzadkie z uwagi na różne miejsca zamieszkania, spotykają się więc po 2-3 osoby mieszkające bliżej siebie i prezentujące podobny poziom – mówi Bogusław Rakowski, prezes klubu Szakale Bałut. Taki model przyjmuje większość klubów – ich członkowie trenują w mniejszych grupach. Niektóre społeczności organizują wspólny trening raz w tygodniu. Wyjątkiem pod tym względem jest działający w kilku miastach klub Night Runners, który organizuje aż dwa stałe treningi w tygodniu. Na każdym z nich potrafi pojawić się nawet kilkudziesięciu biegaczy!

Członkowie drużyn trenują wspólnie też inne dyscypliny sportu. – Przed ważniejszymi startami staramy się organizować dłuższe wspólne wybiegania, basen, siłownię itp. Na szybsze i bardziej wyspecjalizowane treningi umawiamy się we własnym zakresie, ponieważ dosyć dobrze się już znamy i jest nam tak wygodniej – mówi Wojtek Brzeziński, który biega w Poznaniu z Night Runners.

Dobra okazja do spotkania to przede wszystkim zawody biegowe. Klub stara się zebrać większą ekipę – wtedy jest szansa na rywalizację w klasyfikacji drużynowej. Członkowie wielu klubów są ze sobą tak zżyci, że nawet jeśli nie startują w zawodach, to jadą na nie, żeby pokibicować swoim kolegom. Night Runners na jedne z zawodów zorganizował transport autokarem, bo uzbierało się aż 45 osób chętnych do pojechania!

Niektóre kluby, w ramach popularyzowania biegania, same organizują zawody biegowe. aleTEMPO co roku rozgrywa klubowe mistrzostwa o nazwie Bieg na Dwa Kółka, w których wyłaniani są Mistrzyni i Mistrz aleTEMPO. Do tego cyklicznie odbywa się nietypowy bieg na orientację z niespodziankami. Wyjątkowo aktywna pod tym względem jest też grupa Szakale Bałut. Udało im się już zorganizować: cztery edycje Półmaratonu Szakala Dookoła Lasu Łagiewnickiego (w ostatniej edycji wystartowało ponad 500 zawodników), trzy edycje Sztafetowego Maratonu Szakala (ostatnio wystartowało ok. 30 siedmioosobowych drużyn) i dwie edycje sztafetowego górskiego biegu nocnego Wycie Szakala o Północy.

Oprócz spotkań o charakterze sportowym, kluby organizują spotkania nieformalne. Członkowie grup biegowych to po prostu ekipy przyjaciół – spotykają się więc przy najróżniejszych okazjach. Biegusiem.pl co roku organizuje urodziny klubu, a członkowie Night Runners z całej Polski organizują imprezę za każdym razem, gdy ich strona na Facebooku zyska kolejny 1000 fanów. – Ostatnio zarezerwowaliśmy klub dla 100 osób, a przyszło 150. Impreza trwała do białego rana – w końcu okres roztrenowania po ciężkim sezonie – mówi Wojtek Brzeziński z Poznania.

Amatorskie kluby biegowe - Biegusiem.pl

Ekipa Biegusiem.pl. Jednakowe bluzy ASICS kupili za własne pieniądze w atrakcyjnej cenie.  Nadruki wykonał jeden z członków klubu – Robert Kępka, właściciel agencji reklamowej. Fot. Jerzy Wojtaś.

Wąska specjalizacja

Z założenia amatorskie kluby biegowe otwarte są dla każdego – niezależnie od stopnia wytrenowania, wieku, czasem nawet miejsca zamieszkania (wystarczy integrować się na forum i spotykać na zawodach, a trenować można w swoim mieście). Są jednak kluby, które powstały z konkretnymi założeniami i chcą się ich trzymać. Night Runners, jak sama nazwa wskazuje, to nocni biegacze. – Pomysł zrodził się zupełnie przypadkiem pod wpływem impulsu w marcu 2011 r. Razem z moim kuzynem Piotrem Kalubą wyszliśmy biegać nocą nad poznańską Maltą. Pierwsze wspólne bieganie było bardzo udane, zatem w głowie pojawiły się myśli i chęci na kolejne nocne wyjścia biegowe. Wpadliśmy na pomysł, żeby może zebrać grupę kilku osób i biegać wspólnie wieczorami. Zaczęło się od stworzenia fanpage’a na Facebooku, skupiającego kilkadziesiąt osób, w tym 6-7 regularnie biegających – mówi o początkach klubu jego założyciel, Tomasz Makowski. Treningi Night Runnersów odbywają się dość późno – o 21:00. Dla niektórych biegaczy to doskonałe rozwiązanie, bo dopiero wtedy kończą wszystkie zajęcia związane z pracą i obowiązkami domowymi.

Inną wąską specjalizację obrali sobie Vege Runners działający właściwie w całej Polsce. Warunkiem przyjęcia do klubu jest bycie wegetarianinem lub weganinem (czyli minimum nie jeść mięsa, ryb i owoców morza). Klub stara się promować nie tylko bieganie, ale też – a może przede wszystkim – ideę wegetarianizmu i weganizmu. Biegacze biorą wspólnie udział w akcjach i kampaniach związanych z szerzeniem tych idei. – Do tego konkretnego klubu wstąpiłem, bo łączy mnie z jego pozostałymi członkami idea nie zabijania i nie krzywdzenia zwierząt. To budujące, że są osoby, które również biegają i nie jedzą mięsa jak ja. Co mi dał klub? Możliwość wymiany informacji na temat pogodzenia diety wegetariańskiej ze wzmożonym wysiłkiem fizycznym. Radość z faktu, że wegetarianizm nie jest już czymś niszowym, ale przeciwnie – stał się częścią mainstreamu – mówi członek klubu, Bartek Głowacki.

Z kolei Ultra 77, działający w Solcu Kujawskim, składa się – jak podpowiada nazwa – z entuzjastów dystansów ultra. W tej chwili klub ma jedynie 3 członków, ale piszemy o nim, bo może znajdą się gdzieś w Polsce inni fanatycy bardzo długich dystansów, którzy chcieliby stworzyć jakąś społeczność. – Spotkania to głównie dłuższe treningi – od 50 km w górę. Umawiamy się na spokojny bieg, najczęściej nocny, i mamy czas na dyskusje i plany. Przykładowe spotkanie wyglądało tak: bieg 30 km przez las, w plecaku jednorazowy grill, kiełbaski, przerwa na polanie pod wiatą. Później powrót raczej marszem, bo żołądki pełne – opisuje Marek Maćkowiak, jeden z członków i jednocześnie założycieli klubu. Skąd w nazwie „77”? To proste – wszyscy trzej członkowie klubu są z tego rocznika. Ale to nie jest warunek wstąpienia do klubu!

Jak zostać członkiem grupy biegowej?

W tekście zostało wymienionych kilka sporych klubów działających w różnych częściach Polski, ale prawda jest taka, że nie jesteśmy w stanie oszacować, ile amatorskich grup biegowych tak naprawdę działa w naszym kraju. Duża część z nich nigdzie się nie rejestruje. Drużyna może mieć nawet 10 członków i będzie spełniał wszelkie potrzeby biegaczy. Najłatwiejszy sposób na znalezienie klubu biegowego to po prostu wyszukanie go w Google’u, na przykład poprzez wpisanie „klub biegowy Goleniów” lub „amatorski klub biegowy Wadowice”.

Trzeba też pamiętać o tym, że nie wszystkie grupy działają wyłącznie w jednym mieście. Często członkowie danego klubu są rozsiani po całej Polsce, ale kontaktują się ciągle przez forum, Facebooka, listy dyskusyjne i spotykają się na zawodach albo podczas podsumowania sezonu. Dlatego nie przejmuj się, jeśli w twoim mieście nie działa żaden klub biegowy – możesz spokojnie „podczepić się” pod grupę działającą nawet na drugim końcu Polski. A jeśli takie rozwiązanie ci nie odpowiada, jest jeszcze jedno całkiem niezłe – załóż własny klub!

mm
Marta Tittenbrun

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

Nie masz czasu na gotowanie zdrowych posiłków? Mylisz się! Przyrządzenie spaghetti z domowym, pietruszkowym pesto zajmie ci maksymalnie 20 minut. Spaghetti z pesto z natki pietruszki – składniki ½ paczki makaronu Pęczek natki pietruszki Niewielka […]

Spaghetti z pesto z natki pietruszki – pomysł na szybki obiad

Wspólny apel organizatorów biegów Drodzy biegacze, to jak będzie wyglądał świat imprez biegowych w przyszłości w dużej mierze zależy dziś od Was. Jednym głosem z organizatorami imprez z całej Polski zwracamy się do Was z […]

WSPIERAM IMPREZY #wystartujępóźniej

Epidemia koronawirusa mocno wpłynęła na nasze nastroje. Wielotygodniowe przygotowania do wiosennego sezonu startowego zostały bowiem brutalnie przerwane. Większe niepokoje przeżywają jednak organizatorzy, którzy obecnie borykają się z ogromnym kryzysem finansowym. Czy będą w stanie go […]

Czy polskie biegi są skazane na upadek?

Obecny sezon stawia przed biegaczami duże wyzwanie. Odwołanie zawodów biegowych powoduje, że trening odbywa się bez kontrolnych i docelowych startów. W związku z tym osoby poważnie podchodzące do procesu przygotowania mają poważny dylemat: jak trenować […]

Sezon niestartowy. Jak teraz trenować?

Doceń najwybitniejszych biegaczy wszechczasów w Wielkim Plebiscycie Maratonu i włącz się do gry na hasło promocyjne 42. Maratonu Warszawskiego. W ramach Wielkiego Plebiscytu Maratonu uhonorujemy znakomite osobowości, które w znaczący sposób zapisały się w historii […]

Magia królewskiego dystansu – rusza Wielki Plebiscyt Maratonu!

W czasie, kiedy głównym hasłem przebijającym się przez wszystkie media jest #zostanwdomu, polscy biegacze nie próżnują. W Internecie w mgnieniu oka przybywa filmów osób biegających wokół stołu. Wbrew pozorom to nie przejaw szaleństwa, a… zorganizowana […]

Cała Polska biega wokół… stołów! Wyzwanie #1kmwokolstolu

Czy rozciąganie jest potrzebne? Coraz częściej wśród trenerów przygotowania motorycznego pojawiają się głosy, że niekoniecznie. Nadmiernie rozciągnięta grupa mięśniowa, to prosta droga do kontuzji. Jak więc podchodzić do wszelkich form stretchingu, które zewsząd przekonują, że […]

Czy warto się rozciągać?

Coraz mniej prawdopodobne staje się rozegranie igrzysk olimpijskich w Tokio w planowym terminie. Do MKOL trafia coraz więcej głosów z całego świata, nawołujących do zmiany terminu imprezy.

Świat zaczyna nawoływać do przesunięcia Igrzysk