fbpx
Krwawa Pętla okolica Góry Kalwarii

Wydarzenia > Relacje z biegów > Wydarzenia

Krwawa Pętla Bike&Run 2013 – podsumowanie

krwawa pętla

Edycja Krwawej Pętli Bike&Run 2013 za nami. Warto podsumować wydarzenia tego weekendu na gorąco, żeby jak najmniej nam umknęło. Wszak kolejna edycja już za rok :), a jesteśmy pewni, że chętnych będzie znów więcej niż tym razem. Skala wyzwania kusi, bo udział w Krwawej Pętli B&R to wielka przygoda.

Przeczytaj relację, która była uaktualniana na bieżąco w trakcie Krwawej Pętli. Znajdziesz w niej też zdjęcia i filmy.

A jednak, w przeciwieństwie do edycji 2012, tegoroczna Krwawa okazała się o wiele za trudna dla 4 z 6 zespołów (a dwa pozostałe nie zmieściły się w limicie czasu, z czego jedna część trasy – niewielką, ale zawsze – pokonała w sposób nieregulaminowy, asfaltem obok szlaku). Co właściwie sprawia, że to tak trudna rywalizacja? Czy tegoroczny odsiew uczestników był dziełem przypadku czy miał głębsze przyczyny?

Dystans

To ważny, ale moim zdaniem nie najistotniejszy czynnik. Że 250 kilometrów to ogrom przestrzeni do pokonania nie trzeba nikogo przekonywać. Ale przecież klasyczne zawody triathlonowe na dystansie długim mają 226 kilometrów (z czego niemal 4 trzeba przepłynąć!). To tylko o 10% mniej niż dystans Pętli. Najlepsi pokonują trasę triathlonu w 8 godzin, ci najwolniejsi – w 16. Jak to więc możliwe, że niemal taki sam dystans okazał się zabójczy dla 2/3 uczestników, spowalniając ich w dodatku ponad wyobrażenie?

Teren

Na pewno jest ważny. Trasa Krwawej prowadzi w 80% procentach po nawierzchniach gruntowych. Szuter zdarza się rzadko, asfalt chyba jeszcze rzadziej. Dla biegacza to sytuacja w miarę komfortowa, ale dla rowerzysty znacznie mniej. A jeśli jeszcze trafi się trudniejszy technicznie odcinek to rowerzysta jest wręcz skazany na rozpaczliwy pościg za uciekającym biegaczem. Chyba każdy przystępujący do startu myślał, że tempo 10-12 km/h to dla rowerzysty pestka. Jednak w połączeniu z koniecznością ciągłego bycia blisko osoby akurat biegnącej (bo zgubić się jest łatwo, a odnaleźć trudno) tracimy możliwość regulowania tempa przejazdu. Na asfalcie czy szybszym odcinku gruntowym musimy męczyć się w spacerowym tempie, ale to samo tempo okazuje się zabójcze na wydmach, w błocie czy piachu.

Krwawa Pętla - nad Mienią

Przygotowanie rowerowe?

Zdecydowanie tak. Łatwo było zaobserwować przed startem, że niektórzy spośród tegorocznych uczestników zapoznawali się z rowerami na kilkanaście minut przed startem. Pożyczony sprzęt to nie grzech, ale założenie, że Krwawa Pętla Bike&Run to kilkunastominutowe odcinki biegowe z trzy razy dłuższymi od nich przerwami na odpoczynek na rowerze to katastrofalne w skutkach nieporozumienie. Traktuje o tym punkt 2, a jeśli dojdzie do tego jeszcze brak przygotowania stricte rowerowego to… mamy problem. Odparzenia pośladków to „krwawy” standard. Gorzej, jak pojawiają się one już koło sześćdziesiątego kilometra.

Przygotowanie biegowe

Żeby zrobić Krwawą w limicie 24 godzin trzeba przez całą dobę poruszać się w średnim tempie 6 min/km. Ponieważ trudno założyć, że zespół nie będzie robił przerw, to efektywny czas biegu powinien wynosić minimum 5:30 min/km. I tak przez ponad 60 kilometrów (plus, przypominam, 180 na rowerze). Łatwo policzyć, że maraton pokonywany w tym tempie zrobimy mniej więcej w 3:50. A że w czasie Krwawej dystans do przebiegnięcia jest o 20 kilometrów dłuższy, w dodatku – jak już wiemy z dwóch poprzednich punktów – na rowerze wypocząć się nie da, to absolutne minimum pozwalające na marzenie o ukończeniu Pętli w limicie 24 godzin to bieganie maratonu w jakieś 3:30, a może nawet 3:20. Prawda brutalna, ale… prawdziwa.

Trening specjalistyczny

Nie zawahałbym się wprowadzić do przygotowań do udziału w Pętli treningu zakładkowego wzorowanego na triathlonie. Pętla 3-kilometrowa przy domu i czekający na nas rower – i już. Oczywiście optymalnie byłoby zrobić taki trening w terenie, a nie na osiedlowych, asfaltowych dróżkach. Ale lepsze to niż nic.

rzeźnicy

Rola sprzętu i wyposażenia (w tym – rowerów)

W skrócie – jest olbrzymia. Nie mówię o pechu (urwane siodełko czy, jak przed rokiem, korba). Ale, na Boga, nie wolno brać na Pętlę roweru z pedałami SPD, dziurawej dętki w charakterze zapasu (ten drugi przykład to dzieło autora niniejszych słów), sakw z kilogramami niepotrzebnych rzeczy (wiem, że nigdy nie wiadomo co się przyda, ale w czym na przykład miała się przydać na trasie butelka cytrynówki i towarzysząca jej koleżanka o nazwie „barmańska”? ;); obie trzeba było jednak przeciągnąć wokół Warszawy, a lżej od tego nie było). Dopóki się kręci to się kręci. Ale przerwa spowodowana awarią czy strata bezcennych sił na deptanie biegowymi butami po pedałach z SPD to po kilkunastu godzinach coś, co potrafi zabić najtwardszego.

Nawigacja

Jak dla mnie – najważniejszy czynnik warunkujący sukces. Zgubić się na Krwawej musi każdy. Ale straty można zminimalizować. Nie da się jednak tego zrobić bez… mapy. Dobrze, przykład drużyny szukającej na pół godziny przed startem kogoś, kto mógłby im pożyczyć mapę z zaznaczonym szlakiem, jest krańcowy, a może po prostu chłopcy udawali bardziej nierozgarniętych niż są. Ale i tak nie wystarczy kupić ogólnodostępne mapy turystyczne okolic Warszawy albo wziąć GPS-a z wgranym trackiem. Optymalnie należałoby przejechać wcześniej trasę albo choćby jej najtrudniejsze fragmenty żeby potem nie tracić czasu w czasie zawodów. Wariant minimum to mapa w dużej skali, która DOKŁADNIE pokazuje przebieg trasy. Jeśli wiesz, że TERAZ masz skręcić to szukasz ścieżki. Jeśli szukasz (i nie znajdujesz) oznaczenia po omacku to rośnie prawdopodobieństwo, że ścieżki nie zauważysz. A mapy ogólnodostępne są niestety niewystarczające – trzeba zdobyć bardziej dokładne.

foto krwawa pętla

Uświadomienie sobie znaczenia drobiazgów

Większość teamów to wie, ale weźmy pierwszy z brzegu przykład – zmiany. Zmieniając się co 12 minut zespoły wykonują 5 zmian na godzinę. W 24 godzinach mamy 120 zmian. Jeśli na każdej z nich stracimy 10 sekund (czyli prawie nic) to mamy 1200 sekund, czyli 20 minut straty. Niemało. A takich drobiazgów jest sporo. Choćby to, że nie da się zrobić tak, żeby każdy jechał na swoim, dobrze mu znanym rowerze. Bo przecież biegaczy czwórka, a rowery – trzy. I jak się do tego przygotujecie?

Zgranie i poczucie wspólnoty

Większość teamów taka jest, ale wydaje się, że nie wystarczy żeby się w ramach zespołu nie kłócić. Mając do czynienia z zagrożeniem w postaci nieczytelnego oznaczenia i słabymi mapami możemy łatwo ulec pokusie odjechania do przodu na łatwiejszym odcinku. A stąd tylko krok do pogubienia się i stracenia kontaktu zresztą zespołu. O stratach czasowych i psychicznych z tym związanych nie trzeba chyba mówić.

zbyszek zawadzak

Zależność od innych

Team może być siłą, ale i hamulcem. Jedna z drużyn wycofała się, choć jeden z jej zawodników chciał przeć dalej. Ale przecież nie był w stanie przekonać trzech osób! Sytuacji, w których to, co zrobimy, zależy nie tylko od nas, jest w czasie Pętli setka, a najbardziej oczywistą jest tempo przemieszczania się. Dlatego pamiętajmy o jednym – ten element działa w dwie strony: to, co zrobimy, wpływa na innych, więc nasza niefrasobliwość, nieodpowiedzialność czy załamanie to kij w szprychy dla pozostałych.

Taktyka i rozsądek

Obserwując zmagania i rozmawiając z uczestnikami łatwo było zauważyć jak bardzo byli „podpaleni”. Co z tego, że trasa ma 250 kilometrów! Przecież ci przed nami wyraźnie się oddalają. Musimy się ich trzymać! Początkowy sprint zaczął się w tym roku na linii startu i zaowocował najpierw minięciem pierwszego skrętu już po 200 metrach, a skończył kubłem zimnej wody kiedy to jeden z zespołów w startowym pędzie przemknął obok punktu kontrolnego i musiał wracać 10 kilometrów by dopełnić regulaminowych formalności. Już się po tym nadprogramowej wycieczce nie podnieśli. Dla pocieszenia – przed rokiem było tak samo. W efekcie obie drużyny już po ok. 6 godzinach były mocno napoczęte. A naprawdę można tego uniknąć, a przynajmniej – znacznie odsunąć w czasie.

krwawa pętla

Jakość oznaczenia i przebieg szlaku

Wpływu na ten czynnik uczestnicy nie mają, ale on istnieje. Niewątpliwie od zeszłego roku sytuacja się pogorszyła – roślinności przybyło i nawet znając szlak ciężko jest chwilami znaleźć oznaczenie. Co gorsza, niektóre fragmenty trasy dawno straciły swój sens. Pierwszy z brzegu przykład to okolice Horowego Bagna – tam nawet w czasie suszy szlak prowadzi nas w mokradła, a nie to było chyba intencją tych, którzy go kilkadziesiąt lat temu projektowali. Ze swojej strony spróbujemy zainteresować tą sprawą PTTK – jeśli nie wyprostują szlaku, to może chociaż go przez rok ponownie oznaczą?

Czynnik pogodowy

Kompletnie niezależny od nikogo, ale oczywiście ważny. Trwające tygodniami opady nie ułatwiły poruszania się, ale mogło być gorzej. Na przykład o 10 stopni więcej – jak przed rokiem. W tej kwestii pozostaje nam jednak chyba tylko modlitwa…

krwawa pętla airbike

Noc

Tego też nie przeskoczymy, ale można się do niej przygotować. Nie tylko od strony technicznej (czołówki!), ale i psychicznej. Na przykład – robiąc sobie trening nocny z elementami nawigacji.

Odporność psychiczna i pokora

Trochę warunkuje ją niemal każdy z wymienionych wcześniej elementów, ale też im lepiej jesteśmy przygotowani i o tym przygotowaniu przekonani, tym bardziej rośnie nasze poczucie pewności siebie. Usłyszałem na mecie od jednego z uczestników, że „Rzeźnik to przy tym pestka”. Chyba tak rzeczywiście jest. Dlatego im lepiej się do Pętli przygotujemy tym bardziej będziemy smakować każdy krok i tym uważniej będziemy zachowywać się w czasie rywalizacji. Choćby po to, by nie popsuć głupimi błędami własnego, wielotygodniowego wysiłku.

krwawa pętla airbike

Zeszłoroczna, pierwsza edycja Krwawej Pętli Bike&Run wprowadziła pewne zamieszanie wśród tych, którzy podjęli się wyzwania w tym roku. Dwa zespoły wystartowały, dwa ukończyły, oba w limicie czasu. Da się! Pewnie, że da się; tyle że nikt nie wziął pod uwagę tego, że ubiegłoroczni uczestnicy mieli doskonałe przygotowanie rajdowe i ultradystansowe (a i to byli bliscy rezygnacji w połowie trasy). Rok później natury nie dało się już oszukać – najlepszy zespół The Fast 4 składał się z bardzo mocnych, doświadczonych zawodników (Ulrike Fuhrmann, Leszek Bułanow, Daniel Głembski, Zbyszek Zawadzak), a mimo to okazało się, że nie wystarczyło im sił, by wygrać z czasem.

Bo Krwawa Pętla B&R jest super przygodą, ale już samo jej ukończenie w jakimkolwiek czasie wymaga solidnej pracy i dłuższych, wszechstronnych przygotowań. Krwawa nie jest startem „po drodze” i „przy okazji” – musi być poprzedzona naprawdę solidną, wszechstronną pracą. A zmieścić się w limicie 24 godzin i tak zdołają tylko najlepsi…

A Wy? Jakie macie przemyślenia po starcie? Będziemy wdzięczni za Wasze spostrzeżenia i komentarze. No i za wskazówki dla tych, którzy staną na starcie za rok! 

mm
Marek Tronina

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

Mordercze wyzwanie – Krwawa Pętla – bieg zespołowy na dystansie około 250 kilometrów, limit czasu 24 godzin, zróżnicowane podłoże i brak supportu. Jak ją pokonać? Jaką taktykę przyjąć? Czy liczba osób w grupie ma znaczenie […]

Krwawa Pętla – najbardziej hardcorowy bieg ultra na Mazowszu [WYWIAD]

Już 25 września, po raz pierwszy podczas 44. Maratonu Warszawskiego, będzie można wystartować w biegu Pekao S.A. Warszawska Dycha. Począwszy od tego roku, bieg na 10 km będzie odbywać się cyklicznie jesienią, jako wydarzenie towarzyszące […]

Wielkimi krokami zbliża się Pekao S.A. Warszawska Dycha!

Aleksandra Lisowska zostaje MISTRZYNIĄ EUROPY W MARATONIE! Polka wygrywa bieg w Monachium, odrywając się na ostatnich dwóch kilometrach od kilkuosobowej grupy rywalek. Do mety dobiega z czasem 2:28:36, z lekkim negative splitem, po pierwszej połowie w 1:14:33 (1:14:33 + 1:14:03). To największy sukces polskiego maratonu od mistrzostwa świata Wandy Panfil z 1991 roku z Tokio. Gratulacje także dla trenera – Jacka Wośka! Polki zajmują także 3. miejsce w drużynie!

Aleksandra Lisowska Mistrzynią Europy w maratonie!

Małgorzata Pazda-Pozorska po śmierci klinicznej zmieniła swoje życie. Jej pasją zostało bieganie, które szybko przerodziło się w coś więcej. Zdobyła wiele nagród, w tym mistrzostwo Polski w biegu dwudziestoczterogodzinnym, pobijając tym samym rekord Europy. Swoją […]

Małgorzata Pazda-Pozorska o swojej książce biograficznej „Żyć jakby nie było jutra”, spełnianiu marzeń i sile do działania.

Już w poniedziałek start Mistrzostw Europy w Monachium. Zaczyna się od mocnego uderzenia – maratonu kobiet oraz mężczyzn. Jakie mamy szanse?

Już w poniedziałek start Mistrzostw Europy w Monachium. Zaczyna się od mocnego uderzenia – maratonu kobiet oraz mężczyzn. Jakie mamy szanse?

10 sierpnia rozpoczęło się przyjmowanie zgłoszeń internetowych do 15. Biegu Trzech Kopców, który odbędzie się 2 października 2022 roku. W jubileuszowej edycji Międzynarodowych Otwartych Mistrzostw Krakowa w Biegu Górskim będzie mogło wziąć udział 3500 osób, […]

15. Bieg Trzech Kopców: wystartowały zapisy!

Trening po plaży dużo bardziej angażuje mięśnie nóg niż wtedy, gdy biegniemy po twardej, ubitej nawierzchni. Stopa nie odbija się z dużą energią od podłoża. Trzeba zaangażować w to więcej siły, co w efektywny sposób […]

Bieganie po plaży – dlaczego warto (i jak) to robić?

Planujesz start w adidas Półmaratonie Praskim lub adidas Runners Piątce Praskiej? A może jeszcze wahasz się, czy w miesiąc zdążysz przygotować się do biegu na 5 km? Przekonaj się, jak trenować w ostatnim miesiącu przed […]

Ostatni miesiąc przed adidas Runners Piątką Praską i adidas Półmaratonem Praskim. Jak trenować?