fbpx

To (nie) pora na testy

Autor: Emil Wydarty • 02.03.2017

screenplay-408252_1280

Czy robienie badań wydolnościowych jest potrzebne każdej osobie aktywnej? Moda na tego typu testy sprawia, że coraz więcej ludzi im się poddaje. Tymczasem mają one sens, ale nie u wszystkich osób, które trenują.

Badania wydolnościowe są nieodzowną częścią treningu, ale dopiero na pewnym poziomie. Ich przeprowadzanie pozwala na wyznaczenie między innymi maksymalnego tętna i pułapu tlenowego, progów: tlenowego i beztlenowego oraz zakresów tętna. Oczywiście wraz z postępującym treningiem parametry te będą ulegać zmianie, dlatego testy warto powtarzać co około 6-8 tygodni. Wszystkie dane pomogą m.in. dokładniej planować treningi. I to jest całe clou badań wydolnościowych – dokładniejsze planowanie. Jednak potrzebne są do tego wiedza i doświadczenie.

Kto powinien robić badania?

Czy osobie rozpoczynającej przygodę z bieganiem, która na dodatek nie będzie korzystała z pomocy trenera, potrzebne są te dane? Jeżeli celem jest zaspokojenie własnej ciekawości i możliwość błyśnięcia w towarzystwie znajomością aktualnej wartości maksymalnego pułapu tlenowego, a koszt badań wydolnościowych nie jest problemem, to teoretycznie nie ma przeciwskazań, żeby je robić. Choć nie do końca… Jednak pieniądze te o wiele lepiej zostałyby wydane, gdyby przeznaczyć je na badania lekarskie. Oprócz analizy krwi i moczu oraz EKG spoczynkowego warto poddać się także EKG wysiłkowemu. Zestaw takich badań w połączeniu z konsultacją u lekarza specjalizującego się w medycynie sportowej pozwoli wykluczyć przeciwskazania do treningu biegowego. Świadomość i pewność bycia wolnym od ukrytych wad, czy nieprawidłowości w pracy mięśnia sercowego zarówno w spoczynku, jak i podczas aktywności fizycznej, jest ważniejsza niż aktualne zakresy tętna.

Najpierw trening…

A jak to jest z osobami, które są na początku przygody ze sportem? Z pewnością najgorsze, co możemy zrobić, to rzucić się w wir treningów i zostać niewolnikiem objętości. Te pierwsze tygodnie i miesiące należy poświęcić na marszobiegi, a następnie truchtanie, a nie na realizację określonych zadań treningowych, czy realizację planów pod tytułem: „Maraton w dwa miesiące”.
Tak więc, drogi Czytelniku, jeśli na początku swojej triathlonowej drogi przyjdzie Ci do głowy myśl o zrobieniu badań wydolnościowych, zadaj sobie pytanie, czego chcesz się na ich podstawie dowiedzieć i jak planujesz tę wiedzę wykorzystać. Jeżeli nie będziesz w stanie precyzyjnie odpowiedzieć na te pytania, to… wstrzymaj się z testami.


Artykuł pochodzi z magazynu “Triathlon” będącego częścią miesięcznika “Bieganie”, maj 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger