Nie to, żeby dzieci od razu chwytały oddychanie w wodzie, jednak już od samego początku są uczone poprawnych nawyków. „Włóż głowę do wody i mocno wydmuchuj bąbelki” – to pierwsze słowa, które dziecko usłyszy od instruktora na basenie. Samouk w tym względzie ma znacznie ciężej, nam – dorosłym brakuje dziecięcej śmiałości i odwagi. I być może to właśnie nauka oddychania powinna być pierwszym krokiem do naprawy kulejącego stylu pływania.
Z zawodu jest trenerem i informatykiem– z zamiłowania przekracza bariery, które dla większości są nieosiągalne. Po przepłynięciu Zatoki Puckiej, Zatoki Gdańskiej, 140 km rzeką Wartą, próbie przepłynięcia Kanału La Manche, przyszedł czas na kolejne wyzwania. W 2015 roku Tomasz Chwaliszewski planuje następne wielkie wyczyny. W lipcu i w sierpniu tego roku chce pobić kolejne bariery w pływaniu długodystansowym. Nie tylko dla własnej satysfakcji..
Jak powszechnie wiadomo, pływanie na wszystko wpływa (nomen omen) doskonale. Poprawia samopoczucie i zdrowie, daje dużo radości i nie jest tak kontuzjogenne jak inne sporty. Ma tylko jedną wadę. No dobra, szereg mankamentów, które sprowadzają się do jednego: pływanie zupełnie dezorganizuje życie.
W okresie zimowym duża część triathlonistów i kolarzy pragnących szlifować formę wsiada na urządzenia stacjonarne. W poprzednim artykule przedstawiałem sposoby na jak najefektywniejsze wykorzystanie tego czasu i możliwości, jakie dają nam trenażery. Mamy do dyspozycji kilka rodzajów wspomnianych urządzeń. Co wybrać, czym się kierować, jakie są wady i zalety każdego z nich?
Często staramy się z największą starannością realizować zalecenia planów treningowych, zarówno tych z książek, jak i tworzonych przez trenerów specjalnie na nasze potrzeby. Czy potrzebna jest aż taka precyzja?
Ostatni raz na szosówce w plenerze siedziałam na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku. Od tamtej pory minęło już trochę czasu. A w tym sezonie treningi na trenażerze rozpoczęłam wyjątkowo późno, bo od stycznia. Ale nie myślcie sobie, że to jakaś niechęć i odwlekanie nieuniknionego. Wręcz przeciwnie. Kocham trenażer!
Co robi światowa czołówka triathlonistów na obozie treningowym w styczniu? Wylewa z siebie siódme poty, wypruwa żyły i z trudem łapie oddech podczas morderczych treningów? Ano nie. „PROsi” pod opieką Bretta Suttona na zimowym obozie spokojnie przygotowują się do sezonu, cieszą wakacjami i relaksują.
To, że trening w triathlonie różni się od treningu poszczególnych dyscyplin, jest już utartym schematem. Z drugiej strony, coraz popularniejsze jest dołączanie triathlonistów do zajęć biegaczy, pływaków czy kolarzy. 40 kilometrów to typowy dystans szosowych czasówek, byłem ciekawy, czy trening specjalizujących się w tym kolarzy, różni się znacznie od reszty peletonu.
Izotoniki, RedBulle i napoje z kofeiną to przeżytek. Na podorędziu pojawia się wspomagacz znacznie silniejszy i – przynajmniej jak do tej pory – nie jest zabroniony przez komisję antydopingową. Czy w przyszłości stanie się ogólnodostępny?
Wydawałoby się, że pływanie jest sportem, w którym nie potrzeba zbyt wiele sprzętu. Ale skoro są klienci, to znajdą się i firmy, które spróbują nam coś sprzedać. Czasami trudno odróżnić przydatne gadżety od produktów zupełnie zbędnych.