fbpx

Trening > Teoria treningu > Trening

Pułapki życiówki, czyli dlaczego po pobiciu rekordu nie należy być zachłannym?

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, www.sportografia.pl; www.aktywer.pl; www.pzupolmaratonwarszawski.com

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
www.sportografia.pl; www.aktywer.pl; www.pzupolmaratonwarszawski.com

Spektakularna poprawa życiówki to najczęściej powód do dumy, wiwatów oraz chęci do sięgania po jeszcze więcej. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jednak czy zawsze próba dokręcenia śruby niedługo po poprawieniu rekordu życiowego jest dobrym pomysłem?

Chyba każdy biegacz, który kiedyś dążył do osiągnięcia jakiegoś wymarzonego rezultatu zaraz po zrealizowaniu celu czuje, że teraz wreszcie stać go na więcej. Poprawa wyników to nie tylko nagroda za ciężką pracę na treningach, ale także spory zastrzyk motywacji i pewności siebie. W końcu wiemy, że jesteśmy w wysokiej formie i chcemy ją wykorzystać, by pokonywać kolejne bariery. Bo przecież, skoro już weszliśmy na jeden szczyt, to kolejne będą na wyciągnięcie ręki, prawda? Niestety, to przeświadczenie często okazuje się mylne.

Rekord, który podsyca apetyt

Poprawienie rekordu życiowego, zwłaszcza u zawodników, którzy dłuższy czas walczą o lepszy wynik, nie jest codziennością. Czasami, aby było to możliwe muszą zgrać się odpowiednie warunki, jak np. pogoda, rywale na podobnym poziomie, trafienie z formą czy samopoczuciem na konkretny dzień, itd. Kiedy te wszystkie składowe są na miejscu i je odpowiednio wykorzystamy – możemy cieszyć się z nowej życiówki.

Ponieważ bieg po rekord dostarcza sporo pozytywnych emocji, często po zawodach odbieramy wykonany wysiłek jako łatwiejszy niż był w rzeczywistości. I jest to pewna pułapka, bo nierzadko odnosimy mylne wrażenie, że tak dobrze/lekko, ewentualnie mocno będziemy się czuć również na kolejnych biegach. Wychodzimy z założenia, że skoro np. raz złamaliśmy barierę 40 minut na 10 km, to teraz będziemy mogli robić to przy okazji każdego startu.

U wielu zawodników takie przełamanie pobudza apetyt na kolejne przesuwanie granic, co często objawia się gwałtownym zwiększaniem obciążeń treningowych (dyktowane przeświadczeniem, że w końcu możemy trenować jak ktoś, kto ma na 10 km 39 z hakiem, a nie jak ktoś, z „4” z przodu), a także rosnącymi oczekiwaniami co do kolejnych startów czy wyników na innych dystansach. Oczywiście nie są one bezpodstawne, ale czasami trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Życiówka może być… niebezpieczna!

Idąc za przykładem zawodnika, który właśnie uporał się z rezultatem 40 minut na 10 km i ma na sezon jeszcze jako cel przebiegnięcie półmaratonu poniżej 90 minut, ów optymizm objawiać się może myśleniem, że skoro udało się pobiec poniżej 40 minut na 10 km, to złamanie 1:30 w półmaratonie to już tylko formalność. Dlatego w najbliższym starcie zamiast po 1:29:59 postanawia biec np. po wynik poniżej 1:28. I choć osiągnięcie takiego wyniku przez osobę biegającą 39:59 na 10 km nie jest niemożliwe, to nie zawsze nastawianie się na lepszy czas przynosi dobre efekty. Dlaczego?

Przede wszystkim, zawodnicy, którzy od razu zaczynają celować wyżej, chcą często wykorzystać treningi, jakie pozostały im do startu na „nadrobienie” przygotowań. Przecież jeśli wcześniej z myślą o półmaratonie przygotowywali się na tempo 4:30/km, a teraz sądzą, że stać ich na bieg o 5-6 s/km szybciej, wychodzą z założenia, że powinni odzwierciedlić to na treningach. Stąd nierzadko takie pomysły, jak poszukiwanie w planie wolnej luki, by dodać jeszcze jeden mocny akcent, zmiana zaplanowanych jednostek na bardziej wymagające/intensywne czy trenowanie bardzo mocno aż do dnia startu. A to prosta droga do tego, by na starcie stanąć… przemęczonym i od razu skreślić swoje szanse na dobry rezultat!

iStock_000041038490Small

Drugi potencjalny problem, który przychodzi wraz z nadmiernym apetytem na lepszy wynik, to brak dyscypliny taktycznej. Chociaż czasy 1:28 a 1:30 w półmaratonie dzielą tylko niewinne 2 minuty, to oznacza to konieczność biegu w tempie średnio o 6 s szybszym na każdym kilometrze. A to już odczuwalna różnica. Wielu biegaczy ulega pokusie ruszenia od samego początku w mocniejszym tempie, co w biegach długich często mści się na końcowych fragmentach wyścigu.

W takiej sytuacji zbyt ambitny początek, oprócz zmęczenia fizycznego, może także prowadzić do łatwiejszego odpuszczenia biegu mentalnie. Myślimy sobie, że przecież bijąc życiówkę na 10 km czuliśmy się tak dobrze, a teraz jest jakoś nienaturalnie ciężko. Zaczynamy szukać przyczyn gorszego samopoczucia, dochodzimy do wniosku, że to nie nasz dzień, więc nie ma sensu się szarpać i… odpuszczamy. Jeżeli jednak ruszymy rozsądnie, z rezerwą, a do tego wcześniej nie przemęczymy się na trenignach, może okazać się, że na ostatnich kilometrach będziemy czuć się tak dobrze, że znajdziemy w sobie energię, by przyspieszyć i osiągnąć kolejny wymarzony wynik.

Ambicja? Owszem, ale z odrobiną obiektywizmu

Natychmiastowa zmiana treningu po poprawieniu rekordu życiowego, choć wydaje się naturalna, jest tak naprawdę nieracjonalna. Skoro realizowany przez miesiące plan doprowadził nas do sukcesu, to dlaczego od razu zmieniać to podejście? Zwłaszcza, kiedy w stosunkowo niedługiej perspektywie mamy kolejny start? Zapominamy o tym, że formę budujemy przez długie tygodnie i miesiące, a nie w ostatnich kilkunastu dniach przed zawodami.

Dlatego, jeżeli właśnie ustanowiłeś nowy rekord życiowy, to ciesz się tym, bo jest to powód do dumy i satysfakcji, że wykonana praca przyniosła oczekiwane owoce. Jednak nie zapominaj, że zmiana kilku cyferek na stoperze nie sprawia, że od razu stajesz się niezniszczalny i możesz z dnia na dzień wkroczyć na nowy poziom obciążeń treningowych i oczekiwań co do swoich wyników w zawodach.

Oczywiście warto być ambitnym, warto wyznaczać sobie kolejne cele, ale lepiej nie dopuszczać do sytuacji, by pojedynczy bieg stał się powodem do hurraoptymizmu i nadmiernej zachłanności. Jeżeli właśnie Twoje ciało osiągnęło nową granicę, weszło na nowy poziom, to jest to moment na to, by dać mu nieco luzu i czasu na regenerację. Dokręcanie śruby w takim momencie może w ostatecznym rozrachunku okazać się znacznie mniej owocne niż zachowanie zdrowego rozsądku i cierpliwości.

mm
Jakub Karasek

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

Przed nami ostatni i najbardziej popularny bieg na 10 kilometrów w stolicy. 32. Bieg Niepodległości to trzecia i ostatnia impreza Warszawskiej Triady Biegowej „Zabiegaj o Pamięć”, organizowana w nowej formule współpracy Miasta Stołecznego Warszawy (a […]

Zapisy na 32. Bieg Niepodległości od 3 października!

Regularna aktywność fizyczna powinna być elementem zdrowego stylu życia. Jedni trenują w domu, inni wybierają siłownię, ale z pewnością codziennie spotykasz ludzi uprawiających bieganie. Czy zdarzyło Ci się choć raz pomyśleć „ja też tak chcę?”. […]

Bieganie – jak znaleźć motywację do regularnego treningu

Jabra to bez wątpienia ścisła czołówka w segmencie TWS. Marka ta, dzięki rozwiniętym technologiom i wieloletniemu doświadczeniu, jest pionierem rozwiązań, które wyróżniają ją na tle konkurencji. Zaś słuchawki douszne Jabra Elite 7 Active można określić […]

Żadnych kompromisów! Poznaj słuchawki douszne Jabra Elite 7 Active [KONKURS]

44. edycja Maratonu Warszawskiego przeszła do historii. Zwycięzcami biegu zostali Kenijczyk Joseph Munywoki oraz Etiopka Demisse Ayantu Abera, która ustanowiła również rekord imprezy. Z czego jeszcze będziemy pamiętać tę edycję? Poznajcie subiektywną listę plusów i […]

Plusy i minusy 44. Maratonu Warszawskiego

3 różne modele butów, 3 różne fasony, style, a także konstrukcje i jedno przeznaczenie – bieganie po asfalcie. Przygotowaliśmy test porównawczy butów adidas, ASICS oraz New Balance. Sprawdźcie, które będą najlepsze dla Was! Wybór idealnie […]

Test porównawczy obuwia treningowego na asfalt: adidas, ASICS, New Balance. Czym się różnią?

Nadchodzi nowa odsłona jednego z najbardziej kultowych butów trailowych na świecie – Salomon Speedcross 6. Jest jeszcze lżejszy i bardziej przyczepny niż jego poprzednicy. Jednak pod względem designu silnie nawiązuje do korzeni. To but-legenda. Poznajcie […]

Salomon Speedcross 6. Nowa odsłona buta, który zrewolucjonizował bieganie w terenie

2:01:09 – dokładnie z takim czasem Eliud Kipchoge wbiegł na metę maratonu w Berlinie. To o 30 sekund szybciej niż 4 lata temu, startując również w stolicy Niemiec. „Jestem bardzo szczęśliwy„ – powiedział zwycięzca tuż […]

Rekord świata w maratonie! Eliud Kipchoge pobił swój własny wynik sprzed 4 lat

Dołącz do Suunto Commuting Day i razem z nami walcz z emisją CO2!Aby zmotywować ludzi do jeżdżenia rowerem bądź biegania do pracy, jednocześnie redukując emisję CO2, Suunto z radością ogłasza inauguracyjny Suunto Commuting Day, który […]

Dołącz do Suunto Commuting Day i razem z nami walcz z emisją CO2!